30 stycznia na Netflixie zadebiutował nowy film dokumentalny o sporcie. Tym razem serwis wziął na warsztat to, co w hokeju dla każdego Amerykanina najświętsze – słynny „Cud na lodzie”, czyli sensacyjne zwycięstwo reprezentacji USA nad reprezentacją ZSRR na igrzyskach olimpijskich w Lake Placid w 1980 roku. Dokument zatytułowano w sposób oczywisty: „Cud: chłopaki z 80-go” (Miracle: The Boys of ’80).
I choć ponad 20 lat temu film o tych wydarzeniach już powstał („Cud” z Kurtem Russellem w roli głównej), Netflix zdołał pokazać tę historię po swojemu: bardziej podniośle, a miejscami wręcz wzruszająco. Podczas zdjęć wykorzystano nawet kadry z szatni nakręcone na 16-milimetrowej taśmie, które wcześniej nie ujrzały światła dziennego.
Oto najważniejsze wątki z dokumentu.

Początek filmu to praktycznie trailer. Od razu nadaje ton
„Cud” zaczyna się od krajobrazów Ameryki i obiektów olimpijskich. Zza kadru głosy należące do zawodników tamtej reprezentacji czytają wstęp:
„Teraz, patrząc wstecz, rozumiem, dlaczego stało się to czymś znacznie większym niż tylko meczem hokejowym. W innym roku, z innym przeciwnikiem, w innym momencie, byłaby to zupełnie inna historia. To zjednoczyło wszystkich ludzi w kraju. To do dziś sprawia, że ludzie się uśmiechają. Ta demonstracja niepowstrzymanej siły pomogła nam wrócić do tego, kim byliśmy [wcześniej] i kim mieliśmy nadzieję stać się ponownie. Nasz kraj potrzebował czegoś, dzięki czemu wszyscy poczuliby się dobrze. I tym czymś byliśmy my”.
Górnolotne słowa się nie kończą. Po chwili w kadrze pojawiają się sami hokeiści, kontynuując:
„Byliśmy tymi chłopakami z sąsiedztwa”;
„To było coś więcej niż hokej. To był nasz styl życia przeciwko ich stylowi”;
„Mieliśmy odwagę i potrzebę, by to zrobić”;
„Takie wydarzenie trafia się raz w życiu, nie da się go powtórzyć”.
A dziennikarz Al Michaels zamknął wstęp efektownie i dla Amerykanów absolutnie trafnie: „Ludzie pytają: co może to przebić? A ja odpowiadam: nic”. Pierwsze kilka minut świetnie nadaje ton całemu filmowi. Nawet jeśli nie wiedzieliście nic o tamtym meczu, nie widzieliście „Cudu” z 2004 roku i w ogóle dalecy jesteście od sportu, po takim wstępie zechcecie zobaczyć, co będzie dalej.
Amerykanom nie w głowie był hokej. Stał się on opium dla ludu
Pod koniec lat 70. USA borykały się z kryzysem. Gospodarka wpadła w recesję, rosło bezrobocie, zaostrzyły się problemy energetyczne (pokazano kilka kadrów ze stacji benzynowych z napisami „Brak benzyny”), przybyło bezdomnych. Na tym tle społeczeństwo po prostu nie dbało o hokej. Do tego w Iranie, podczas rewolucji islamskiej w 1979 roku, uprowadzono pracowników amerykańskiej ambasady – zakładników udało się uwolnić dopiero w 1981. W tle przelatują nagłówki gazet takie, które wpędziłyby w depresję nawet umarłego.

W tym samym czasie Związek Radziecki zdawał się rozkwitać. Przy dźwiękach utworów „Królowej rocka” Mumij Trolla idą kadry z wkroczenia wojsk radzieckich do Afganistanu pod koniec 1979 roku oraz Parady Zwycięstwa. Radziecka reprezentacja w hokeju była wówczas maszyną: Super-seria z 1972 roku stała się niesamowitą reklamą ich graczy na całym świecie, a później wygrywali oni turniej za turniejem – trzon drużyny pozostawał niezmienny.
Dziennikarz „Boston Globe”, John Powers, opisał hokej w USA w latach 70. tak: „Sport niszowy. Byliśmy siódmą-ósmą drużyną świata. Nie mieliśmy szans na zwycięstwo”. O reprezentacji ZSRR, której gracze formalnie również uchodzili za amatorów, amerykańscy dziennikarze mówili: „Związek Radziecki mógł mówić: amatorzy-sratorzy… W ZSRR wszyscy pracują dla państwa. Związek Radziecki wskazywał, że ich gracze to studenci lub żołnierze. Ale oni byli zawodowcami”.
Główny twórca zwycięstwa – ekscentryczny trener
__________________________________
Aby czytać dalej
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.
Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.
Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:
NHL W PL
86291000060000000003362403
W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 30 dni | 22 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 90 dni | 60 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 180 dni | 108 zł |



