Brent Burns, brodaty defensor o posturze drwala, kontynuuje swoją niesamowitą podróż przez historię. W jedną z ostatnich sobót, 41-letni obecnie obrońca Colorado Avalanche rozegrał swój 1000. mecz z rzędu w sezonie zasadniczym NHL.
Tym samym Burns stał się zaledwie drugim zawodnikiem w historii ligi, który przekroczył tę mityczną barierę. Pierwszym był oczywiście legendarny Phil Kessel, którego passę 1064 spotkań (trwającą od 2009 do 2023 roku) fani zapamiętali nie tylko ze względu na wynik, ale i… specyficzną miłość do hot-dogów, która stała się jednym z największych hokejowych virali ostatniej dekady. Burns, urodzony w Ajax w Ontario, swoją drogę do panteonu rozpoczął w 2013 roku jeszcze w barwach San Jose Sharks, a później reprezentował barwy Minnesota Wild oraz Carolina Hurricanes, zanim trafił pod skrzydła Lawin.
Murray Murdoch: Pierwowzór twardziela
Choć dziś oczy wszystkich zwrócone są na Burnsa, warto cofnąć się do korzeni. Pierwszym prawdziwym „Żelaznym Człowiekiem” (Iron Man) NHL był Murray Murdoch. Podobnie jak słynny Paul Henderson (bohater Summit Series ’72), Murdoch urodził się w małym Lucknow w Ontario, w maju 1904 roku. Jako lewoskrzydłowy był jednym z filarów pierwszej drużyny New York Rangers, stworzonej przez Lestera Patricka w 1926 roku.
Murdoch grał dla Strażników przez jedenaście kolejnych sezonów, nie opuszczając ani jednego spotkania. W tym czasie pomógł ekipie z Nowego Jorku sięgnąć po Puchar Stanleya w latach 1928 i 1933. Dziś jego wynik – 508 meczów z rzędu w sezonie zasadniczym – plasuje go na 29. miejscu listy wszech czasów, co przy ówczesnym poziomie brutalności gry i braku nowoczesnej ochrony, graniczyło z cudem.
„Był zawodnikiem niezwykle wartościowym, choć może nie zawsze sensacyjnym w statystykach” – pisał o nim felietonista sportowy w 1937 roku, porównując jego wytrzymałość do legendarnego bejsbolisty Lou Gehriga.
Szczęście, dżin i brak kasku
W wieku 32 lat Lester Patrick uznał, że Murdoch nie jest już potrzebny Rangersom. Sam zawodnik z pokorą przyznawał, że miał mnóstwo szczęścia w kwestii kontuzji. Jedyny poważny uraz przydarzył mu się w ostatnim meczu play-off przeciwko Bostonowi w jego debiutanckim roku. Jak sam wspominał: „Minęły dwa tygodnie, zanim w ogóle byłem w stanie samodzielnie się ubrać”. Mimo to, gdy jesienią ruszał nowy sezon, Murdoch zawsze meldował się na lodzie.

Ciekawym śladem tamtej epoki jest viralowy (jak na standardy lat 30.) materiał reklamowy. Murray Murdoch, jako uosobienie męskości i zdrowia, reklamował w 1937 roku dżin marki Five O’Clock. Hasło głosiło, że to „prawdziwy skarb w butelce”. W tamtych czasach nikt nie słyszał o dietach wegańskich czy kriokomorach, z których korzysta dzisiejszy Brent Burns. Regeneracja często kończyła się na szklaneczce mocniejszego trunku i cygarze.
Kontrowersje wokół liczenia rekordów
NHL do dziś stosuje specyficzną metodologię: w oficjalnych statystykach „Iron Mana” nie uwzględnia się meczów play-off. Dla wielu ekspertów i kibiców jest to niezrozumiałe. Jeśli wliczyć fazę pucharową, statystyki Burnsa i Murdocha wyglądałyby jeszcze bardziej imponująco. Burns od 2014 roku rozegrał dodatkowo 108 meczów o najwyższą stawkę.
W przypadku Murdocha, statystyka pominęła 55 meczów play-off. Co ciekawe, w 1937 roku gazety operowały znacznie szerszą definicją rekordu. Murdoch twierdził wówczas:
„Naprawdę nie sądzę, aby współcześni gracze mieli wielkie szanse dorównać mojemu wynikowi 600 meczów zawodowych”.
Skąd ta liczba? Murdoch sumował sezon zasadniczy, play-offy oraz mecze towarzyskie. Jesienią 1937 roku jego licznik wskazywał dokładnie 594 spotkania.
Ostatni taniec i rodzina mistrzów
Aby dobić do wymarzonej „600”, Murdoch musiał liczyć na uprzejmość losu. Zgodnie z ówczesnymi przepisami, po zakończeniu kariery w NHL nie mógł do niej wrócić przez dwa lata. Jednak Lester Patrick, w geście uznania za lata wiernej służby, zaprosił go na przedsezonowe tournée po Zachodniej Kanadzie.
Podczas siedmiu meczów pokazowych przeciwko New York Americans Reda Duttona (rozgrywanych w Calgary, Edmonton, Saskatoon i Winnipeg), Murdoch dopiął swego. Magiczna granica 600 meczów pękła 30 października 1937 roku w Saskatoon. Po zakończeniu gry Murdoch nie zniknął ze świata sportu – został legendarnym trenerem na Uniwersytecie Yale.
Warto wspomnieć o jego niezwykłych koneksjach rodzinnych, które są gratką dla fanów hokejowych genealogii. Murdoch był kuzynem braci Dave’a i Kena Drydenów (Ken to jeden z najwybitniejszych bramkarzy w historii). Co więcej, poprzez małżeństwo był spokrewniony z samym Markiem Messierem, co czyni go częścią jednej z najbardziej utytułowanych rodzin w historii dyscypliny.
Murray Murdoch zmarł w 2001 roku w wieku 96 lat, do końca pozostając aktywnym obserwatorem ligi. Gdyby widział dzisiejszą formę 41-letniego Burnsa, zapewne podniósłby szklankę dżinu Five O’Clock w geście uznania dla swojego godnego następcy.
