Cała polska scena sportowa żyła w ostatnich dniach 2021 roku „telenowelą” z udziałem trenera piłkarskiej reprezentacji Polski. Paulo Sousa stwierdził, że ma za nic kontrakt z PZPN i że „jego misja tutaj jest skończona”. Baraże? A co go to obchodzi, w niejakim Flamengo Rio De Janeiro dali mu o 5,5 zł więcej na godzinę, więc wziął i się zawinął. Historia ta wbrew pozorom może znaleźć swoje porównanie i analogię w NHL i w tym tekście właśnie to udowodnimy!
W roku 2018 Washington Capitals, świętujący zdobycie przez swoją drużyną upragnionego trofeum, zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię. Z klubem pożegnał się jeden z głównych architektów tego sukcesu, szkoleniowiec Barry Trotz. Po odejściu z Capitals prowadził Islanders, a od 2023 jest menadżerem Nashville Predators.
„Chłopie okłamałeś 40 milionów ludzi!” — tymi słowami Mateusz Borek skomentował decyzję Paulo Sousy o nagłym porzuceniu reprezentacji Polski. Cytat przeszedł do sportowej popkultury i stał się symbolem zdrady, braku lojalności i ucieczki w najmniej odpowiednim momencie. Okazuje się jednak, że podobne historie nie były wcale domeną piłki nożnej. W NHL trenerzy również potrafili odchodzić znienacka, zostawiając swoje drużyny w kompletnym szoku. W 100-letniej historii NHL zdarzało się już wcześniej, by zwycięski trener nie bronił ze swoją drużyną Pucharu Stanleya w kolejnych rozgrywkach. Przyczyny bywały przy tym różne.
Nie chce Pucharu, zostanę sędzią
Wiosną 1929 roku naprzeciw siebie stanęli gracze dwóch amerykańskich drużyn. Z jednej strony broniący tytułu gracze New York Rangers z dwukrotnym zdobywcą Pucharu Stanleya Lesterem Patrickiem w roli szkoleniowca, natomiast z drugiej powracający do finałów po rocznej przerwie Boston Bruins, do których kilka miesięcy wcześniej dołączył Cy Denneny.
Doświadczony, bez mała 38-letni lewoskrzydłowy, przez kilkanaście lat był związany z Ottawa Senators, z którymi czterokrotnie sięgał w latach 20. minionego stulecia po najważniejsze hokejowe trofeum. Uchodził, nie bez przyczyny, za jedną z największych gwiazd hokeja swoich czasów, będąc znanym zarówno ze sporych umiejętności technicznych jak i bezpardonowej, fizycznej gry. Przez lata tworzył wyjątkowy tercet z Frankiem Nighborem i Jackiem Darraghiem, by jednak na zakończenie kariery zawodniczej zostać sprzedanym przez Senatorów do Bostonu.
W ekipie Niedźwiadków rozegrał ponad 20 meczów, choć sprowadzano go już głównie z myślą o roli trenera i asystenta menedżera. Z tych zadań wywiązał się doskonale, prowadząc drużynę m.in. z Eddie’em Shore’em, Dittem Clapperem i Tinym Thompsonem w składzie do wygranej w rywalizacji o Puchar Stanleya. Bruins swoim mistrzostwem uświetnili pierwszy rok istnienia hali Boston Garden, ale okazało się, że Denneny miał już nowy plan na swoje dalsze sportowe życie i w jego prywatnym scenariuszu nie było miejsca na bronienie trofeum wraz z drużyną z Massachusetts. Porzucił pracę w ekipie Niedźwiadków i rozpoczął karierę arbitra w NHL. Przez dwa kolejne sezony sędziował spotkania ligowe, by powrócić później na krótko do roli szkoleniowca.
Kłótnia, konflikt i koniec
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem