Koniec października i początek listopada jest szczególny dla każdego, kto chociaż trochę wierzy, że między nami przechadzają się istoty, które być może kiedyś były takie jak my, a może nigdy takie nie były i są tu tylko po to, by cierpieć, straszyć czy wpływać na nas w sposób dla zwykłego człowieka niewyjaśniony. Cóż ma to wspólnego z hokejem? Ano dużo więcej, niż się Wam, zbłąkane duszyczki, wydaje.
Wiele budynków skrywa tajemnice, o których ich obecni właściciele woleliby się nigdy nie dowiedzieć. Wiele zamków, fabryk czy kopalń zamieszkiwanych jest przez dusze, którym nie było dane odejść w spokoju. Nie inaczej jest z kilkoma miejscami ważnymi dla naszego ukochanego sportu. Nawet świat bezzębnych twardzieli z kijami i rękawicami przenika się ze światem potępionych dusz.
Cierpienie pośród sławy
Są miejsca ważne dla hokeja. Zazwyczaj są to lokalizacje kojarzące się z uśmiechem, beztroską zabawą i magią kibicowania wściekłym Kanadyjczykom goniącym w jakimś celu za kawałkiem gumy. Ci, którzy robili to w swoim życiu najlepiej ze wszystkich, trafiają do tak zwanej Galerii Sław. Nie jest to jedynie pamiątkowy tytuł przyznawany geniuszom hokeja na lodzie, a faktyczne miejsce, które mieści się, oczywiście, w Kanadzie. Jednak budynek skrywa smutną tajemnicę, o której niechętnie mówią sportowe podręczniki.

Hockey Hall of Fame przeniosła się do obecnej lokalizacji w 1993 roku, ale budowla ta stała tam już od roku 1885. Zanim stała się miejscem wiecznej chwały królów najszybszej zespołowej dyscypliny na świecie, była zimną i skostniałą do granic możliwości instytucją bankową – konkretnie Bank of Montreal. Tu musimy cofnąć się do 1953 roku. 19 letnia dziewczyna, u progu swojej bankowej kariery udaje się do łazienki. Mimo młodego wieku, pewnej pracy i wszelkich perspektyw na lepsze życie w Ameryce po II Wojnie Światowej, Dorothy jest smutna i wydaje się być w głębokiej depresji.
Nigdy jednak nie będzie dane nam dowiedzieć się, co spowodowało tak wielki smutek w sercu dziewczyny. Gdy Dorothy udała się do łazienki, w całym budynku usłyszano donośny huk. 19-latka postrzeliła się w głowę – jak jednak się okazało, nie zginęła na miejscu. Po wielkich męczarniach i wielu próbach ratowania jej życia, po niecałej dobie Dorothy odeszła z tego świata…a w każdym razie tak się wszystkim wydawało.
Całą historię odkryto dopiero w 2009 roku, po bardzo wielu zgłoszeniach dokonywanych przez pracowników, których to zgłoszeń nie można było dłużej lekceważyć. Wkrótce po tragicznym zajściu w budynku, pracownicy zaczęli skarżyć się na niewyjaśnione zjawiska. W miarę nowoczesny budynek teraz co chwilą doświadczał migotania żarówek, włączania się i wyłączania światła bez niczyjej ingerencji. Wieczorami w murach budynku słychać
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem