Dawanie graczom klauzul ograniczających transfer to w samej swojej istocie nic złego. Mówimy w końcu o prostym dealu. Zawodnicy często schodzą z wymagań finansowych, zgadzając się na nieco chudsze czeki, byle tylko mieć pewność, że nikt ich nie wyśle z dnia na dzień na drugi koniec kontynentu bez ich zgody. Częściowe lub pełne NTC, a do tego święty Graal każdego weterana, czyli pełne NMC. Wszystko ma swój cel i swoją cenę. Kiedy menedżer wręcza takie zapisy z głową, przypomina to sprytne inwestowanie na giełdzie, gdzie każdy procent ryzyka jest dokładnie przekalkulowany. Problem pojawia się w momencie, gdy sternicy klubów NHL zaczynają rozdawać te klauzule jak ulotki przed pizzerią, nie patrząc komu je wciskają. Wtedy zaczyna się cyrk.
Spójrzmy chociażby na Florida Panthers. Mają w składzie aż 12 zawodników z jakąś formą ochrony przed transferem. I wiecie co? Nikogo to nie obchodzi, nikt nie robi z tego afery. Mają w kieszeni dwa Puchary Stanleya zdobyte z tym właśnie trzonem zespołu. To jest ten moment, kiedy klauzule przypominają drogi kredyt hipoteczny zaciągnięty na luksusową rezydencję. Kosztuje cię to miesięcznie majątek, ale w zamian śpisz w pałacu. Jeśli wygrywasz i jesteś konkurencyjny, każda ochrona weterana jest w pełni usprawiedliwiona. Przymykasz na to oko.
Schody zaczynają się u tych, którzy podpisują cyrografy bez wyraźnego powodu. W lidze namnożyło się drużyn, które w przypływie niezrozumiałej paniki, albo po prostu czystej głupoty, zablokowały sobie przyszłość. Zamiast handlować użytecznymi rzemieślnikami za wybory w drafcie i budować głębię na kolejne lata, dzisiaj tkwią w martwym punkcie. To jest sytuacja, w której chcesz sprzedać stary samochód, ale okazuje się, że rdza jest dosłownie przyspawana do karoserii i nikt tego nie kupi. A nawet jeśli kupi, to sam samochód musi wyrazić na to zgodę.
Dzisiejsi agenci hokejowi to wirtuozi negocjacji. Przychodzą do biura menedżera, kładą na stół statystyki swojego klienta i z uśmiechem na ustach żądają pełnego NMC, traktując to jak absolutny standard, a nie nagrodę za wybitne zasługi. Zamiast roześmiać się im w twarz i wskazać drzwi, menedżerowie potulnie kiwają głowami. Zgadzają się na te absurdalne warunki, bo boją się, że zawodnik ucieknie do konkurencji. W efekcie mamy ligę zalaną kontraktami, których nie da się w żaden sposób ruszyć. To system naczyniowy, w którym krew przestała płynąć, bo wszędzie potworzyły się sztuczne zatory. Kto jest temu winien? Wyłącznie naiwni dyrektorzy sportowi.
Zacznijmy od prawdziwego kuriozum, jakim są Los Angeles Kings. 13 hokeistów, powtarzam, aż 13 ludzi w szatni ma coś do powiedzenia na temat tego, gdzie zostaną wytransferowani. Mówimy o zespole, który przez ostatnią dekadę był chłopcem do bicia w fazie pucharowej, a nierzadko i w sezonie regularnym. Kings to obecnie najstarsza ekipa w całej lidze pod względem średniej wieku. Przez ostatnie lata naiwnie wmawiali sobie, że brakuje im zaledwie jednego zwycięstwa w pierwszej rundzie play-offów z Edmonton Oilers, by stać się gigantem. Rzeczywistość zweryfikowała ich bezlitośnie. Zderzenie ze ścianą.
Ken Holland i były już dyrektor Rob Blake kompletnie odkleili się od logiki. Dwa pełne zakazy ruchu dla takich asów jak Artiemij Panarin i Adrian Kempe można jeszcze jakoś obronić. Artiemij Panarin trafił do Miasta Aniołów w lutym tego roku po potężnej wymianie z New York Rangers. Dostał krótki, dwuletni kontrakt z olbrzymim cap hitem na poziomie 11 milionów dolarów i wywalczył swoje NMC. Trudno mu się dziwić, to elita. Ale dlaczego u
__________________________________
Aby czytać dalej
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.
Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.
Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:
NHL W PL
86291000060000000003362403
W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 30 dni | 22 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 90 dni | 60 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 180 dni | 108 zł |



