Ocena dnia:

17 meczów w dwa dni, kilka hat tricków, trochę widowiskowych akcji, ale też sporo tandety opakowanej w ładne wyniki. Nie dam się nabrać na samą liczbę bramek. O Hurricanes, Oilers, Islanders, Maple Leafs czy Owieczkinie piszę szerzej w kolejnych akapitach, więc przyjrzyjmy się pozostałym.

Najbardziej zaimponowała mi Minnesota, która wjechała na teren mistrzów z Florydy i wywiozła zwycięstwo 4:1. Kirill Kaprizow strzelił trzy gole, Jesper Wallstedt zatrzymał 29 z 30 strzałów, a Panthers ponieśli pierwszą porażkę w regulaminowym czasie. To już coś więcej niż zwykłe październikowe przepychanki. Zupełnie inne wrażenia mam z Calgary. Flames przegrali z Ducks 2:4 i rozpoczęli sezon pięcioma porażkami, co stanowi najgorszy start w historii organizacji. Nie wiem, jak długo można jeszcze pudrować tę katastrofę, ale ktoś w Albercie chyba zużywa już drugi wagon kosmetyków.

Ciekawie było też w Pittsburghu. Penguins prowadzili ze Stars 1:0, Tyler Seguin wyrównał na 30 sekund przed syreną, a o wszystkim rozstrzygnęły karne i trafienie Rickarda Rakella. Ottawa z kolei odrobiła dwubramkową stratę przeciw Nashville i wygrała 3:2 po karnych. Niby emocje były, tylko trudno uznać oba spotkania za wielkie widowiska.

Za to Vancouver urządziło sobie weekendową wycieczkę po wschodnim wybrzeżu zakończoną dwoma solidnymi kopniakami. Najpierw 1:4 z Devils, później 2:6 z Rangers. Nico Hischier zdobył swoją 200. bramkę w NHL, a New Jersey trzykrotnie wykorzystało przewagę. W niedzielę nowojorscy Rangers, już bez kontuzjowanego Szestiorkina, dali Canucks kolejny bolesny wykład, tym razem z Dylanem Garandem w bramce. Cztery kolejne porażki Vancouver i nie widać, żeby ktoś miał tam gaśnicę.

Dni 12. i 13. sezonu NHL – ocena – 3 minus

Ocena:

Sobota – 10 października (14 meczów):

Bruins – Flyers 5:1
Devils – Canucks 4:1
Sharks – Oilers 1:3
Panthers – Wild 1:4
Sabres – Mammoth 1:4
Canadiens – Red Wings 1:0 SO
Senators – Predators 3:2 SO
Penguins – Stars 2:1 SO
Blackhawks – Hurricanes 2:5
Blues – Blue Jackets 5:3
Avalanche – Maple Leafs 3:6
Islanders – Lightning 3:5
Flames – Ducks 2:4
Golden Knights – Kings 2:1 OT

Niedziela – 11 października (3 mecze):

Capitals – Kraken 3:5
Rangers – Canucks 6:2
Flyers – Hurricanes 1:4

Dziś / jutro – 12/13 października (godziny polskie):

19:00 Sabres – Panthers
01:00 Devils – Senators
02:00 Wild – Golden Knights

Przegrani weekendu: z siedmioma porażkami z rzędu

Nie oszukujmy się, oglądanie dzisiejszych Philadelphia Flyers przypomina mi patrzenie na ten poranny news z wideo o pożarze powerbanku w kabinie samolotu pasażerskiego – niby wiesz, że zaraz wybuchnie absolutna panika, ale z jakiegoś masochistycznego powodu nie możesz oderwać wzroku. Po minionym weekendzie zacząłem szczerze współczuć ich kibicom. Z siedmioma porażkami z rzędu na koncie, zaliczają właśnie najgorszy start w historii. Są deklasowani w bramkach w stosunku 28-8. Totalne gówno, powiedzmy sobie wprost.

