Parafrazując słynne „Śpiewać każdy może” w wykonaniu Jerzego Stuhra – w hokeju strzelać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Kiedy jednak gole zdobywają bramkarze, robi się naprawdę ciekawie.
Rok temu New York Rangers rozpoczynali sezon 2025/26 w Madison Square Garden przeciwko Pittsburgh Penguins z dużymi nadziejami i ambicjami. Liczyli na to, że objęcie zespołu przez Mike’a Sullivana zmieni oblicze drużyny. Pierwszy mecz szybko zweryfikował te oczekiwania, a Rangers przegrali z Penguins 0:3. Ostatecznie cały sezon zakończyli na ostatnim miejscu w swojej dywizji.
Kibice Rangers doskonale pamiętają tamto rozczarowanie, a zawodnicy i władze klubu przystępowali do kolejnych rozgrywek pod jeszcze większą presją. Zwłaszcza że kilka miesięcy wcześniej Madison Square Garden świętowało mistrzostwo – tyle że zdobyte przez koszykarzy New York Knicks, którzy występują przecież w tej samej hali.
Początek nowego sezonu w wykonaniu Rangers również nie wyglądał najlepiej. W pierwszym spotkaniu przegrali na wyjeździe z Boston Bruins 0:3. Niemal déjà vu z otwarcia poprzednich rozgrywek – tyle że tym razem zamiast Pingwinów nowojorczyków pokonały Niedźwiedzie.
Nastroje przed pierwszym domowym meczem Rangers nie były więc szczególnie optymistyczne, zwłaszcza że do Madison Square Garden przyjechała Tampa Bay Lightning, która w poprzednim sezonie prezentowała się zdecydowanie lepiej od nowojorczyków.
Tymczasem spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla gospodarzy. Już w 5:34 pierwszej tercji wynik otworzył Mika Zibanejad, wykorzystując przewagę liczebną. Później na listę strzelców po stronie Rangers wpisali się również Pawieł Dorofiejew, Eeli Tolvanen i Gabe Perreault. Jedynego gola dla gości zdobył Nikita Kuczerow.
Największe emocje przyszły jednak pod koniec trzeciej tercji.
Na 2 minuty i 34 sekundy przed końcem spotkania długie podanie obrońcy Lightning Johna Carlsona odbiło się w narożniku i krążek wrócił w okolice bramki Rangers. Igor Szestiorkin błyskawicznie do niego dopadł i zagrał go niemal przez całe lodowisko. Krążek poszybował wysoko w powietrzu, spadł w tercji Tampy i wślizgnął się do opuszczonej bramki.
5:1.
Madison Square Garden eksplodowało.
Był to pierwszy gol strzelony przez bramkarza w historii New York Rangers, a zarazem pierwsze takie trafienie Szestiorkina w NHL. Nie był to jednak pierwszy gol w jego karierze – podobna sztuka udała mu się już jako 19-latkowi podczas gry dla Spartaka w rosyjskiej lidze juniorskiej.
Szestiorkin został 18. bramkarzem, któremu zapisano gola w historii NHL. Jego trafienie było zarazem 21. bramką zdobytą przez golkipera w dziejach ligi. Dziewiętnaście z nich padło w sezonie zasadniczym, a dwie w fazie play-off.
Po spotkaniu wśród kibiców Rangers zapanowała euforia. Zwycięstwo nad Tampą zaczęto traktować jako możliwy punkt zwrotny i pierwszy naprawdę mocny sygnał, że ten sezon może wyglądać inaczej niż poprzedni. Na trybunach Madison Square Garden mecz oglądał również trener Knicks Mike Brown.
Szestiorkin nie ograniczył się przy tym do spektakularnego gola. Bardzo dobrze wykonał również swoje podstawowe obowiązki, zatrzymując 24 z 25 strzałów Lightning i kapitulując jedynie po trafieniu Kuczerowa.
Spotkanie miało także dodatkowy podtekst. Naprzeciw siebie stanęło dwóch bramkarzy należących do ścisłej ligowej czołówki. W przedsezonowym rankingu NHL Network Andriej Wasiliewski został sklasyfikowany na pierwszym miejscu, a Szestiorkin znalazł się na trzeciej pozycji, za Connorem Hellebuyckiem.
Tego wieczoru pojedynek zdecydowanie należał do Rosjanina stojącego w bramce Rangers. Kibice w Madison Square Garden nie omieszkali wykorzystać okazji i po meczu skandowali pod adresem Wasiliewskiego: „Igor’s better!”.
Jak i kiedy bramkarze strzelali przed Szestiorkinem?
Pierwszym bramkarzem, któremu zapisano gola w NHL, był Billy Smith z New York Islanders. Stało się to 28 listopada 1979 roku w spotkaniu przeciwko Colorado Rockies.
Nie było to jednak trafienie po bezpośrednim strzale Smitha. Podczas sygnalizowanej kary bramkarz Islanders obronił strzał i jako ostatni zawodnik swojej drużyny dotknął krążka. Chwilę później obrońca Rockies Rob Ramage próbował zagrać do partnera, ale krążek minął zawodnika Colorado i wpadł do opuszczonej bramki. Zgodnie z przepisami gola zapisano Smithowi.
W ten sposób przeszedł on do historii NHL jako pierwszy bramkarz, któremu oficjalnie zaliczono trafienie.
Na pierwszego bramkarza, który rzeczywiście sam posłał krążek do bramki rywala, trzeba było czekać do 8 grudnia 1987 roku.
Dokonał tego Ron Hextall z Philadelphia Flyers w spotkaniu przeciwko Boston Bruins. Przy prowadzeniu Flyers 4:2 Bruins wycofali bramkarza. Hextall przejął krążek po lewej stronie własnej bramki i posłał go przez całe lodowisko do pustej siatki. Trafienie ustaliło wynik spotkania na 5:2.
