Mocno obsadzona filmami, gifami, memami szybka ale i dokładna pigułka z nocnych wydarzeń ze świata NHL!
Mecz dnia: Montreal vs Tampa Bay
Słyszeliście ten dźwięk? Tak brzmi całe Toronto głośno wstrzymujące oddech. W piątek odbył się tylko jeden mecz, więc wybranie spotkania do tej rubryki nie było szczególnie trudnym zadaniem. Szczęśliwie się złożyło, że Lightning i Canadiens jeszcze grali o coś. Na pewno doskonale znacie sytuację: Lightning i Islanders gonią Maple Leafs, lecz każda strata punktów przez grupę pościgową = pewny awans Toronto, a nawet jeśli wygrają wszystko do końca, to Leafs i tak mają wszystko w swoich rękach.
Układ przed meczem MTL-TBL był więc bardzo czytelny. Lightning przybyli do Montrealu z nożem na gardle – musieli wygrać za dwa punkty. To był elimination game dla graczy Jona Coopera, który powiedział przed meczem: „po prostu zróbmy swoje, na resztę i tak nie mamy wpływu”.
I zrobili. Kapitalne interwencje Andrieja Wasilewskiego, ofensywny popis Nikity Kuczerowa, ważne punkty Cory’ego Conachera oraz Yanniego Gourde… Canadiens pokonani 2:4, a Lightning przedłużają playoffowe życie przynajmniej o kolejny dzień.
Takie cuda serwował wczoraj Wasilewski:
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Pomimo, że sympatyzuję z Tampą nie wierzę w jej awans. Toronto do awansu potrzebuje chyba nawet nie 2 punktów a 1 (czyli równie dobrze mogą przegrać obydwa mecze, ale jeden w OT/po karnych). W tej sytuacji musieliby mega sfrajerzyć, żeby nie ugrać tego punktu w dwóch spotkaniach, nawet pomimo tego, że powalczą z PIT oraz CBJ.
Tampa wykonała imponujący come-back, ale jak się ,,przespało” pół sezonu, to nie ma co liczyć na wejście rzutem na taśmę (za dużo tu „jeśli” w tym wszystkim).
Się nie przespało – moim zdaniem – tylko się było (jak zwykle) zdziesiątkowanym przez kontuzje 🙁 Bardzo drżałem jak się ważyły losy kontraktu Stamkosa. I mimo że straszenie go lubię to zastanawiam się czy faktycznie lepiej by nie było gdyby odszedł (że też ja to mówię…) i drużyna zaczęła „liczyć sama na siebie”. Poprawcie mnie, bo może nie mam racji, ale odnoszę wrażenie, że zawsze jak Stamkos ma kontuzję to Drouin się budzi z letargu. Ten sezon jest już przegrany, ale… Tampa forever :)))
Fakt, kontuzje mocno przerzedziły wyjściowy skład, tyle, że inne drużyny też cierpiały na brak podstawowych graczy. Inna sprawa, że w tym ,,pół ahlowym” składzie Tampa wykręciła naprawdę niezłe statystyki, więc to chyba nie do końca sprawa absencji Stamkosa, Callahana czy innych „regulars”.
Stamkos…trzecia poważna kontuzja w ciągu ostatnich 4 lat. Kiedy grał pełne (albo prawie pełne) sezony punktował jak trzeba. Zdrowie jest tutaj dużym znakiem zapytania, bo kto wie, czy znowu za sezon czy dwa nie przydarzy mu się inna kontuzja, wykluczająca go na dłuższy czas z gry.
Co dalej? Widziałbym Triplets Line na przyszły sezon w komplecie, przy kontrakcie +- 4,5 mln/sezon dla Palata na jakieś 4 lata oraz +- 5/5,5 mln dla Johnsona na 5 lat (c’mon, Filppula robił taką kasę, Callahan ma nawet więcej). Drouina wsadzić na dwuletni kontrakt przejściowy podobny do tych obecnych Johnsona i Palata.
Trzeba wierzyc w Pit, Cbj i Tampe!:)