Rok przerwy to w zawodowym sporcie cała wieczność. Kilka lat temu rok przerwy po zdobyciu Pucharu Stanleya z Boston Bruins zafundował sobie „late bloomer” Tim Thomas – który poświęcił się działalności politycznej. Po powrocie jakimś cudem prawie 40 -letni bramkarz nie był już chciany w Bruins i wylądował we Florida Panthers, gdzie nie był już tym samym bramkarzem. Szok, niedowierzanie i miliony pytań. W tej samej kropce znalazł się Ilja Bryzgałow, który z NHL ma dziś tyle wspólnego – że ta wciąż wypłaca mu pensje.
Ilja Bryzgałow dokonał tego, o czym zawsze marzył Ferdynand Kiepski. udało mu się zarobić i się nie narobić. Po turbo-porażce jaką był jego transfer i horrendalny kontrakt z Philadelphia Flyers, Bryzgałow zafundował sobie małe tournee po drużynach NHL grając od 2013 roku w Edmonton Oilers, Minnessota Wild oraz Anaheim Ducks. Po drodze już zaliczał dalsze wpadki i regularnie odwiedzał kluby z AHL. W ramach rekonwalescencji po całej serii porażek w jego wykonaniu, Bryzgałow postanowił sobie zrobić rok przerwy, aby powrócić może do wielkiej formy? Dziś nie ma dla niego pracy. Dlaczego?
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem