Colorado Avalanche odpowiedziało na sobotnią bolesną porażkę perfekcyjnym rewanżem. Mecz czwarty drugiej rundy zakończył się wynikiem 5:2 dla gości, a seria znów układa się po myśli faworytów, 3-1 na korzyść Avalanche. Minnesota Wild musi teraz wygrać trzy kolejne mecze z rzędu, żeby myśleć o awansie do finału Konferencji Zachodniej.

Pół meczu dominacji i trzy kwestie taktyczne

Przez pierwsze półtora okresu Colorado grało w hokej z innej ligi. Wild oddali zaledwie cztery strzały na bramkę w pewnym momencie meczu, podczas gdy Avalanche bombardowało Jespera Wallstedta z każdej strony. Najdłuższa susza strzelecka Minnesoty trwała niemal 19 minut bez jednego celnego strzału, a w fazie pucharowej taka bierna postawa to wyrok.

Szkoleniowiec Minnesoty John Hynes przyznał wprost, że drużyna świadomie zrezygnowała z agresywnego stylu, który przyniósł wygraną w trzecim meczu. Decyzja okazała się fatalna, bo Colorado bardzo szybko rozgryzło taktykę rywala i bez skrupułów skorzystało z każdego błędu w wyprowadzeniu krążka.

Tym, co ratowało Wild przez dwie trzecie tego spotkania, był Wallstedt. Szwedzki bramkarz obronił 29 strzałów i wielokrotnie ratował sytuacje, które przy słabszym golkiperze kończyłyby się golem. Problem polegał na tym, że musiał to robić zbyt często i zbyt długo, bo Wild praktycznie go porzucili, zmuszając do samodzielnej walki z jedną z najlepszych formacji ofensywnych w lidze.

Po drugiej stronie Mackenzie Blackwood zaliczył swój pierwszy start w tegorocznych play-offach. Trener Jared Bednar powiedział po meczu, że bramkarz zrobił dokładnie to, czego od niego oczekiwał: 19 obron i czysta głowa w kluczowych momentach.

Kadri i statystyki

Nazem Kadri wrócił do Colorado na przełomie marca i przyszedł z gotowym przepisem na skuteczną grę w przewadze liczebnej. Od 8 marca do kontuzji palca 7 kwietnia jego drużyna ze skutecznością 23,4 procenta plasowała się na 9. miejscu w lidze. W fazie pucharowej jest jeszcze lepiej: 26,1 procenta stawia Avalanche na 2. pozycji wśród pozostałych w rywalizacji drużyn.

W czwartym meczu Kadri zanotował kolejnego gola w przewadze. Martin Nečas wyrwał krążek obrońcy Minnesoty Brockowi Faberowi i wyłożył go Kadriemu w polu bramkowym. Pierwsze uderzenie Wallstedt obronił, ale po dobitce krążek wylądował w siatce. Był to 9. gol Kadriego w przewadze liczebnej dla Colorado w fazie pucharowej, wynik, który plasuje go na równi z legendami klubu: Claude’em Lemieux, Gabrielem Landeskoggiem i Calem Makarem, na 10. miejscu w historii organizacji.

Kontekst tego gola jest boleśnie wymowny dla Minnesoty: był to 10. mecz z rzędu, w którym Wild tracili gola w przewadze rywali. Dłuższa seria nie zdarzyła się w NHL od 2009 roku, kiedy Detroit Red Wings stracili gola w przewadze w 13 kolejnych spotkaniach fazy pucharowej.

Manson, McCarron i zamach na zdrowie

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.