Przed rozpoczęciem sezonu 2026/27 kolejne kluby NHL porządkują swoje ławki trenerskie. San Jose Sharks oraz Minnesota Wild zdecydowały się przedłużyć kontrakty z Ryanem Warsofskym i Johnem Hynesem. Obaj trenerzy wchodzili w ostatni rok dotychczasowych umów, ale wyniki osiągane w ostatnich sezonach przekonały ich pracodawców, że warto kontynuować współpracę.
Dla obu organizacji nowe kontrakty są czymś więcej niż tylko formalnością. Sharks budują młody zespół wokół Macklina Celebriniego i grupy perspektywicznych zawodników, natomiast Wild coraz wyraźniej przechodzą z etapu regularnego uczestnika fazy play-off do drużyny z realnymi aspiracjami walki o Puchar Stanleya.
San Jose Sharks stawiają na Warsofsky’ego
San Jose Sharks poinformowali o podpisaniu z Ryanem Warsofskym wieloletniego przedłużenia umowy. Klub, zgodnie ze swoją polityką, nie ujawnił szczegółów finansowych kontraktu.
Warsofsky rozpoczął pracę w San Jose w 2022 roku jako asystent ówczesnego trenera Davida Quinna. Po zwolnieniu Quinna otrzymał szansę poprowadzenia zespołu jako pierwszy trener, a sezon 2026/27 będzie jego trzecim w tej roli.
Pierwszy rok był dla niego brutalnym zderzeniem z rzeczywistością NHL. Sharks zakończyli sezon 2024/25 z bilansem 20-50-12, zdobywając zaledwie 52 punkty – najmniej w całej lidze.
12 miesięcy później sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej.
San Jose zanotowało bilans 39-35-8 i zgromadziło 86 punktów. Oznaczało to poprawę aż o 34 punkty rok do roku – największy taki skok w całej NHL. Sharks zajęli piąte miejsce w Pacific Division i zakończyli sezon zaledwie cztery punkty za Los Angeles Kings, którzy zgarnęli ostatnią dziką kartę w Konferencji Zachodniej.
Po latach oglądania sezonu kończącego się na długo przed wiosną w San Jose wreszcie można było mówić o graniu o coś do samego końca.
Liczby pokazują zmianę
Postęp widać również w ofensywie.
W pierwszym sezonie Warsofsky’ego Sharks zdobywali średnio zaledwie 2,54 gola na mecz – był to najgorszy wynik w NHL. W kolejnym sezonie poprawili się do 3,04 gola na spotkanie, co dało im 16. miejsce w lidze.
Podobną zmianę można było zaobserwować w grze w przewadze. Power play San Jose awansował z 26. miejsca i skuteczności 18,6 procent do 16. pozycji przy skuteczności 21,2 procent.
Nie są to jeszcze statystyki zespołu będącego w ścisłej czołówce NHL, ale w przypadku drużyny znajdującej się w przebudowie zdecydowanie ważniejszy jest kierunek, w którym te liczby zmierzają.
Jednocześnie trudno byłoby przypisać cały postęp jednemu człowiekowi.
Największym czynnikiem zmieniającym sytuację Sharks był oczywiście Macklin Celebrini. Pierwszy numer draftu 2024 błyskawicznie wyrósł na jednego z najważniejszych młodych zawodników ligi i stał się centralną postacią projektu odbudowy San Jose.
Warsofsky również ma jednak swój udział w rozwoju młodego zespołu. Postęp wykonali między innymi Will Smith, Collin Graf oraz Igor Czernyszow.
Trener zbudowany do pracy z młodymi zawodnikami
Kariera Warsofsky’ego przed wejściem do NHL jest szczególnie interesująca w kontekście obecnej sytuacji Sharks.
Zanim dostał szansę w San Jose, pracował przede wszystkim w ligach rozwojowych. W ECHL w ciągu dwóch sezonów zanotował bilans 88-44-12 i doprowadził zespół do finału Kelly Cup.
