Pierwsza runda draftu w Buffalo trwała cztery godziny – czyli dokładnie tyle czasu, ile potrzeba, żeby obejrzeć (i skomentować) prawie dwa pełne mecze NHL jeden po drugim, wycinając przerwy na reklamy. Były wielkie wymiany. Były łzy. Był Justin Bieber ogłaszający wybór numer jeden w imieniu Toronto Maple Leafs i sala wybuchała jak po golu w siódmym meczu finału. Liga wiedziała, co robi, dopuszczając do tego cyrku. I szczerze? Dobrze, że to zrobiła.

https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSa3ufHYrwIVBRsJdIgC5ZV8BunwJjtA85DPwnCBQHGxO5EZsSMzzn4kSg&s=10

ZWYCIĘZCA: Toronto Maple Leafs

Maple Leafs nie mieli prawa tu być. Przez lata ta organizacja oddawała swoje wybory draftu jak Poczta Polska gubi paczki: regularnie, bezboleśnie i zawsze z racjonalnym wytłumaczeniem w stylu „budujemy tu i teraz.” I przez te lata „tu i teraz” zamieniało się w „niestety, nie tym razem.” A potem nadszedł maj, loteria i 8,5 procenta szans zamieniło się w jedynkę. Maple Leafs wygrali loterię.

Gavin McKenna to rodzaj talentu, na który czeka się lata. Techniczny skrzydłowy z unikalnym zestawem narzędzi jako wożący krążek i asystent, za którym Matthews i Nylander będą gonić od pierwszego treningu. McKenna od dnia debiutu zagra w pierwszej szóstce i na pierwszej przewadze, ma szanse pojawić się w walce o Trofeum Caldera. Potrzebuje nabrać siły fizycznej i być bardziej konsekwentny bez krążka. Ale z krążkiem? Z krążkiem będzie show.

Dziesięć lat temu Buffalo było gospodarzem draftu, na którym Leafs wzięli Austona Matthewsa z jedynką. Tym razem historia się powtórzyła, tylko z McKenną. To nie jest przypadkowe porównanie. To jest ciągłość opowieści o Toronto, które może wreszcie ma bohatera na dekady. I na domiar tego: wyboru dokonał Justin Bieber. Justin Bieber wyraźnie wzruszony, stanął na podium i ogłosił, że Gavin McKenna jedzie do Toronto. Sala krzyczała i to był prawdziwy moment.

PRZEGRANY: Vegas Golden Knights

Żyje się filozofią „oddaj przyszłość, wygraj dziś” tak długo, aż pułap płac zacieśnia się jak za ciasny krawat i nagle okazuje się, że nie ma już czym oddychać. Golden Knights przez lata handlowali jutrem, żeby wygrywać dzisiaj. To sprytna filozofia, dopóki cap jest po twojej stronie i masz co dawać. Ten moment właśnie się skończył.

Paweł Dorofiejew wyleciał z Las Vegas do Nowego Jorku. Dorofiejew, 72 gole przez dwa sezony, najlepszy własny produkt organizacji Golden Knights, prawidłowy snajper skrzydłowy obydwu stron lodowiska. Wszystko to wylądowało w Rangers za wybory draftu i chronioną jedynkę z 2028 roku. Podpisał nowy kontrakt na 7 lat i 77 milionów dolarów już w barwach Nowego Jorku.

Vegas dostał w zamian szansę powrotu do pierwszej rundy i wybrał z nią Juho Piiparinena na 29. miejscu. Absolutniea surowy na tym poziomie obrońca, który co prawda trafi do NHL, ale raczej jako zawodnik trzeciej pary. Za snajpera z 72 golami w dwóch sezonach i za zawodnika, który był perłą własnego systemu.

Przez lata Vegas kupował wyniki. Teraz sprzedaje najlepszych wychowanków, żeby w ogóle zmieścić się pod limitem finansowym. Przebudowanie w ciszy to plan Vegas, ale to trudniejsze niż cokolwiek innego. To mogłoby być nawet ciekawe, gdyby nie fakt, że za Dorofiejewa dostali garść możliwości, nie gotowych rozwiązań.

ZWYCIĘZCA: San Jose Sharks

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni60 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni108 zł

3 KOMENTARZE

  1. Emocje już opadły, można chłodniejszym okiem spojrzeć na wybory draftowe. Jak z większością Twoich ocen Michał się zgadzam, tak z dwoma zupełnie nie. Sabres porażka? Naprawdę. Chyba przesada, owszem wybór Rudolpha powiedziałbym, kontrowersyjny ale zaraz porażka. Gdybyś bardziej postopniował swoje oceny i dał np. niewielka, nieduża porażka to tak, bo co by nie gadać, Sabres wzięli bardzo dobrze zapowiadającego się gracza, a patrząc na to jak rozwijają się u nich obrońcy, można przewidzieć, że Rudolph zrobi w Buffalo karierę.
    Druga rzecz, która budzi moje zdziwienie to Blues po stronie zwycięzców. Jak dla mnie wybór Lawrence’a to takie samo meh jak wybór Columbus. Był przecież dostępny dużo lepszy gracz, wybrany swoją drogą przez Utah (których dziwnym trafem nie umieściłeś po stronie zwycięzców) Ethan Belchetz.
    Dagenias, to jak sam napisałeś wybór kontrowersyjny, aż dziw bierze, że Blues nie wzięli np. Novotnego z czego się swoją drogą bardzo cieszę, bo wzięli go Canucks i wybór Czecha uważam za ogromną wartość dodaną tego draftu dla Orek.
    Generalnie draft bardzo ciekawy, dużo się działo, bo mam takie wrażenie że w ostatnich latach było spokojnie, a tym samym nudno…