Los Angeles Kings pożegnali się ze swoim szkoleniowcem Jimem Hillerem pierwszego marca, dzień po zwycięstwie z Calgary Flames. Paradoks? Nie do końca. To była jedynie druga wygrana w ostatnich jedenastu meczach, a dwie druzgocące porażki po powrocie z igrzysk olimpijskich w Mediolanie przypieczętowały los 56-letniego trenera. Decyzja przyszła nagłe, choć dla nikogo w organizacji nie była zaskoczeniem.
Ostateczny cios przyszedł w czwartek, gdy Edmonton Oilers rozgromili Kings aż 8:1. To była najwyższa porażka zespołu w tym sezonie, a kibice na Crypto.com Arena dali jasno znać, co o tym myślą. Transparenty z napisem „Zwolnić Hillera” pojawiły się na trybunach, a skandowanie w tym samym tonie towarzyszyło przez większość meczu. Jeszcze dwa dni wcześniej Kings zmarnowali prowadzenie w trzeciej tercji przeciwko Vegas Golden Knights, które wystawiło skład przypominający raczej składy przedsezonowe. Dla Hillera zabrakło już więcej taryfy ulgowej.
Ken Holland, dyrektor Kings, który przejął stery po Robie Blake’u w maju ubiegłego roku, wydał oficjalne oświadczenie utrzymane w stonowanych barwach. Podziękował Hillerowi za profesjonalizm i zaangażowanie, ale zaznaczył, że organizacja potrzebuje zmiany na stanowisku trenera, by zespół wykorzystał swój pełen potencjał. Te słowa, choć dyplomatyczne, brzmiały jak wyrok dla szkoleniowca, który jeszcze przed sezonem cieszył się zaufaniem zarządu.
Stanowisko po Hillerze przejął asystent D.J. Smith jako trener tymczasowy do końca sezonu. To 48-latek z doświadczeniem na najwyższym poziomie – prowadził Ottawa Senators przez cztery i pół sezonu między 2019 a 2023 rokiem. Bilans nie był imponujący – 131 zwycięstw, 154 porażki i 32 remisy, bez jednego występu w fazie play-off. Smith dołączył do Kings zaledwie cztery dni po tym, jak Hiller zastąpił Todda McLellana w lutym 2024 roku. Teraz ich role się odwróciły.
Do zespołu szkoleniowego dołączył również Matt Greene, dwukrotny mistrz Pucharu Stanleya z Kings z 2012 i 2014 roku. Greene pracował w strukturach organizacji od zakończenia kariery zawodniczej w 2017 roku – najpierw jako skaut, później jako trener odpowiedzialny za rozwój młodzieży. Teraz, po pięciu latach pracy z perspektywami, wchodzi za ławkę jako asystent, przejmując najprawdopodobniej odpowiedzialność za pracę z obrońcami.
Bilans Hillera jako pierwszego szkoleniowca Kings w pełnym wymiarze czasu? Na papierze przyzwoity – 93 zwycięstwa, 58 porażek, 24 remisy. W jego pierwszym pełnym sezonie zespół osiągnął rekordowe 105 punktów i 48 wygranych – najlepszy wynik w historii franczyzy. Brzmi imponująco, ale był to dopiero szósty najlepszy rezultat w całej lidze tamtego sezonu. Kings byli potęgą w swojej dywizji, ale gdy przyszło co do czego w play-off, marzenia o wielkiej przygodzie szybko się rozwiały.
Pierwsza runda przeciwko Edmonton Oilers okazała się koszmarem. Kings prowadzili w serii 2-0, wygrywając mecze na własnym lodowisku. Wydawało się, że tym razem uda się przełamać klątwę Oilers, która trwała już cztery lata z rzędu. Ale wtedy Hiller popełnił serię błędów taktycznych, które kosztowały zespół wszystko. W trzecim meczu, przy stanie 2:2 w ostatniej tercji, zdecydował się na challenge przy bramce Evandera Kane’a. Decyzja okazała się błędna – sędziowie uznali gola, a Kings dostali karę za nieuzasadnione wyzwanie. Oilers wykorzystali przewagę liczebną i wyszli na prowadzenie. To był punkt zwrotny całej serii.
Kings stracili inicjatywę i przegrali cztery kolejne spotkania, odpadając z rywalizacji. Media nie miały litości – mówiono o „trenerskim błędzie w sztuce”, o „kompletnym załamaniu się taktyki”, o „zmarnowaniu szansy stulecia”. Hiller próbował bronić swoich decyzji, ale coraz częściej szukał winnych wśród zawodników. Szczególnie dostał Quinton Byfield, młody napastnik, którego Hiller nie tak subtelnie obarczał winą za porażki. To był początek jego końca.
Zarząd Kings miał szansę rozstać się z Hillerem już wtedy, latem 2025 roku. Rynek
__________________________________
Aby czytać dalej
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.
Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.
Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:
NHL W PL
86291000060000000003362403
W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 30 dni | 22 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 90 dni | 60 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 180 dni | 108 zł |



