Dziś mija dokładnie rok od tragicznej śmierci wybitnego hokeisty Johnny’ego Gaudreau i jego brata Matthew. Przed Wami poruszające tłumaczenie z The Players’ Tribune. Żona Johnny’ego Gaudreau, Meredith, rok po tragicznej śmierci męża i jego brata, zdecydowała się podzielić swoimi wspomnieniami. W szczerym i intymnym liście opowiada o ich miłości, rodzinie i najszczęśliwszych chwilach. Zobaczcie, jak wyglądało życie jednego z najlepszych hokeistów NHL z perspektywy bliskiej mu osoby. To wzruszająca opowieść, pełna miłości i bólu, będąca hołdem dla „najfajniejszego faceta na świecie”.
Cześć John,
Pamiętasz dzień, w którym się poznaliśmy?
Ja pamiętam.
Lato 2018 roku, w Avalon. Właśnie skończyłam dyżur w Szpitalu Dziecięcym i siedziałam na kanapie z Kingym, który leżał u moich stóp. Pamiętasz, jak wszyscy myśleli, że wygląda przerażająco? Byłam z nim, po prostu wykończona po dyżurze. Miałam na sobie dres. Tyler miała przyjęcie urodzinowe, a wiesz, jaka jest moja siostra – chciała mieć wszystkich u siebie. Spojrzeliby na mnie i Kingy’ego i od razu ruszaliby na górę, żeby się przywitać z resztą. Pamiętam, że ktoś zapukał do drzwi, więc wstałam i poszłam otworzyć. I to byłeś ty. Miałeś te małe brązowe oczy i irokeza. Patrzyłeś na mnie przez chwilę.
„Hej. Jestem Johnny” – powiedziałeś.
Odpowiedziałam: „Hej, wszyscy twoi znajomi są na górze”.
Wróciłam na kanapę i usiadłam z Kingym. Tyler zeszła na dół i zaczęła mnie namawiać, żebym poszła z resztą. „Ale to moje urodziny! No dalej, musisz iść!”. Naprawdę nie chciałam. Byłam po prostu wykończona po dyżurze i półtoragodzinnej drodze powrotnej do Avalon. Ale Tyler miała swój sposób, więc w końcu uległam. Wszyscy poszliśmy do jedynego baru w mieście, The Princeton. Nie piłam. Próbowałam pilnować dziewczyn i wszystkiego, co się działo. To był ogromny bar i mnóstwo się działo. Pamiętam, jak wszyscy lgnęli do ciebie. Wszyscy chcieli być blisko ciebie. Zobaczyć cię. A ja pomyślałam: „Kim jest ten gość?”. Nic o tobie nie wiedziałam. Pamiętasz, jak zamówiłeś czterdzieści wódek z wodą gazowaną dla wszystkich? Podałeś mi jedną. Myślę, że jedyną rzeczą, którą ci wtedy powiedziałam, było: „Dziękuję”.
Ale bez słów, powiedziałeś mi tak wiele.
Po prostu mogłam cię zobaczyć i zobaczyć, jak ludzie cię postrzegają.
Kilka dni później zobaczyłam, że nadal jesteś w mieście.
Między moimi dyżurami poznaliśmy się. Pamiętasz, jak nawet nie wiedziałeś, gdzie jest plaża? A była tuż obok? Zabrałam cię tam na naszych rowerach i patrzyliśmy na ocean. Zjedliśmy lunch. Rozmawialiśmy o Kingym i Bailey, a ty opowiedziałeś mi o miejscu zwanym Calgary. Jeździłam do Filadelfii na nocne dyżury — od siódmej wieczorem do siódmej rano. Wracając do domu, spałam tak krótko, jak tylko mogłam, a potem szłam cię znaleźć. Spędzaliśmy ze sobą całe dnie. Pokazałam ci każdy zakątek Avalon. Byłeś taki cichy. Wydawało się, że ledwo mówisz, kiedy byliśmy razem. Byłeś taki nieśmiały. Zawsze czekałam na twoją wiadomość, kiedy wychodziłam do pracy.
„Tęsknię. Wracaj”.
