Przedstawiamy jedno z tłumaczeń dzieł autorstwa hokeistów NHL na platformie Players Tribune. Tym razem jest to list Mike’a Modano do samego siebie, w którym retrospektywnie opowiada o swojej karierze, udziela rad i opisuje sytuacje widziane z perspektywy 40-letniego mężczyzny. Modano wraca także wspomnieniami do swojego wielkiego sukcesu – zdobycia Pucharu Stanleya.

Drogi 29-letni Mike’u,

Zanim wyjedziesz na potrójną dogrywkę w Buffalo chcę, żebyś coś wiedział.

Wiem, wiem, musisz być na lodzie z resztą chłopaków. Tyle, że będziesz chciał usłyszeć to, co mam ci do powiedzenia. Jesteś o krok od czegoś niezwykłego. Już za niedługo spotka cię coś niesamowitego. Zapamiętasz ten moment do końca życia.

Kojarzysz to uczucie, które ci towarzyszy, ten głos, który powtarza, że trudno będzie wyjść z tego cało, jeśli dojdzie do meczu numer seidem? To przeczucie nie jest błędne. Masz złamany nadgarstek, modlisz się za każdym razem, gdy wyjeżdżasz na lód, żeby się nie pogorszyło. Hull ma roztrzaskane kolano, najprawdopodobniej nie pojawi się na lodzie, jeśli dojdzie do kolejnego spotkania. Reszta drużyny nie ma już siły. To wszystko. To jest koniec.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie jesteś w stanie sobie wymarzyć, co cię czeka po tych dogrywkach.

Pamiętasz, jak sprzątałeś śnieg z tego zamarzniętego jeziora niedaleko twojego domu na przedmieściach Detroit? Pamiętasz, jak to się wszystko zaczęło?

Ojciec nauczył cię, jak jeździć na łyżwach, gdy miałeś sześć lat. Gdy już zacząłeś nie mogłeś przestać. Od razu wiedziałeś, że to kochasz. Po tym, jak się przeprowadziliście mama zbudowała ci małe lodowisko za domem. Spędzałeś na nim każdą wolną minutę. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że wtedy jeszcze nie wiedziałeś absolutnie niczego o hokeju.

Twój ojciec pracował na budowie. Zatrudnił do pomocy trzech braci – Jacka, Mike’a i Bobby’ego Rankinów. To był ich pomysł. Jack grał w hokeja na półprofesjonalnym poziomie, Bobby należał do uniwersyteckiej ekipy St. Lawrence. Tata powiedział im, że masz zbyt wiele energii. Przedszkolanki narzekały, że nigdy nie potrafiłeś się skupić i usiedzieć na miejscu. Twój ojciec wraz ze współpracownikami wpadli na genialny plan.

Hokej.

https://nhlw.pl/2024/07/macias-podbija-floryde-i-nhl-zamow-replike-koszulki-lub-bluzy/

Stwierdzili, że jeśli na stopy założą ci łyżwy, będziesz w stanie w jakiś sposób spożytkować całą tą energię.

Od razu zrozumiałeś, że mieli świetny pomysł. Jeździłeś po tym zamarzniętym jeziorze, zimny wiatr uderzał cię w twarz tym mocniej im szybciej mknąłeś. Wracałeś tam codziennie.

Wraz z wiekiem zrozumiałeś, że hokej istnieje także poza twoim podwórkiem. A nawet jest nieco bardziej skomplikowany i dociera do większej ilości ludzi. Wraz z ojcem w każdą sobotę oglądałeś mecze na kanale dziewiątym. Śledziłeś poczynania Toronto i Montrealu, dwóch niesamowitych drużyn. Leafs z Sittlerem i Salmingiem. Habs z Lafleurem i Robinsonem. Swoją grą zachwycali.

Jako, że twój ojciec pochodził z Bostonu, podczas rodzinnych wakacji brał cię do Garden i wspólnie oglądaliście na żywo mecze Bruins. Ta atmosfera udzielała ci się jeszcze na długi czas.

Mieszkaliście 30 minut od Joe w Detroit. W twoim dzieciństwie Red Wings mieli niemałe problemy, raczej dobijali do dna tabeli, aniżeli walczyli o mistrzostwa. Mimo tego kibice zawsze byli z nimi. Hokej w tej części kraju znaczył naprawdę wiele dla wszystkich. Organizacja z Michigan tworzyła przeróżne projekty dla swojej społeczności. W wieku dziesięciu lat uczestniczyłeś w zgrupowaniach hokejowych dla najmłodszych. To otworzyło ci oczy.

Dzięki tym obozom miałeś okazję oglądać więcej meczów w Joe i jeszcze bardziej zakochałeś się w tym sporcie. Zacząłeś rywalizować z najlepszymi zawodnikami z tej okolicy. Ostatecznie wszystko to doprowadziło do tego, że stanąłeś przed niezwykle trudną decyzją.

Mało kto wie, że za dzieciaka grałeś w tenisa. Radziłeś sobie świetnie i przez krótką chwilę zastanawiałeś się nad przenosinami na Florydę, gdzie mógłbyś trenować i spróbować swoich sił w tym sporcie.

Mike Modano, profesjonalny tenisista. Może w innym życiu.

Postanowiłeś jednak, że w tym życiu będziesz podążał za wolnością. Tylko hokej był w stanie dać ci taką swobodę.

Twoi rodzice także stanęli przed dylematem. Aby mieć szansę gry w najlepszej hokejowej lidze świata musiałeś przenieść się do Kanady. Miałeś zaledwie szesnaście lat.

Trener Prince Albert Raiders Rick Wilson zadzwonił do ciebie latem 1986 roku. Powiedział, że chce, żebyś dołączył drużyny i wyjaśnił, jakie drzwi może to otworzyć. Nic nie zmieniłoby twojego zdania. Musiałeś tam pojechać.

Pamiętasz, jak bardzo byłeś pewny tej decyzji?

Twoi rodzice też wiedzieli, że muszą cię puścić. To była jedyna droga.

W Prince Albert poznałeś dwie najważniejsze osoby w swoim życiu. Ralpha i Carol Ring, twoją rodzinę zastępczą.

Sprawili, że twoje przejście z Livonii i rodzinnego domu do Kanady i nowego domu było łatwiejsze niż sądziłeś. Ralph współpracował z Raiders, Carol zaś pracowała w urzędzie miejskim. Przed meczami to właśnie ona śpiewała hymny. Oni, tak jak niemal wszyscy w tym mieście, byli związani z tą hokejową organizacją. Raiders byli sercem Prince Albert.

Trener Wilson i jego żona – także Carol – byli świetnymi liderami tego zespołu.

To zabawne, że większość ludzi pamięta cię z wybitnej jazdy na łyżwach. Tyle, że na początku swojej juniorskiej kariery z tego nie słynąłeś. Dopiero Carol Wilson, która w młodości była łyżwiarką figurową, pomogła ci przejść na zupełnie inny poziom w tej kwestii. Dzięki jej wskazówkom stałeś się szybszy od większości starszych zawodników z WHL. Tacy właśnie byli ludzie z Prince Albert, pomagali sobie nawzajem.

To było niewielkie miasteczko, które kochało hokej. Wiem, cała Kanada kocha hokej. Tyle, że w Prince Albert to była pasja.

Na wyjazdach przeciwnicy starali się cię stłamsić. Nic dziwnego, byłeś Amerykaninem, który zdobywał wiele punktów i napsuł im sporo krwi. Niektórzy rywale zawsze stawiali w dolnej szóstce kilku chłopaków, którzy mieli sprawić, żebyś przypomniał sobie, jak daleko od domu jesteś.

Ale ty nie przejmowałeś się zaczepkami i brnąłeś w to dalej.

Kochałeś Prince Albert. Nawet, kiedy stamtąd wyjechałeś, po rozpoczęciu profesjonalnej kariery, co jakiś czas wracałeś na wakacje i utrzymywałeś kontakt z ludźmi, których tam poznałeś.

Latem 1987 roku zrozumiałeś, co może się stać, gdy twój czas z Raiders się skończy.

Tamtego roku draft odbywał się w Joe w Detroit. Byłeś jeszcze za młody, ale

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
ING: 55 1050 1562 1000 0097 7781 8684

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni60 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni108 zł
Anuluj