9 maja 2025 Toronto Maple Leafs prowadzili w drugiej rundzie fazy play-off z Florida Panthers 2-0, a w trzecim mecz rywalizacji mieli wynik 3:1. Broniący tytułu Panthers byli na linach, ale zdołali się podnieść – wygrali Game 3 w dogrywce, a serię wygrali w siódmym decydującym meczu. Chyba nawet najwięksi pesymiści w gronie fanów Klonowych Liści – a tych nie brakuje, ojjj nie – nie wyobrażali sobie, jak wielkie konsekwencje poniesie za sobą tamta porażka. Niespełna 12 miesięcy później po raz pierwszy od dziesięciu lat faza play-off w NHL ruszy bez udziału Toronto Maple Leafs, klub w międzyczasie stracił jedną ze swoich największych gwiazd, twarz organizacji popadła w ligową przeciętność, posada trenera wisi na włosku, a jego przełożony czyli menedżer Brad Treliving przed kilkoma dniami pracę już stracił. Leafs stoją w obliczu gigantycznego kryzysu tożsamości – tej samej tożsamości, z którą tak naprawdę przez całą dekadę mieli wielki problem.
Kiedy w 2023 roku dość niespodziewanie z pracy w Toronto odszedł menedżer Kyle Dubas wydawało się, że o ile to nie był element planu, to wszystko jest jeszcze w miarę pod kontrolą. Wdzierało się pewne zniecierpliwienie, że to już siódmy rok epoki Matthewsa a wielkich wyników wciąż brak, ale zatrudnienie Brada Trelivinga pracującego wcześniej w Calgary miało gwarantować pewną ciągłość z drobnym skrętem w kierunku starszej szkoły zarządzania drużyną. Liście nadal były na etapie majsterkowania wokół swoich najważniejszych postaci tak by wreszcie zaliczyć daleki run w play-off. O ile kadencja kanadyjskiego menedżera zaczęła się nie najgorzej, o tyle ostatnie 12 miesięcy to czas z piekła rodem dla wszystkich związanych z oczkiem w głowie całej prowincji Ontario. Dziś już wiemy, że dalszej pracy Trelivinga w Toronto nie będzie. Już kilka tygodni temu ptaszki ćwierkały, że wygasający w czerwcu 2027 kontrakt menedżera albo zostanie latem przedłużony na kolejne sezony albo wkrótce rozwiązany, nie będzie żadnego niezręcznego pośrodku. W poniedziałek dowiedzieliśmy się, że Tre już nie pokieruje szykującymi się do ważnego offseason Liśćmi. Szereg bardzo głupich decyzji jak oddanie wysokich wyborów za Scotta Laughtona oraz Brandona Carlo czy kompletny brak planu na zastąpienie Mitcha Marnera sprawił, że Leafs znaleźli się w ligowym niebycie, a powrót do czołówki wcale nie musi być kwestią czasu.
Niedawno miałem przyjemność skomentować dla TVP Sport mecz pomiędzy Maple Leafs a Caroliną Hurricanes. Mecz bez większej stawki, bo Leafs już dawno poza play-off, a Hurricanes na wygodnym fotelu lidera Metropolitan. Spotkanie skłoniło mnie jednak do kilku głębszych refleksji na temat obu klubów, na pewnym gruncie bardzo do siebie podobnych. Hurricanes po długiej nieobecności wrócili do play-off dwa lata później niż Leafs, w sezonie 18-19, przez kolejnych osiem lat stanowiąc o sile całego Wschodu (tak jak Leafs) i podobnie jak Toronto mieli poważne problemy z przeniesieniem jakości na fazę play-off. Jasne, w nieco innej skali, wszak wygrali przez ten czas aż 9 rund, aż 3-krotnie pojawili się na etapie Finału Konferencji, ale w nich mają już wręcz kompromitujący bilans zaledwie jednego wygranego meczu i dwunastu porażek. Dla Leafs szklanym sufitem była pierwsza runda, Hurricanes do tej pory nie znaleźli metody na przejście trzeciej przeszkody. Patrząc jednak na procesy zachodzące w obu klubach okazuje się, że do zasadniczo udanej dekady nie można było mieć bardziej różniących się od siebie podejść. W Carolinie pomimo wyczuwalnego niedosytu twardo obstają przy trenerze Rodzie Brind’Amourze i jego pomyśle na hokej, to postać o statusie bezpieczniejszym niż jego przełożony, który już przecież akurat zdążył się zmienić. Hurricanes dawno temu określili też, kto należy do ich grona nietykalnych (Staal, Aho, Swiecznikow, Slavin, Jarvis). Nigdy nie bali się poważnych zmian i odważnych transferowych ruchów, ale jest w tym wyraźnie odczuwalna dawka spokoju a nawet pomyślunku. W tenisie ziemnym zawodnicy jak mantrę powtarzają, że nie zawsze najważniejsze są wyniki poszczególnych meczów, bo różnice są marginalne i przegrany danego dnia nierzadko zdobywa 47-48% dostępnych punktów. Twierdzą, że ważniejszy jest proces i jeśli proces był dobry, to wyniki prędzej czy później muszą przyjść. W proces najwyraźniej bardzo mocno wierzą w Carolinie – trudno powiedzieć, czy spojrzymy na nich za dziesięć lat i z uznaniem pokiwamy głową „o tak, dobrze zrobili, cierpliwość popłaciła” czy może jednak z niedowierzaniem nią pokręcimy mówiąc: „nie pojmuję, czemu z uporem maniaka ciągle próbowali tego samego”, ale nie można odmówić im konsekwencji. Toronto? Och…
Dekada w hokeju to bardzo dużo, ale spójrzmy chociażby na suche liczby. 12 kwietnia 2015 po kilkunastomiesięcznej służbie poleciał
__________________________________
Aby czytać dalej
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.
Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.
Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:
NHL W PL
86291000060000000003362403
W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 30 dni | 22 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 90 dni | 60 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 180 dni | 108 zł |




Rzuciłem okiem na tabelę. Wg NHL Liście nie są wyeliminowane – nie ma przy nich literki E.
Lubię teksty Adriana K. Mógłby ich więcej pisać. Liście to chyba jego druga ulubiona ekipa po Rangersach. Sezon marzeń mu się trafił, nie ma co 😆
Również lubię teksty Adriana, mógłby ich więcej pisać 😉
„Niedawno miałem przyjemność skomentować dla TVP Sport mecz pomiędzy Maple Leafs a Caroliną Hurricanes. Mecz bez większej stawki, bo Leafs już dawno poza play-off, a Hurricanes na wygodnym fotelu lidera Metropolitan. Spotkanie skłoniło mnie jednak do kilku głębszych (…)” – ja bym tu już kropkę postawił 😆
A’propos udanych serii w play-offs wygrzebałem ciekawą statystykę. Od ostatniego tytuło prawie 60 lat temu Toronto wygrało jedynie 17 serii w play-offs. Carolina tylko od czasu wyprowadzki z Hartford była górą 19 razy w fazie walki o puchar.