Kiedy w domu zaczyna się pożar, pies szczeka, papuga wrzeszczy, a kot sprawdza, czy ktoś nie zostawił czegoś w misce. Alex DeBrincat zachował się w Detroit dokładnie tak. Wszyscy dookoła szukają wyjścia ewakuacyjnego, a on podpisuje siedmioletnie przedłużenie umowy na 91 milionów dolarów, czyli 13 milionów rocznie, i zostaje do 2034. Klub ogłosił to w środę.
Żeby docenić, jak mało to było oczywiste, trzeba przejrzeć rachunek strat z ostatnich miesięcy. Kapitan Dylan Larkin poprosił o wymianę, a tuż przed obozem odebrano mu tytuł. Steve Yzerman, dla tego klubu coś w rodzaju świętego obrazka, w połowie lipca przestał być dyrektorem (jedni piszą, że go usunięto, drudzy, że przeszedł na stanowisko doradcy, wybierzcie sobie wersję według temperamentu). 15 września fotel zajął tymczasowo Shawn Horcoff. Patrick Kane wrócił do Chicago. Simon Edvinsson, 198 centymetrów obrony, nie ma nowej umowy i nie zagrał w żadnym z sześciu pierwszych meczów.
Pieniądze to nie wszystko, mówi człowiek z 91 milionami
„Pieniądze to nie wszystko”, powiedział DeBrincat i zapytał, co ta dodatkowa kasa miałaby mu właściwie dać. Lubię to pytanie, szczególnie w ustach faceta, który właśnie dostał 91 milionów. Mogę podsunąć kilka odpowiedzi, ale rozumiem, że było retoryczne.
A jednak mu wierzę. Z deklaracji o sercu do klubu zwykle wychodzi gówno, bo za każdą
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem