17 stycznia, a więc kilka dni temu, miała miejsce 18 rocznica wspaniałej bramki. Jednego z najlepszych goli, jakie pamiętam, a którego autorem był Rick Nash. O nim dziś właśnie będzie „słów kilka”. Sportową karierę Rick Nash zakończył oficjalnie w 2019 roku. 34-letni wówczas hokeista po medycznych konsultacjach „ostatniej próby” usłyszał od lekarzy, że ewentualny powrót na lód wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem. Nie było bowiem tajemnicą, że w ostatnich dwóch-trzech latach potężnie zbudowany skrzydłowy zmagał się z nawracającymi kłopotami po wstrząśnieniach mózgu, które niestety regularnie go dopadały.

Czekał, czekał i… się nie doczekał

Jak się okazało, końcówka kariery Nasha potoczyła się błyskawicznie. Przecież w 2018 roku był bodaj najgorętszym nazwiskiem nazwiskiem na rynku wolnych zawodników przy okazji trade deadline. Skusili się na niego Boston Bruins, oferując sowity zwrot. Pobyt w Massachussetts wypada uznać za całkiem udany. Niedźwiadki wygrały rundę w play-off, a Nash zgrabnie wpasował się w styl gry drużyny. Niestety, później było już tylko gorzej. Pierwsze światło alarmowe zapaliło się 1 lipca, czyli pierwszego dnia Free Agency.

Większość czołowych „wolnych strzelców” była już wcześniej nieformalnie dogadana z nowymi zespołami. Twitter huczał od plotek, kilka minut po otwarciu rynku ogłoszenia umów lawinowo spływały, tymczasem nazwiska Ricka Nasha próżno było szukać na ligowym świeczniku. Oszczędne komunikaty ze strony ligowych insiderów zaczęły pojawiać się nieco później. Brzmiały niepokojąco: Nash odrzucił kilka wieloletnich i lukratywnych kontraktów, na razie na pierwszym miejscu stawia zdrowie, stara się dojść do jak najlepszego samopoczucia.

Czekał, czekał i… się nie doczekał. Z lipca zrobił się sierpień, z sierpnia zrobił się wrześniowy training camp, a o Nashu ciągle było cichutko. Nie trzeba było geniusza, by ocenić szanse Ricka na grę jako malejące z każdym kolejnym upływającym dniem rozgrywek. Optymistycznie mogliśmy jeszcze łudzić się, że dołączy do jednego z faworytów na ostatniej prostej ligi, niestety tak się nie stało. Licznik meczów stanął na 1060 spotkaniach w fazie zasadniczej, 89 grach w play-off. 437 goli, 368 asyst, do tego 18 + 28 w PO. Kiedy w styczniu 2018 pisałem TEN tekst nie sądziłem, że to już będzie sportowa klepsydra dla Nashera.

Największy pozorant NHL

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni60 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni108 zł