Drodzy czytelnicy, wyobraźcie sobie pewną sytuację. Jesteście kapitanem kadry USA, która właśnie zdobyła złoto olimpijskie, po raz pierwszy od 46 lat. Do tego w finale pokonaliście arcyrywala, kolebkę hokeja, wielką Kanadę. Wracacie do domu, każdy chce zrobić sobie z Wami zdjęcie, jesteście na szczycie świata. Faceci chcą być jak Wy, kobiety marzą by iść z Wami na randkę, matki nazywają dzieci Waszym imieniem. Gdy jednak opada magia radości i celebracji, a kac po imprezie w Miami rozrywa głowę, czas wrócić do rzeczywistości.
Ale ten ból głowy nie mija. Ostatnie opary alkoholu dawno już wywietrzały, ale głowa paruje, kłębi się w niej milion pytań. Jeśli jest się mistrzem olimpijskim, pokonało się Kanadę i wraca po Igrzyskach Olimpijskich do własnego klubu z medalem na szyi, to co może pójść nie tak? Odpowiedź brzmi WSZYSTKO, jeśli na co dzień jest się nie tylko kapitanem USA, ale też kapitanem własnej drużyny, która ma swoją siedzibę w… Kanadzie, a dokładniej rzecz biorąc w Toronto.
W Toronto, które łaknie sukcesu jak kania dżdżu, a granie tam przypomina nieustające życie w świetle reflektorów. Dla Amerykanów Auston Matthews jest bohaterem narodowym, ale dla kanadyjskich kibiców Maple Leafs jest synonimem porażki oraz nie ma chyba obecnie w całej lidze zawodnika, który by bardziej polaryzował kibiców (nie tylko własnego klubu) niż właśnie Matthews.
Witajcie w krainie „Klonowych Liści”, gdzie ostatnio najbardziej nielubianą liczbą jest „34”
***
Zasada Gretzky’ego
Wayne Gretzky jest tym, kim dla NBA jest Michael Jordan, czy dla NFL Tom Brady. Nazwisko kanadyjskiej legendy odmieniono już przez wszystkie przypadki, ale ja najbardziej lubię pewną niepisaną zasadę, która brzmi:
„Jeśli kiedyś wymieniono Wayne’a Gretzky’ego, to każdego można sprzedać w tej lidze”
To pokazuje, jak okrutny jest sport i że finalnie, po tym jak opadną emocje kibicowskie, to po prostu czysty biznes. Liczy się bilans zysków i strat, a jeśli z jakiegoś powodu danego gracza, choćby był legendą klubu, opłaca się kolokwialnie mówiąc „opchnąć”, to nie ma zmiłuj. Jeśli dany zawodnik sam także będzie z różnych względów chciał zmienić scenerię, to też nie ma zmiłuj się. Jeśli zatem 38 lat temu Oilers wytransferowali do Kings Gretzky’ego, tym bardziej możliwe jest, że po zakończeniu sezonu Maple Leafs wytransferują Austona Matthewsa.
W niedawno zakończonych IO Matthews w sześciu meczach zdobył siedem punktów (3 gole + 4 asysty), tyle samo co Jack Hughes i tylko jeden punkt mniej niż statystyczny lider kadry USA, Quinn Hughes (1 gole + 7 asyst). Przed IO wielu kibiców krytykowało fakt, że oszczędny w emocjach oraz stonowany w reakcjach Matthews jest akurat kapitanem kadry, ale trzeba jasno powiedzieć – Auston uniósł ten ciężar, zarówno charakterologicznie, jak i swoją postawą na lodowisku.
To szalenie kontrastuje z jego formą w klubie, gdzie od czasu wznowienia rozgrywek NHL po Olimpiadzie, Auston nie zdobył gola w ośmiu kolejnych meczach. Więcej – jego susza strzelecka zaczęła się jeszcze wcześniej, aktualnie bilans zawodnika to… 12 meczów z rzędu bez zdobytej bramki. Kuriozum. Dodatkowo sami Maple Leafs przegrali osiem ostatnich meczów z rzędu. Większość hejtu skupiła się oczywiście na Austonie Matthewsie.
A mówimy przecież o zawodniku, który jest żywą legendą klubu z Toronto oraz jego najlepszym strzelcem w historii (427 bramek, przeskoczył Matsa Sundina), jego kapitanem oraz po prostu mega gwiazdą NHL. Jeśli dodamy do tego formę całego klubu w obecnym sezonie, to otrzymujemy mix rozpaczy i zrezygnowania. Toronto Maple Leafs zajmują przedostatnie, piętnaste miejsce w Konferencji Wschodniej. Gorsi od nich są jedynie New York Rangers, czyli drużyna prowadzona przez… aktualnego szkoleniowca USA, złotego medalistę z IO, Mike’a Sullivana. Ciekawy zbieg okoliczności, nieprawdaż?
***
Mowa ciała & Exodus Kapitanów?
__________________________________
Aby czytać dalej
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.
Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.
Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:
NHL W PL
86291000060000000003362403
W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 30 dni | 22 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 90 dni | 60 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 180 dni | 108 zł |