W końcu dowiedziałam się wszystkiego o hokeju i o tym, że byłeś dobrym zawodnikiem. Przepraszam, John, ale moja pierwsza myśl była: „Serio? Nie jesteś dużo większy ode mnie…”. Ale kiedy dowiedziałam się o twojej etyce pracy, o twojej pasji do gry, wszystko nabrało sensu. Jednej z pierwszych nocy po tym, jak się poznaliśmy, weszłam na YouTube. Wpisałam „johnny gaudreau hockey” i tam byłeś. Było tam mnóstwo ludzi w czerwonych strojach, w Calgary, a ty byłeś ich bohaterem. Nie mogłam w to uwierzyć.
Dla mnie byłeś po prostu Johnem. Nieśmiałym chłopcem z domu obok, który bał się Oceanu Atlantyckiego. Chłopcem, który nienawidził spać sam w nocy.
Pamiętasz, kiedy byliśmy w twoim domu w sierpniu, a twój tata oglądał telewizję? „Top 10 Forwards for the 2018-19 NHL Season”, czy coś w tym stylu. I dokuczał ci za to, że zająłeś ósme miejsce, tak mi się wydaje. Zaczęli puszczać twoje skróty, a ja tylko zerknęłam na telewizor i powiedziałam: „John, to ty?”. A ty zawsze tak robiłeś, powiedziałeś: „Nie”. A ja na to: „Ale to przecież…”. I użyłeś tego głosu, którego używałeś do robienia mi żartów, i powiedziałeś: „Nie, to nie ja, chodźmy na plażę”. Może po prostu się ze mną bawiłeś, a może chciałeś być skromny. Ale myślę, że kiedy byliśmy razem, po prostu chciałeś być sobą. A ja sobą. Spędzaliśmy tak godziny i godziny.
Tylko ty i ja. John i Meredith. Tylko my.
Pewnego dnia, tego pierwszego lata, poszłam do szpitala z workami pod oczami. Zmęczona pomijaniem moich drzemek przed dyżurem, żeby być z tobą. A jedna z moich przyjaciółek spojrzała na mnie i powiedziała: „Meredith, co ty robiłaś? Wyglądasz na wykończoną”.
Powiedziałam im, że kogoś poznałam. I powiedziałam im, że wyjdę za niego za mąż.

To lato, kiedy poznałeś moją rodzinę… tak bardzo pielęgnuję te wspomnienia. Pamiętam, jak opowiadałam ci, jak bardzo kochamy Avalon. Jak spędziliśmy tam tak wiele lat. To dla mnie tak wyjątkowe miejsce i cieszę się, że cię tam poznałam, John. Zawsze będę o tobie myśleć, kiedy tam jestem, i zawsze będę myśleć o Avalon, kiedy będę myśleć o tobie. I wiem, że to samo dotyczy jednego z najważniejszych miejsc, w których kiedykolwiek spędziliśmy czas: Calgary.
Och, pamiętasz moją pierwszą podróż tam? Jak musiałam zapytać moją mamę, gdzie jest mój paszport? Bo nigdy nie byłam w Kanadzie… Musiałyśmy sprawdzić, czy nie wygasł. Wylądowałam w Calgary i nie wiedziałam, co to jest kontrola celna, dlaczego mój telefon nie działa i jak kiedykolwiek znajdę twojego przyjaciela, który miał mnie odebrać. Byłam taka zmartwiona, a potem pamiętam, że spojrzałam na billboard, a tam byłeś ty, numer 13, w koszulce Flames. Najfajniejszy facet w mieście.
Myślałam: „Co tu się, u licha, dzieje? Gdzie ja jestem?”.
Miałeś mecz tej nocy, więc
__________________________________
Aby czytać dalej
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.
Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.
Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:
NHL W PL
86291000060000000003362403
W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl
Formularz zamówienia
Nazwa | Przelew |
---|---|
Abonament 30 dni | 22 zł |
Formularz zamówienia
Nazwa | Przelew |
---|---|
Abonament 90 dni | 50 zł |
Formularz zamówienia
Nazwa | Przelew |
---|---|
Abonament 180 dni | 90 zł |