Tylko u nas – autorski raport z ostatnich wydarzeń w NHL! Ciekawostki, własne komentarze, multimedia i memy – nie tylko suche wyniki, tabele i stwierdzenia kto komu strzelił gola!

Wyścig dnia: Kulawy przed ślepcem

Znamy już niemal wszystkie rozstrzygnięcia sezonu zasadniczego – znamy przede wszystkim pełny skład play-offów. Jako ostatni do górnej połówki ligi załapali się Dallas Stars. Gwiazdy tej nocy dopełniły formalności, chociaż zrobili to w stylu dość, hmmm, ekonomicznym? Stars wykonali absolutne minimum, wyglądali przy tym jak skacowany i umęczony pracownik przychodzący do roboty po przeciężkim weekendzie. Przyjść, podbić kartę na zakładzie, pójść do domu. Chłopcy Ricka Bownessa potrzebowali jednego punktu i dokładnie tyle ugrali – parafrazując klasykę „awansowali, ale się nie cieszyli”. Jak inaczej bowiem skomentować sytuację, w której wypuszczasz przed własną publicznością(!) prowadzenie 3:0(!!) z Arizoną(!!!) i do ostatniej chwili drżysz, czy aby czasami nie stracisz czwartego gola przed upływem 60 minut?

Awans oczywiście musi być powodem do satysfakcji, natomiast ani trener, ani zawodnicy nie mogą być zadowoleni ze stylu. Nerwy musiały być ogromne, bowiem mniej więcej w tym samym czasie swój mecz rozgrywali Vegas Golden Knights. Trudno nazwać to co robili Rycerze dziką pogonią i wywieraniem wielkiej presji na Stars, bo sami okrutnie się męczyli z innym „potentatem”, tj. Chicago Blackhawks. Trzy razy przegrywali po bramkach Taylora Raddysha (2) i Cala Jonesa. Co prawda za każdym razem doprowadzali do wyrównania, ale ostatecznie znowu przegrali w rzutach karnych nie wykorzystując ani jednego najazdu. W tym układzie wynik Stars nie miał już żadnego znaczenia, gdyż pierwszym warunkiem utrzymującym Rycerzy w grze były 2 pkt z Chicago…

To jakiś nieprawdopodobny paraliż, który dopadł Las Vegas w tym elemencie gry. Obojętnie co sądzimy o zasadności „konkursu umiejętności” rozstrzygającym o wyniku meczu, to reguły są dobrze znane i takie same dla wszystkich. Nie ma żadnego usprawiedliwienia, by ekipa z tak przechylonym balansem na stronę drogich gwiazd nie miała chociaż jednego gościa zdolnego strzelić bramkę sam-na-sam z golkiperem rywali… Gdzie pochowali się ci wszyscy liderzy typu Stone, Eichel, Pietrangelo, Pacioretty? Dramat. Totalny choke i wielka sensacja, wszak przed sezonem Knights byli żelaznym faworytem nie tyle do awansu, ale i do wygrania dywizji.

Wypada jeszcze podkreślić, że te problemy Stars i Knights w rozstrzygającej nocy z wyjątkowymi kasztanami z Chicago i Arizony są niezwykle wymowne i symboliczne dla całego tego, pożal się Boże, wyścigu. Bilans ekip realnie walczących o play-off w ostatnich 10 meczach prezentuje się następująco:

LA Kings 6-4-0 (seria 5W aktualnie, szacun)
DAL Stars 5-3-2
NSH Predators 3-4-3
VGK Golden Knights 3-3-4

To są naprawdę beznadziejne dorobki, sorry. Loser points  trochę zaciemniają ten obraz, bo patrzymy na faktycznie wygrane i okazuje się, że na 30 meczów trio DAL-NSH-VGK wygrało… 11 (w tym grali coś między sobą, więc ktoś z automatu musiał wygrać). Avalanche i Flames zacierają ręce.