Później przeniósł się do AHL, gdzie również odnosił sukcesy. Jego bilans wyniósł 105-47-18, a w sezonie 2021/22 zdobył Calder Cup z Chicago Wolves.
Co istotne, pierwszy sezon w NHL pozostaje jedynym sezonem w jego dotychczasowej karierze pierwszego trenera, w którym zakończył rozgrywki z odsetkiem zdobytych punktów poniżej 50 procent.
Warsofsky ma obecnie 37 lat i jest najmłodszym aktywnym trenerem głównym w NHL.
Dyrektor Sharks Mike Grier już po zakończeniu poprzedniego sezonu publicznie poparł swojego szkoleniowca, mówiąc, że Warsofsky „wykonał dobrą robotę” w San Jose. Teraz ta deklaracja została potwierdzona nowym kontraktem.
Dla Sharks stawka jest jednak większa niż samo utrzymanie trenera.
Organizacja posiada grupę młodych zawodników, która może w przyszłości stać się fundamentem zespołu walczącego o Puchar Stanleya. Kluczowym zadaniem będzie teraz przeprowadzenie tych zawodników przez kolejne etapy rozwoju i przekształcenie potencjału w regularną produkcję na poziomie NHL.
San Jose najwyraźniej uważa, że Warsofsky jest właściwym człowiekiem do wykonania tego zadania.
Minnesota Wild również zostawiają Hynesa
Podobną decyzję podjęli Minnesota Wild, którzy ogłosili wieloletnie przedłużenie umowy z Johnem Hynesem.
51-letni trener wchodził w ostatni rok swojego kontraktu. Michael Russo z „The Athletic” informował już pod koniec sierpnia, że Minnesota jest blisko przedłużenia umowy, a oficjalne ogłoszenie miało nastąpić wraz ze zbliżającym się rozpoczęciem obozu treningowego.
Tak właśnie się stało.
Hynes objął Wild 27 listopada 2023 roku, zastępując Deana Evasona. Minnesota miała wówczas fatalny bilans 5-10-4 i wyglądała na drużynę zmierzającą donikąd.
Nowy trener błyskawicznie zmienił sytuację.
Do końca sezonu 2023/24 Wild prowadzeni przez Hynesa osiągnęli bilans 34-24-5. Nie wystarczyło to wprawdzie do awansu do play-offów, ale kierunek zmian był wyraźny.
W kolejnych dwóch sezonach Minnesota dwukrotnie awansowała do fazy pucharowej.
Łącznie Hynes prowadził Wild w 227 spotkaniach, osiągając bilans 125-78-24 i odsetek zdobytych punktów na poziomie 60,4 procent.
Wild wreszcie wygrali serię play-off
Najważniejszy przełom nastąpił wiosną 2026 roku.
Minnesota zakończyła sezon zasadniczy z 104 punktami, zajmując trzecie miejsce w Konferencji Zachodniej. Był to trzeci najwyższy wynik punktowy w historii klubu.
Wild pobili również klubowy rekord skuteczności gry w przewadze – 25,2 procent.
Po raz pierwszy w historii organizacji dwóch zawodników przekroczyło w tym samym sezonie granicę 40 goli i 80 punktów. Kirił Kaprizow zakończył rozgrywki z 45 golami i 89 punktami, natomiast Matt Boldy zdobył 42 bramki i uzbierał 85 punktów.
W play-offach Minnesota wreszcie zrobiła coś, czego kibice długo nie mogli się doczekać – wygrała serię.
Wild pokonali Dallas Stars w sześciu spotkaniach, odnosząc pierwsze zwycięstwo w serii play-off od 11 lat. Ich marsz zatrzymał się dopiero w drugiej rundzie, gdzie lepsze okazało się Colorado Avalanche.
Nie wszystko w tej historii było jednak idealne.
Decyzja Hynesa o odsunięciu Jespera Wallstedta od bramki po porażce 6:9 w pierwszym meczu drugiej rundy wzbudziła krytykę. Problemy pojawiły się również w grze w osłabieniu.
