Przywiązanie kibica do numeru na koszulce zawodnika to sprawa wręcz święta. Kupujesz taki trykot za grube dolary, nosisz go z dumą podczas meczów, a tu nagle twój ulubieniec postanawia wywrócić wszystko do góry nogami. Z marketingowego punktu widzenia to często strzał w dziesiątkę, bo wyprzedana już machina rusza od nowa. Z perspektywy fana – portfel płacze. Przez lata spędzone przy mikrofonie i analizowaniu NHL widziałem takie sytuacje wielokrotnie. Mają w sobie coś z irytującego błędu w transmisji, kiedy nagle gubisz płynność tuż przed kluczowym wznowieniem w trzeciej tercji. Wszystko niby gra, ale podskórnie czujesz, że coś jest nie tak.

Zacznijmy od Jacka Eichela. Żeby ot tak zmienić sobie numer, trzeba mieć nie lada ego, a tego Amerykaninowi nigdy nie brakowało. Swoją drogę w Buffalo Sabres zaczynał z 15, by po trzech pierwszych sezonach wrócić do ukochanej 9 z czasów uniwersyteckich i reprezentacji USA. Szczęścia w Buffalo mu to absolutnie nie przyniosło, organizacja tonęła w przeciętności, ale po całej tej ciągnącej się miesiącami telenoweli i głośnym transferze do Vegas Golden Knights pozostał przy swoim wyborze. Pamiętam stary tekst sprzed paru lat, gdy wieszczono, że Eichel sprowadzi na Złotych Rycerzy klątwę i brak play-offów. Tekst zestarzał się fatalnie. W 2023 roku Eichel podniósł Puchar Stanleya, będąc kluczowym elementem mistrzowskiej układanki. Czasem zmiana numeru to po prostu symboliczny nowy rozdział, gruby znak odcięcia się od toksycznej przeszłości.

U Williama Nylandera z Toronto Maple Leafs sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Zazwyczaj, gdy zawodnik zmienia cyfry na plecach, kluby mają w nosie kibiców z nieaktualnymi jerseyami. Zostajesz z przestarzałą koszulką jak klient, który w modnej, hipsterskiej kawiarni z pełnym przekonaniem prosi o tradycyjną, sypaną „plujkę” w szklance z blaszanym koszyczkiem. Niby też kawa, ale patrzysz na nią i od razu wiesz, że nie pasuje do otoczenia. Nylander przed sezonem 2018/19 przeszedł z numeru 29 na 88. Szwed zrobił wtedy coś absolutnie wyjątkowego na skalę całej ligi. Zaoferował fanom, że sam pokryje z własnej kieszeni koszty nowych strojów dla posiadaczy starego wzoru lub opłaci ich przerobienie. Gest tak niespotykany, że aż trudny do uwierzenia w dzisiejszym, skomercjalizowanym do bólu sporcie.

Są też przypadki, w których zmiana numeru działa jak magiczny dźwięk dzwonka otwierającego nową kasę w supermarkecie w sobotni poranek – nagle wszystko nabiera

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni60 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni108 zł