Zdobywanie bramek najwyraźniej spodobało się Hextallowi, ponieważ niespełna dwa lata później zrobił to ponownie.
11 kwietnia 1989 roku Flyers grali piąty mecz pierwszej rundy play-off przeciwko Washington Capitals. Hextall ponownie przejął krążek w pobliżu własnej bramki i trafił do pustej siatki rywali. Flyers wygrali 8:5.
Był to pierwszy gol zdobyty przez bramkarza w historii play-off NHL. Co więcej, Philadelphia grała wówczas w osłabieniu. Hextall do dziś pozostaje jedynym bramkarzem, który samodzielnie posłał krążek do bramki zarówno w sezonie zasadniczym, jak i w play-off.
Brodeur – król strzelców wśród bramkarzy
Koronę najskuteczniejszego strzelca wśród bramkarzy NHL nieprzerwanie dzierży Martin Brodeur. Legendarny golkiper New Jersey Devils ma na koncie trzy gole.
Pierwszego zdobył 17 kwietnia 1997 roku w pierwszym meczu pierwszej rundy play-off przeciwko Montreal Canadiens. Na 48 sekund przed końcem spotkania Brodeur przejął krążek za własną bramką i posłał go przez niemal całe lodowisko do pustej siatki, ustalając wynik na 5:2 dla Devils.
Drugi gol Brodeura padł 15 lutego 2000 roku w spotkaniu przeciwko Philadelphia Flyers. Tym razem nie było bezpośredniego strzału bramkarza. Brodeur był po prostu ostatnim zawodnikiem Devils, który dotknął krążka przed tym, jak rywale skierowali go do własnej, pustej bramki.
W hokeju nie zapisuje się goli samobójczych w taki sposób jak chociażby w piłce nożnej. Trafienie przypisywane jest ostatniemu zawodnikowi zespołu zdobywającego bramkę, który dotknął krążka. Dlatego gol trafił na konto Brodeura.
Devils wygrali tamto spotkanie 4:2.
Trzeci gol Brodeura pochodzi z 21 marca 2013 roku i meczu przeciwko Carolina Hurricanes.
Patrick Dwyer znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Devils, ale Brodeur zatrzymał jego próbę. Krążek przejął później Jordan Staal, a jego nieudane zagranie wstecz zakończyło się w pustej bramce Hurricanes. Ponieważ ostatnim zawodnikiem New Jersey, który wcześniej dotknął krążka, był Brodeur, to właśnie jemu zapisano gola.
Jarry, Nedeljkovic i Sorokin
Na uwagę zasługuje również gol Tristana Jarry’ego z 30 listopada 2023 roku. Ówczesny bramkarz Pittsburgh Penguins posłał krążek z własnej tercji do pustej bramki Tampa Bay Lightning, ustalając wynik spotkania na 4:2 dla Penguins.
Jarry nie tylko zdobył bramkę, ale także zatrzymał aż 39 z 41 strzałów rywali. Było to pierwsze trafienie bramkarza w historii Pittsburgh Penguins.
Kolejny gol bramkarza Penguins padł 17 stycznia 2025 roku w spotkaniu przeciwko Buffalo Sabres. Jego autorem był Alex Nedeljkovic.
Amerykanin rozegrał wtedy absolutnie wyjątkowy mecz. Obronił 40 strzałów, zdobył gola i wcześniej zanotował także asystę. Został tym samym pierwszym bramkarzem w historii NHL, który w jednym spotkaniu zapisał na swoim koncie zarówno bramkę, jak i asystę. Co ciekawe, jest również pierwszym golkiperem, który zdobywał gole na trzech poziomach zawodowego hokeja w Ameryce Północnej – NHL, AHL oraz ECHL.
Penguins wygrali z Sabres 5:2.
Ostatnim bramkarzem, który zdobył gola przed Szestiorkinem, był jego rodak Ilja Sorokin.
1 marca 2025 roku golkiper New York Islanders został wpisany na listę strzelców w meczu przeciwko Nashville Predators. Nie było to jednak bezpośrednie trafienie. Sorokin obronił strzał rywali i był ostatnim zawodnikiem Islanders, który dotknął krążka. Chwilę później Steven Stamkos próbował zagrać do partnera, ale jego podanie minęło zawodników Nashville i powędrowało przez całe lodowisko do pustej bramki.
Sorokinowi zapisano gola, który ustalił wynik spotkania na 7:4. Rosjanin zakończył mecz z 24 obronami.
Dlaczego gole bramkarzy mają w sobie coś wyjątkowego?
Każda bramka zdobyta przez golkipera elektryzuje kibiców. Przede wszystkim dlatego, że takie sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko. Jest w nich również coś spektakularnego – bramkarz przejmuje krążek kilkanaście czy kilkadziesiąt metrów od celu, posyła go wysoko nad lodem i przez kilka sekund wszyscy tylko patrzą, czy trafi do pustej siatki.
Być może właśnie za to tak bardzo kochamy gole bramkarzy.
Jest jednak jeszcze jeden powód.
Bramkarz to jedna z najbardziej niewdzięcznych pozycji w hokeju. Przez całą karierę jego zadaniem jest przede wszystkim zatrzymywanie krążków lecących z ogromną prędkością, często własnym ciałem. Jeżeli popełni błąd, natychmiast znajduje się w centrum uwagi. Jeśli wykonuje swoją pracę perfekcyjnie, często uznaje się to po prostu za jego obowiązek.
Dlatego gdy raz na jakiś czas role się odwracają i to bramkarz może zostać strzelcem, trudno nie mieć w sobie odrobiny zwykłej, kibicowskiej satysfakcji.
A niech też sobie strzeli.


Komentarze pod tekstem