Siedzisz sobie rano z kawą, przeglądasz newsy zza oceanu i nagle czujesz, jak twój portfel zaczyna cicho łkać. Kiedy wydawało nam się, że liga doszła do ściany w kwestii płac, na scenę wjechał Cale Makar i po prostu rozsadził system. Jego nowy, ośmioletni kontrakt opiewa na absolutnie chore 163,2 miliona dolarów. Daje to 20,4 miliona dolarów rocznie uderzające w „cap hit” Colorado Avalanche, co jest najwyższą średnią wartością (AAV) w całej historii NHL.

Ten kontrakt rąbnął w ligę z taką samą bezlitosną siłą, z jaką w tym roku uderzyły w Polskę sierpniowe upały – niby człowiek wiedział, że klimat się sypie, ale i tak wszyscy stoimy teraz spoceni i w ciężkim szoku.

Makar zepchnął z piedestału Macklina Celebriniego, który wcześniej w tym offseason podpisał umowę na 18,8 miliona dolarów, a ten z kolei przebił Leo Carlssona z jego 18 milionami. Zastanawiam się tylko, gdzie jest sufit, bo lada moment do stołu usiądzie Quinn Hughes i ten rekord Makara może się okazać jedynie chwilową anomalią. Żeby wam uświadomić skalę szaleństwa w Kolorado: w sezonie 2027-28 budżet płacowy Avalanche dobije do 101 milionów dolarów, z czego blisko 42 miliony pójdą na samych obrońców. Będzie to najdroższa formacja defensywna w lidze w tamtym czasie.

Ale to pieśń przyszłości. W nadchodzącym sezonie 2026-27 Lawiny są dopiero na 14. miejscu w lidze pod względem wydatków na defensywę. Kto więc przepala najwięcej szmalu w erze salary cap ustalonego na poziomie 104 milionów dolarów? Przyjrzyjmy się tym finansowym krezusom, bo od samego patrzenia na te kwoty kręci się w głowie.

1. Vegas Golden Knights – 41,1 mln dol.

Czy to kogoś w ogóle dziwi? Vegas od swojego inauguracyjnego sezonu pokazuje, że ma w nosie subtelności i wydaje wszystko, co do centa, żeby ściągnąć do siebie topowy talent. Ta ich brutalna, biznesowa polityka przynosi efekty, ale teraz muszą kombinować jak konie pod górę. W te wakacje musieli pożegnać się z Pawłem Dorofiejewem, a mimo to nadal przekraczają czapkę płac o równe 8 milionów dolarów.

Księgowość w Vegas to obecnie taki sam cyrk na kółkach, jak tłumaczenia naszego rządu z wrześniowej dziury budżetowej na 2027 rok – niby kasy nie ma, w papierach minus, ale ostatecznie „jakoś to będzie”, bo upchną dług w funduszach celowych. W Vegas tym „funduszem celowym” jest oczywiście LTIR (lista długoterminowo kontuzjowanych). Przedłużyli na długie lata Rasmusa Anderssona (8,5 mln dol.) i Jeremy’ego Lauzona (4 mln dol.). Do tego mają Sheę Theodore’a (7,425 mln dol.), Noah Hanifina (7,35 mln dol.) i Braydena McNabba (3,65 mln dol.). A co zrobią, żeby zmieścić się w limicie? Klasyka gatunku. Alex Pietrangelo, który wchodzi w ostatni rok kontraktu z 2020 roku i zarabia 8,8 mln dol., idealnie „nadaje się” na rozpoczęcie sezonu na LTIR, co rozwiąże ich problemy. Patologia przepisów. Ale genialna.

2.

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.