W niedzielę Hurricanes gładko odprawili ich 4:1. Carolina totalnie dominowała, przebijając ich w strzałach 30 do 19. Sebastian Aho, który ma już 11 punktów na koncie, rozdał takie podanie w ciemno do Shayne’a Gostisbehere’a, że łapałem się za głowę. Christian Dvorak wcisnął jakiegoś farfocla dla gości, ale to było wszystko, na co było ich stać. Swoją drogą, Mark Jankowski z Caroliny strzelił gola w czwartym meczu z rzędu, zaliczając życiówkę i świetnie zastępując kontuzjowanego Jordana Staala.

A przecież dzień wcześniej, w starciu z Bruins, Flyers dostali taki wpierdziel, że aż przykro było patrzeć na zrezygnowaną, smutną twarz Ricka Toccheta na ławce rezerwowych. Gość siedzi teraz na najbardziej gorącym krześle trenerskim w całej lidze. Mecz zakończył się wynikiem 5:1 dla Bostonu. Bruins dołożyli kolejne gole w trzeciej tercji, chociaż już po dwóch prowadzili w strzałach miażdżąco, 22 do 8. A ten gol Pavla Zachy na 1-0? Owen Tippett zagrał krążek wprost na kij Davida Pastrnaka we własnej tercji. Zwykła komedia pomyłek.

Jedyne małe światełko w tunelu to Porter Martone, który pięknym snajperskim uderzeniem zdobył swoją pierwszą bramkę w sezonie dla Lotników. Ale co z tego? Fraser Minten z Bruins robił z nich wiatraki. Zanotował gola i dwie asysty, a potem wyleciał z lodowiska z karą 2 i 10 minut za spięcie z samym Martone po ostrym hicie na Hampusie Lindholmie. W internecie oczywiście bez litości, z grafikami pokazującymi ich dramatyczny bilans strzałów 121-215 na starcie sezonu. Ktoś na Instagramie słusznie zapytał, czy to czas na wciśnięcie przycisku paniki w Philly. Odpowiem krótko: ten przycisk już dawno wywaliło w kosmos. Pozostaje tylko czekać na draft i jak to podsumował jeden z kibiców – szykować pomarańczową koszulkę dla Landona Duponta.

Pocisk weekendu: Huragany miażdżą na tafli i w internecie

Najbardziej bezczelny strzał Hurricanes w ten weekend nie padł nawet na lodowisku. Carolina najpierw rozjechała Blackhawks 5:2, później poprawiła Flyers 4:1, a na deser jej ludzie od mediów społecznościowych odpalili prawdziwą bombę: „W ostatnich dziewięciu dniach wygraliśmy w Filadelfii więcej meczów niż Flyers, Eagles i Phillies razem w całym październiku”. No i jak tu ich nie kochać? Flyers mają bilans 0-5-2 i bramki 8:28, baseballowi Phillies wylecieli z play-offów, a futbolowi Eagles właśnie dostali po łbie od Jaguars w Londynie (17:19). Cała sportowa Filadelfia wygląda jak jeden wielki oddział ratunkowy.

Tymczasem Hurricanes? To walec, który nie pyta, czy ktoś zdążył zejść z drogi. W Chicago trafiały wszystkie cztery formacje, Aho strzelił w osłabieniu, a Mark Jankowski kontynuował serię bramkową, przedłużoną nazajutrz do czterech spotkań. Szczególnie bawi mnie jednak historia Blackhawks. Jeff Blashill chciałby grać jak Carolina, ale jego drużyna, pozbawiona kontuzjowanego Bedarda i zawieszonego Nazara, dostała brutalną lekcję. System Brind’Amoura przypomina rój wściekłych szerszeni. Zanim pomyślisz, co zrobić z krążkiem, już trzech siedzi ci na karku. Jaccob Slavin przyznaje, że pięknego hokeja w tym niewiele. Skuteczność jest zabójcza. Przez lata krytykowano upór Brind’Amoura, dzisiaj wszyscy chcą go naśladować. Tyle że samych schematów nie wystarczy skopiować. Trzeba jeszcze znaleźć ludzi, którzy wytrzymają to szaleństwo.

Kara dnia: Dźgnięcie kijem na otwarcie meczu

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.