Ocena dnia:

11 spotkań, 70 bramek w końcowych wynikach, cztery hat-tricki i aż sześć meczów rozstrzygniętych dopiero po regulaminowym czasie gry. NHL zafundowała nam kolejną noc, po której trudno narzekać na brak atrakcji. W Tampie Victor Hedman rozstrzygnął dogrywkę z Seattle Kraken (4:3), a Błyskawice nadal nie znalazły sposobu, żeby przegrać z tą drużyną w regulaminowym czasie. Znacznie mniej wyrównana była bitwa o Nowy Jork. Devils rozjechali Rangers aż 7:1, Luke Hughes dwukrotnie trafił do siatki, a Dylan Garand przypomniał sobie, że zastępowanie Igora Szestiorkina nie zawsze musi przypominać wakacje na Florydzie. W Detroit miejscowi pokonali Flyers 2:1, fundując Filadelfii dziewiąty mecz bez zwycięstwa na rozpoczęcie sezonu.

To już najgorszy start w historii klubu, a cierpliwość kibiców kończy się szybciej niż pomysły ofensywne tej drużyny. Minnesota wygrała ze St. Louis 5:4 dzięki hat-trickowi Matta Boldy’ego, choć więcej niż o samym wyniku może się mówić o zejściu Kiriłła Kaprizowa do szatni po nieprzyjemnym kontakcie z bandą. Edmonton natomiast przegrało 2:4 z Utah Mammoth, kończąc serię pięciu zwycięstw. Resztę opisuje szerzej w poniższych akapitach. Cztery z dużym plusem, bo widowisk było wiele, emocji sporo, ale kilka jednostronnych spotkań oraz ofensywna mizeria w Detroit nie pozwalają mi wystawić piątki.

17. dzień sezonu NHL – ocena – 4+

Ocena:

Wyniki NHL – noc z 15 na 16 października

Maple Leafs – Sabres 4:5 (dogrywka)
Senators – Islanders 2:1 (karne)
Lightning – Kraken 4:3 (dogrywka)
Panthers – Canucks 3:2 (dogrywka)
Devils – Rangers 7:1
Red Wings – Flyers 2:1
Blackhawks – Jets 4:3 (dogrywka)
Wild – Blues 5:4
Predators – Sharks 2:3 (karne)
Oilers – Mammoth 2:4
Golden Knights – Flames 6:2

Kolejna noc – 16/17 października

03:00 Avalanche – Penguins
04:00 Ducks – Bruins

Fragment dnia: Celebriniego, a wcześniej łamacz syreny Stammera

Rekiny z San Jose wciąż rzeźbią szukając pierwszego zwycięstwa w regulaminowym czasie gry, ale kogo to obchodzi, skoro fundują nam takie thrillery? Nocne starcie z Predators w Nashville to był absolutny rollercoaster. Najpierw Tyler Toffoli rzuca podaniem bezpatrzenia zza bramki wprost na kij Masona Marchmenta. Potem wchodzi Will Smith i ze stoickim spokojem ładuje nad odbijaczką.

Ale prawdziwa jazda zaczęła się w końcówce. Steven Stamkos wyrównał na 2:2 dokładnie na jedną sekundę przed końcem trzeciej tercji. Krążek po drodze niefortunnie odbił się od bramkarza, ale do siatki wpadł. Facet jest niesamowity – właśnie przeszedł do historii jako pierwszy zawodnik w dziejach NHL, który dwukrotnie zdobył gola wyrównującego w ostatniej sekundzie regulaminowego czasu gry. Stammer zapakował tę gumę z taką bezwzględną siłą, z jaką w Trybunale Konstytucyjnym wypchnięto z gabinetu ministra Berka. Zero zawahania. Po prostu brutalna egzekucja. Dogrywka to z kolei popis Alexa Nedeljkovica. Wyciągnął 32 strzały w meczu, ale to, jak na dziewięć sekund przed końcem doliczonego czasu „okradł” Romana Josiego lecąc w poprzek pola bramkowego, to po prostu kino.

I wreszcie rzuty karne. Macklin Celebrini zjeżdża z lewego skrzydła do środka i pakuje gumę obok rękawicy Sarosa. Chłopak wjechał w strefę z taką bezczelną pewnością siebie, jakby właśnie odbierał dyplom. Pełna kontrola. Saros nawet nie pisnął. Rekiny wywożą dwa punkty po karnych. Zobaczymy, na jak długo starczy im tego paliwa.

Hat tricki dnia: Aż cztery, ale tu piszemy o trzech

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.