Czwarty mecz finałów NHL pomiędzy Edmonton Oilers a Florida Panthers to jedno z najbardziej dramatycznych spotkań o najcenniejsze trofeum w ostatnim czasie. Oilers zagrali kartę odwrócenia akcji niczym w popularnej grze karcianej, przekształcając pozornie przesądzoną porażkę w spektakularne zwycięstwo 5:4 po dogrywce, wyrównując stan rywalizacji na 2-2.
Pierwsze 20 minut to była dominacja Panter w najczystszej postaci. Matthew Tkachuk terroryzował obronę Oilers, wykorzystując każdą okazję do ataku. Jego pierwszy gol padł podczas przewagi pięciu na trzech, gdy wykorzystał zamieszanie podbramkowe i wpakował krążek do siatki. Przy drugim trafieniu, już podczas standardowej przewagi liczebnej, pokazał zabójczy instynkt, dobijając odbicie od Sama Reinharta. Gospodarze grali jak w transie, a każda akcja kończyła się groźnym atakiem na bramkę Stuarta Skinnera.
Anton Lundell dopełnił dzieła zniszczenia, wykorzystując katastrofalny błąd Troya Stechera za bramką. Szwedzki napastnik odebrał krążek, podał do Cartera Verhaeghe’a, który natychmiast zagrał z powrotem, a Lundell z zimną krwią umieścił krążek w siatce. Zegar pokazywał zaledwie 42 sekundy do końca pierwszej tercji, a tablica wyników trzy do zera dla gospodarzy.
Stuart Skinner, dotychczasowy bohater czwartych meczów serii play-offowych (nigdy takiego nie przegrał), kompletnie zawiódł. Jego
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
No i Skinner dalej nie przegrał meczu nr 4 😉
Fajne te hokejówy Oilers na obrazka na samej górze. Szkoda, że już w takich nie grają.
A same finały póki co chyba najlepsze ever. Nie jestem sobie w stanie przypomnieć równie zażartej rywalizacji w finałąch. Owszem, były długie serie ale mecze były raz w tą a raz w tamtą. A tutaj co mecz to na żyletkui cytując naszych polityków.
Rewelacyjny mecz ale bardziej Panthers go przegrali niż Oilers wygrali. Bob zagrał słabo jak ma swoje standardy i jak pokazał to dzisiejszy g5 był wypadek przy pracy.