Bramkarz dnia: Eric Comrie

W meczu totalnie pozbawionym znaczenia pomiędzy Flyers a Jets zaplusowało co najwyżej kilka postaci. Trochę łatwych punktów do klasyfikacji kanadyjskiej nabił sobie Kyle Connor (1G, 2A), po golu i asyście zrobili Wheeler i Ehlers, ale umówmy się, to puste kalorie. Najwięcej wygrał tym spotkaniem Eric Comrie, golkiper Winnipeg ostatnio gra sporo i z Lotnikami spisał się na medal. Zaliczył pierwsze czyste konto w karierze:

 

Wygrani dnia: Habs podwójnie zadowoleni

POTĘŻNY Martin St. Louis! Montreal Canadiens przyjechali do Madison Square Garden na mecz z oszczędzającymi wszystkich ważnych graczy Rangers (bez Zibanejada, Panarina, Foxa, Lindgrena, Kreidera, Szestirokina) i odnieśli wygraną 4:3 dzięki bramkom Jeffa Petry’ego. Obrońca Montrealu strzelił zwycięską sztukę na 30 sekund przed końcem spotkania, a wcześniej w 2T trafił na 2:1 11 sekund przed zjazdem do szatni. Co za timing!

Podobały mi się wypowiedzi obu trenerów po meczu. St. Louis, który ograł z Montrealem w tym sezonie m.in. Tampę, Calgary i teraz NY Rangers, a więc swoje wszystkie kluby z kariery zawodniczej zażartował, iż skoro tak dobrze mu idzie przeciwko byłym pracodawcom to żałuje, że nie grał w większej liczbie zespołów. Dobry humor MSL nie dziwi, wszak Habs przerwali passę 9. porażek, a na koniec wieczoru byli również pewni zajęcia ostatniego miejsca w NHL. Wygrana Arizony sprawiła, że do loterii draftowej (a impreza pt. Entry Draft odbędzie się właśnie w Bell Center) to Habs przystąpią z największymi szansami na jej wygranie:

Gerard Gallant natomiast stwierdził, że cieszy go przetrwanie meczu bez kontuzji i że w ogóle mają ten mecz z bani. Co racja to racja.

Staruszkowie dnia: Smith vs Quick

W wybornej formie fazę regularną kończy Mike Smith, chyba nikt nie ma wątpliwości, że to on będzie starterem Oilers w play-off. Aż tylu meczów z rzędu nie wygrał Jonathan Quick – aktualnie ma 5W z kolei, a za ostanie 7 spotkań szczyci się bilansem 6-0-1, natomiast to jest też wysoka dyspozycja weterana z LA. Tej nocy Kings pokonali Seattle 5:3, Quick wybronił 34 z 37 uderzeń, a do Smitha nawiązuję z jednej konkretnej przyczyny. Panowie już w poniedziałek lub wtorek spotkają się w play-offowej serii, dokładnie jak przed 10 laty:

To niesamowite, że po tak długim czasie dochodzi do powtórki. Oczywiście realia i okoliczności są zupełnie inne niż podczas tamtej rywalizacji Phoenix z Los Angeles, mówimy jednak o niezbitym dowodzie na długowieczność obu dżentelmenów. Szacuneczek.

Wyniki i co dalej:

Dziękuje za przeczytanie – Adrian Kowal

New York Rangers – Montreal Canadiens 3:4
Winnipeg Jets – Philadelphia Flyers 4:0
Chicago Blackhawks – Vegas Golden Knights 4:3 pen
Dallas Stars – Arizona Coyotes 3:4 ot
Seattle Kraken – Los Angeles Kings 3:5

01:00 Boston Bruins – Buffalo Sabres -:-
01:00 Carolina Hurricanes – New Jersey Devils -:-
01:00 Columbus Blue Jackets – Tampa Bay Lightning -:-
01:00 New York Islanders – Washington Capitals -:-
01:00 Ottawa Senators – Florida Panthers -:-
02:00 Minnesota Wild – Calgary Flames -:-
03:00 Colorado Avalanche – Nashville Predators -:-
03:00 Edmonton Oilers – San Jose Sharks -:-
04:00 Vancouver Canucks – Los Angeles Kings -:-

3 KOMENTARZE

  1. Szkoda Vegas, chyba jak spora część tu obecnych czuję sympatię do tego klubu, za ich niesamowity pierwszy sezon… Ale potem…. Działania menagmentu to czysta korporacyjność, rodem z excella, rozbieranie drużyny i dodawanie nazwisk okazało się błędem, ostatecznie, kto wyrywa Kwiaty ten zostaje z chwastami… Ciekawe jak sobie poradzą w przyszłym roku… Jak salarycap tylko o 1 mln wzrasta a oni są 10 ponad stan… Żonglowanie kontuzjami jak widać nie sprawdziło się, kogoś trzeba się pozbyć tylko kogo?