Mimo to ogólny bilans pracy Hynesa w Minnesocie pozostaje dla organizacji wystarczająco przekonujący, by związać się z nim na kolejne lata.
Hynes ma doświadczenie, którego Wild potrzebują
Przed przeprowadzką do Minnesoty Hynes prowadził Nashville Predators oraz New Jersey Devils.
W Nashville osiągnął bilans 134-96-18 i wprowadził zespół do play-offów trzy razy z rzędu. Jego odsetek zdobytych punktów wynoszący 57,7 procent jest drugim najlepszym wynikiem w historii trenerów Predators. Był również najszybszym szkoleniowcem w historii klubu, który osiągnął 100 zwycięstw w sezonie zasadniczym – potrzebował do tego zaledwie 183 spotkań.
W New Jersey pracował przez ponad cztery sezony, prowadząc Devils do play-offów w sezonie 2017/18.
Jego aktualny bilans w NHL to 409 zwycięstw, 333 porażki i 87 porażek po dogrywkach lub rzutach karnych w 829 meczach z trzema klubami.
Hynes ma również doświadczenie reprezentacyjne. Był asystentem Mike’a Sullivana w sztabie reprezentacji Stanów Zjednoczonych podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo w 2026 roku. Amerykanie zdobyli tam złoty medal – pierwszy olimpijski triumf USA od 1980 roku. Wcześniej Hynes pracował również przy reprezentacji USA podczas turnieju 4 Nations Face-Off 2025, zakończonego zdobyciem srebrnego medalu.
Quinn Hughes zmienia stawkę
Przed sezonem 2026/27 sytuacja Hynesa jest jednak bardziej wymagająca niż wcześniej.
Wild wykonali spektakularny ruch, pozyskując z Vancouver Canucks Quinna Hughesa. Obrońca ma wygasający kontrakt, co oznacza, że Minnesota musi nie tylko wykorzystać jego obecność na lodzie, ale również przekonać go do pozostania w klubie na dłużej.
Hughes po trudnym okresie w Vancouver trafił do organizacji, która coraz wyraźniej komunikuje swoje ambicje walki o Puchar Stanleya.
Hynes będzie więc musiał udowodnić, że Minnesota rzeczywiście jest miejscem, w którym Hughes ma realną możliwość walki o najważniejsze trofeum w hokeju klubowym.
To właśnie dlatego przedłużenie umowy z trenerem jest dla Wild czymś więcej niż nagrodą za poprzedni sezon.
Dwa przedłużenia, dwa różne etapy budowy
Decyzje Sharks i Wild wyglądają podobnie tylko na pierwszy rzut oka.
San Jose przedłuża kontrakt z trenerem, który ma pomóc rozwinąć młody zespół i przeprowadzić go przez kolejne etapy przebudowy. Fundamentem tej konstrukcji jest Celebrini oraz grupa młodych zawodników, których wartość dopiero będzie rosnąć.
Minnesota znajduje się natomiast zdecydowanie dalej. Wild nie są już wyłącznie zespołem próbującym wrócić do play-offów. Mają Kaprizowa, Boldy’ego, Hughesa, rozwijającego się Wallstedta i doświadczenie zdobyte podczas ubiegłorocznej serii z Dallas.
Dlatego przedłużenie kontraktu Hynesa można odczytywać jako decyzję o kontynuowaniu konkretnego kierunku, a nie rozpoczynaniu kolejnego projektu.
W San Jose pytanie brzmi: czy Warsofsky potrafi doprowadzić młody rdzeń Sharks do poziomu drużyny walczącej o Puchar Stanleya?
W Minnesocie pytanie jest już inne: czy Hynes potrafi zrobić z zespołu, który regularnie awansuje do play-offów, drużynę zdolną przejść przez kilka rund i walczyć o mistrzostwo?
Obie organizacje uznały, że odpowiedzi na te pytania powinien szukać ten sam człowiek, który prowadził je do obecnego miejsca.
Sezon 2026/27 pokaże, czy były to jedynie nagrody za postęp, czy początek kolejnego etapu większego projektu.


Komentarze pod tekstem