Na wstępie wypada serdecznie przeprosić za brak aktywności na portalu w niedzielę. Powód? Dość prozaiczny, ale niestety nie do przeskoczenia. Spędziłem połowę dnia na powrocie do domu, drugie pół na odsypaniu trudów weekendowej pracy w TVP. Kiedy „wróciłem do żywych” pod wieczór aż się sam przestraszyłem, że na NHL w PL taka cisza. Okazało się, że Michał Ruszel tak się rozchorował, że w ogóle nie dał rady podnieść się z łóżka. Nic jednak straconego. Zapraszam na „Nocną Zmianę” w nieco innym formacie – zbiorczo postaram się opisać dla Was najciekawsze wątki z sobotnich oraz niedzielnych spotkań.

Gracz weekendu: Elias Pettersson

Od wczoraj nieustannie pluję sobie w brodę. NHL chociaż raz ani trochę mnie nie zaskoczyła. Dwa niedzielne mecze rozpoczynające się o 21 polskiego czasu potoczyły się dokładnie tak, jak to sobie wymyśliłem. Elias Pettersson czarował w meczu Canucks-Blues, a Winnipeg Jets po zerowej zdobyczy bramkowej w piątkowym starciu z St. Louis roznieśli w pył dziurawych Flyers.

Gwiazdą wczesnego popołudnia w Missouri był bez wątpienia Pettersson. „Petey” zaliczył gola i cztery asysty. Został piątym debiutantem w historii, który zdobył pięć punktów w więcej niż jednym meczu. Elias zafundował nam hokejowy monodram na najwyższym poziomie. Wszystkie punkty do kanadyjskiej były tzw. primary, czyli albo golem albo asystą pierwszego stopnia. W skali sezonu dobił właśnie do 30P, a przecież ominął dwa tygodnie rozgrywek z powodu wstrząśnienia mózgu… Patrzcie i podziwiajcie. Zjawiskowy zawodnik.

Nie najgorszy dzień miał również Brock Boeser. Skrzydłowy Orek skończył rywalizację z Bluesmanami z hat-trickiem na koncie. Ma już 9G w rozgrywkach w zaledwie 19 występach.

W piątek St. Louis zagrali być może swój najlepszy mecz w sezonie. Na pewno doskonały był Jake Allen, który ani razu nie dał się pokonać Winnipeg Jets. Nutki zwyciężyły 1:0, ale ich sezon układa się właśnie jak miniony weekend. Krok do przodu, dwa kroki do tyłu.

Zasadniczo nastroje w St. Louis niewiele odbiegają od grobowej atmosfery w Los Angeles. „Nie jesteśmy wystarczająco zaangażowani”, „jesteśmy kruchą grupą”, „nie wiemy, jak to naprawić”. Obawiam się, że na naprawienie czegokolwiek jest już stanowczo za późno. Pytanie, co dalej. Kadrowa rewolucja? Kolejny trener? Nowy menedżer z nową strategią (w domyśle gruntowną przebudową i odmłodzeniem składu)?

Hejterzy weekendu: Devils nienawidzą Schneidera

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

5 KOMENTARZE

  1. St. Louis i rewolucja?

    Moim zdaniem – nie! Już pisałem, że tam załamanie pogody zdarzyło się dość nagle. Blues jeszcze nie dawno liderowali w swojej konferencji i mają całkiem młody trzon. To nie LA gdzie skład się po prostu zestarzał. W Missouri młodzi gracze przestali nagle grać tak jak to robili wcześniej. Pojedyncze wyskoki w tym sezonie jakby potwierdzają teorię, że potencjał jest. Tam trzeba trenera odpowiedniego. W Pittsburghu też był gnój i Sullivan odczarował to fenomenalnie. Podobnie Cassidy w Bostonie. Przykładów jest mnóstwo.

     
    • W pełni się zgadzam. Bardzo łatwo krzyknąć hasło „przebudowa” a potem płakać jak byłe gwiazdy drużyny błyszczą gdzie indziej. Pomeczowa wypowiedź Schenna pozwala mi podejrzewać, że w drużynie są jakieś konflikty i tu trzeba albo trenera, który to ogarnie, albo pozbyć się którejś strony tego konfliktu.