Bywa, że zawodnicy nie są w stanie sprostać oczekiwaniom, które się wobec nich ma, dopóki nie znajdą się w odpowiedniej sytuacji, w odpowiednim do tego zespole. Poniżej kilka nazwisk, wchodzących do ligi z dużymi nadziejami, którym na ten momennt do pełnego rozkwitnięcia najbardziej przysłużyć mogła by się zmiana barw klubowych.
To nie jest jeszcze szczytowy moment sezonu, jeśli chodzi o wymiany pomiędzy zespołami. Do tegorocznego trade deadline wciąż mamy jeszcze dwa miesiące grania. Sytuacja w tabeli nie wykreowała jeszcze ostatecznie tych, którzy będą pretendować do najwyższych laurów i tych, którzy skupią się na gromadzeniu aktywów na przyszłość. Nie sposób nie wspomnieć tutaj o sytuacji pandemicznej, która skutecznie powstrzymała od grania kilka zespołów, które trafiły na kwarantannę. Trudno więc mówić o ukształtowaniu się rynku dla graczy z kończącymi się kontraktami, stanowiących doraźne wzmocnienie na fazę play-off.
Da się jednak zauważyć pojawienie się plotek transferowych odnośnie innej grupy zawodników – tych, którym bardzo przydałaby się zmiana obecnej scenerii. To, co ich wszystkich łączy, to fakt, iż swego czasu uchodzili oni za co najmniej porządnych prospektów, którzy przebili się do codziennej roli w składzie pierwszego zespołu na poziomie NHL, ale ostatnio nieco się pogubili, tracąc zaufanie swoich klubowych trenerów. Mówimy jednak o hokeistach wciąż wystarczająco młodych, dysponujących odpowiednim potencjałem, a zatem zachowując niezłą wartość rynkową.
Którzy z ligowych graczy pasują do tego opisu i najbardziej potrzebują zmiany aktualnego adresu? Oto nasze pięć nazwisk:
Sam Bennett, LW, Calgary Flames
Sam Bennett with a huge response for the @NHLFlames.
🇨🇦: https://t.co/medUDwVu1z @Sportsnet
📱: https://t.co/A1bUV93mft @scotiabank | #HockeyDay pic.twitter.com/XIsmaHqpAR— NHL (@NHL) February 14, 2021
Plotki odnośnie Bennetta towarzyszą nam już od dobrego tygodnia. Wszystko zaczęło się, gdy jego agent, Darren Ferris powiedział, że jego klient chętnie zmieniłby swój obecny adres. Menedżment Flames był mocno zdziwiony takim obrotem sprawy. Od tego czasu sam napastnik balansuje pomiędzy siedzeniem na trybunach a grą na prawym skrzydle topowej formacji zespołu z Alberty u boku Johnny’ego Gaudreau i Seana Monahana. Flames nie ukrywają, że woleliby zatrzymać Bennetta w swoich szeregach, choćby po to, by stracić go chwilę później w imię zachowania pozostałych ważnych elementów klubowej układanki. Mówię oczywiście o drafcie poszerzającym ligę, który jawi się już na horyzoncie. Bennett mógłby być idealną przynętą dla Seattle Kraken. Skoro wszystko wyszło na jaw, to możemy być pewni, że inne drużyny będą o niego pytać. Kanadyjski napastnik na pewno nie sprosta już oczekiwaniom na miarę numeru cztery całej selekcji do ligi z 2014 roku, ale może być pożytecznym, mocno atakującym bramkę rywala, trzecioliniowcem w mocnej ekipie, albo nawet graczem drugiego ataku, jeśli znajdzie się zespół, który da mu taką szansę.
Travis Dermott, D, Toronto Maple Leafs
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Znając fanów Bruins, to jak DeBrusk odejdzie do zespołu z którym Boston się nie lubi, to obawiam się że może powstać Milan Lucic albo gorzej John Tavares. Chyba że ojciec coś załatwi..🤣