Faza grupowa Igrzysk Olimpijskich dobiegła końca i jak na turniej, na który w takim formacie czekano 12 lat, wypadła ona blado. Europejskie reprezentacje masowo rozczarowały: Szwedzi w trzech meczach zagrali dobrze przez może 15 minut w spotkaniu ze Słowacją, a i tak nie osiągnęli głównego celu; Finowie również połamali sobie zęby na Słowakach. Gwiazdy Czech nie pomogły im zrekompensować braku głębi składu, a Niemcy, dysponujący najsilniejszym zestawieniem w historii, zajęli drugie miejsce w grupie, ale rzutem na taśmę, jedynie dzięki bilansowi bramek.

Wszystkich zachwyciła tylko Kanada. Na papierze Kanadyjczycy nie mają już tak drastycznej przewagi w kwestii talentu nad resztą świata, jak 20–25 lat temu. Wtedy większość gwiazd NHL reprezentowała jeden kraj, a absolutna większość wszystkich graczy NHL była Kanadyjczykami. W 1998 roku, dla przykładu, obserwatorom wydawało się, że drużyna z Gretzkym, Bourque’iem, Lindrosem i spółką zmiecie wszystkich spokojnie i łatwo – jednak ostatecznie Kanadyjczycy przegrali oba mecze o medale.

Jednak w rzeczywistości spokojnie i łatwo poradziła sobie reprezentacja, która na papierze zabrała na Igrzyska swoją najgorszą w historii obsadę bramkarską i ustępujący (na tle poprzednich ekip) zestaw obrońców. Mimo marzeń o połączeniu kilku gwiazd w jednej formacji, Jon Cooper i jego sztab zdecydowali się stworzyć kilka równorzędnych formacji, co było logiczne, biorąc pod uwagę trendy współczesnego hokeja stawiające na głębię składu – nawet jeśli okresowo „dwóch Mac” lądowało w jednym ataku.

W ogóle byłaby to dobra okazja, by zadać pytanie: kiedy Kanada i USA zdążyły tak

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni60 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni108 zł

2 KOMENTARZE

  1. Ciekawa analiza. Dodam kilka kwestii. Po pierwsze bardzo brakuje tu…Rosji. Pomijam wszelkie kwestie polityczne, ale Rosja stanowi hokejowa arcypotęgę i tacy gracze jak Kuczerow, Kaprizow, Miczkow, Malkin czy Owca byliby nie do zlekcewazenia.

    Można tez popatrzeć na sprawe następująco- skoro grasz 3 mecze slabo to statystycznie w 4 mozesz odpalić to co najlepsze. I odwrotnie- grasz doskonale to w końcu przychodzi ten słabszy dzień. To moze byc zarówno casus takiej Szwecji lub Czech jak i Kanady i USA. Nikt nie jest w stanie tego przewidzieć a wnioskowanie o tym co będzie na podstawie tego co bylo jest jak wiemy na gruncie logiki formalnej zawodne;) na stole a właściwie na lodzie sa wszystkie scenariusze łącznie z tym, ze USA i Kanada odpadają w ćwierćfinałach. Zwłaszcza USA sa do wyrzucenia za burte bo bez względu na to jak gra Szwecja to jest tam tyle czystego talentu i jakości ze ta mieszanka w każdej chwili moze odpalić. Dlatego uwazam ze najlepsze jeszcze przed nami;)