Ocena dnia:

Dziesięć spotkań wygląda imponująco w terminarzu, ale jakościowo ta noc specjalnie mnie nie porwała. Spośród meczów, którym nie poświęciłem osobnych akapitów, polecam przede wszystkim Sharks vs Blues. San Jose dwukrotnie odrabiało straty, a Darnell Nurse rozstrzygnął sprawę w dogrywce. Warto też zerknąć na Lightning vs Wild (3:2), choćby dla dwóch pierwszych goli Johna Carlsona w barwach Tampy. W Dallas trwa festiwal czystych kont Oettingera, tym razem Buffalo nie potrafiło wbić mu nawet jednej sztuki (0:4). Islanders dość spokojnie rozprawili się z Blackhawks (4:1), a Senators wymęczyli zwycięstwo nad Flyers (2:1), którzy po pięciu meczach wciąż nie wiedzą, jak smakuje wygrana. Kilka ciekawych indywidualnych występów, ale też sporo jednostronnego hokeja i spotkań bez większego napięcia. Nie była to noc stracona, jednak do naprawdę dobrej kolejki trochę zabrakło.

Dzień 10. sezonu NHL – ocena – 3

Ocena:

Komedia dnia: Mecz z wieloma „ciekawymi” momentami

Czy to jeszcze hokej, czy już kabaret. Dzisiaj rano wszyscy trąbią o ogłoszeniu laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Jeśli o mnie chodzi, nominację w ciemno powinna dostać defensywa Montreal, bo to, jaką działalność charytatywną odstawili na rzecz Predators, zasługuje na absolutny medal. Montreal potrafił prowadzić 2:0 w drugiej tercji po golach Nicka Suzuki i Alexa Newhooka, dominować na lodzie pod względem oddanych strzałów i ostatecznie wjebać 2:5.

Zacznijmy od tego, że obrona Canadiens istniała dziś głównie w teorii. Trochę jak wiarygodność wygenerowanych przez AI opowieści o rzekomym „krwawym piątku” w polskich szkołach. Panika, chaos i nikt nic nie wie. Mike Matheson to w ogóle osobny rozdział tej komedii. Chłop wziął idiotyczną karę za podcięcie na niecałe pięć minut przed końcem. To właśnie ta przewinienie dało Ryanowi O’Reilly’emu gola na wagę zwycięstwa w przewadze, gdy ten sprytnie trącił strzał Romana Josiego. Ale to, jak Matheson zachował się wcześniej na lodzie, to po prostu gotowy mem. Widzieliście to? Kontroler mu się odłączył niczym w taniej grze na konsoli. Matheson wyglądał w tej jednej akcji tak, jakby zaimponował wszystkim, a jednocześnie przyniósł wstyd, grając dla obu drużyn naraz.

A po drugiej stronie? Roman Josi, elitarny obrońca, wielki kapitan. Traci ostrze w łyżwie i nagle nie może poruszać po lodzie. Gość czołgał się do ławki i wiadomo że nie jest w takiej sytuacji łatwo. Dostaliśmy widowiskową i męczącą podróż, z której śmieje się cały internet. Z kolei sędziowie postanowili pobawić się w policję modową. Poprawianie i wyciąganie koszulki ze spodni Phillipa Danaulta? Strasznie głupi przepis. Najwyraźniej władze ligi uznały, że mają za mało prawdziwych problemów.

W bramce Canadiens stanął debiutant Jacob Fowler. Ściągnięty awaryjnie po kontuzji, której Montembeault nabawił się na porannym treningu. Odbił zaledwie 15 krążków. Szczerze mówiąc współczułem mu, że musiał na to patrzeć z tak bliska, zwłaszcza gdy na koniec Adam Edstrom zapakował dwie bramki do pustej siatki. Prawdziwym szefem był jednak Juuse Saros. Fin zatrzymał 32 strzały. Uratował Nashville tyłek przy beznadziejnym stanie 0:2 dla rywali i po prostu bezczelnie skradł ten mecz. Arber Xhekaj dostał jeszcze karę 10 minut za niesportowe zachowanie, gdy goście dość dziwacznym golem wyrównali na 2:2.

Hat trick dnia: Trzy sztuki, a jedna po świetnym podaniu

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.