Są takie wieczory, po których człowiek chciałby wrócić do łóżka i udawać, że nic się nie stało. Siadasz z kawą, otwierasz arkusz z przewidywanymi składami, układasz w głowie trzy zdania na otwarcie sezonu, a telefon zaczyna drgać jak wkurzony szerszeń. Reporterzy nadają jeden przez drugiego, źródła anonimowe, sprawa poważna. Dwie doby wcześniej nikt przy zdrowych zmysłach nie postawiłby na to ani złotówki.
Toronto oddaje Matthew Kniesa do Columbus. Z Columbus jedzie Kirył Marczenko. Razem z nim Miles Wood i bramkarz Elvis Merzlikins, a w drugą stronę, oprócz Kniesa, Emil Andrae, Steven Lorentz i druga runda draftu 2027, pierwotnie należąca do Seattle. Sześciu zawodników, doba do startu rozgrywek, agent Marchenki wrzuca na X, że jego klient zgodził się na sześć lat i 75 milionów dolarów, czyli 12,5 miliona rocznie. Pół hokejowego świata siedzi z otwartą buzią, a druga połowa pisze w komentarzach, że to na pewno fejk.
Nie fejk. Pyk, i po sprawie. Bez orkiestry, bez konferencji z balonikami. Za to z gwarancją, że kibic w Toronto ma temat na najbliższy miesiąc, a pewnie i na najbliższy rok.
Dziś rząd w Warszawie szlifuje projekt budżetu i zastanawia się, czy pierwszy próg podatkowy podnieść ze 120 do 130 tysięcy złotych. Cały dzień obrad. A Toronto w tym czasie, bez mrugnięcia okiem, przesunęło 12,5 miliona dolarów rocznie w jednego skrzydłowego. Proporcje cywilizacyjne, powiedzmy.
Człowiek, który obiecał
Zacznę od Dona Waddella, bo ten pan zasługuje na osobną galerię cytatów, które zestarzały się szybciej niż mleko na parapecie. Drugiego lipca dyrektor Columbus stanął przed dziennikarzami i oznajmił, że Marczenko będzie zawodnikiem Blue Jackets, kiedy tylko ruszy sezon. Formalnie nie skłamał. Sezon jeszcze nie ruszył, kiedy go oddawał. W tej precyzji jest coś eleganckiego, prawie prawniczego.
Wczoraj pod ratuszem w Warszawie protestowali ludzie z hasłem „Dziki Zostają”. Waddell w lipcu mógł powiesić w Columbus transparent „Marchenko Zostaje”. Dziki, jak widać, zostają. Marczenko nie.
A przecież robił, co mógł. Przez całe lato odbierał telefony i odmawiał. Kiedy za dużo ekip dzwoniło z wizją picków i prospektów, powtarzał w kółko to samo: nie chcę przyszłości, chcę goli, chcę kogoś, kto go zastąpi na lodzie od pierwszego dnia. Najgłośniej dzwonili z Montrealu. Kanadyjczycy byli faworytami do końca, dosłownie do momentu, w którym okazało się, że pojedzie do ich największego rywala z dywizji. Nie mieli w składzie nikogo, kogo mogliby oddać, a kto dorównywałby Kniesowi. To był klucz. Tak się kończy zbieranie żetonów do kasyna, w którym stawką jest gracz z jednym rokiem kontraktu.
Do tego dochodzi cała aura wokół Marczenki. Na początku obozu przygotowawczego próbował obracać pytania w żart i śmiać się od tematu. Wychodziło mu to średnio. W poniedziałek, tuż przed ogłoszeniem wymiany, pytania brał już do siebie i to było widać. W ostatnim sparingu w Detroit zanotował asystę w przewadze, ale żadnego strzału i niewiele wygranych walk o krążek. Zaczęły się szepty o zaangażowaniu. W szatni, w której trener Rick Bowness mówi o kulturze pracy przez sen, taki temat rośnie jak grzyb po deszczu. Waddell wypuścił powietrze z płuc tak głęboko, że dziennikarz uznał to za pełną odpowiedź. Dobre.
I jeszcze Merzlikins. Jego dom w New Albany, ponad 550 metrów kwadratowych, poszedł na sprzedaż za 2,9 miliona dolarów. Bramkarz po operacji barku, klub w międzyczasie podpisuje weterana Cama Talbota, a sam zainteresowany wystawia dom. To nie jest wskazówka. To jest billboard przy autostradzie. „Elvis has left the building”, trzy lata później, niż wielu by chciało, może z nim samym włącznie. Nie mogę się z tym nie zgodzić.
Tymczasem w polskiej telewizji uczestnicy „Rolnik szuka żony” muszą zdecydować, kogo zaproszą do swoich gospodarstw. Waddell miał ten sam dylemat, tylko zamiast romantycznej kolacji dostał listę sześciu nazwisk i sufit limitu płac.
Co dostaje Toronto
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Strasznie szkoda Kniesa. Super gracz, swietny charater. W zamian jakiś rusek:/ ech, toronto i ich pomysly