21 września 2016 drużyna dzieciaków pokonała potęgę międzynarodowego hokeja. Team North America, stworzona specjalnie na Puchar Świata z kanadyjskich i amerykańskich zawodników do lat 23, wygrała ze Szwecją w doliczonym czasie 4-3 w meczu decydującym o dalszym losie obu drużyn w rozgrywkach.

Dla widzów było to zapierające dech w piersiach widowisko. Ta prędkość, ten talent, pewność siebie. Zaś dla zawodników był to jeden z najlepszych, najbardziej pamiętnych meczy, jakie kiedykolwiek rozegrali.

– Zdecydowanie – zgodził się Auston Matthews, młoda gwiazda Maple Leafs, który w czasie Pucharu Świata dopiero co skończył 19 lat. – Nie ma się nawet co zastanawiać. To był niesamowity mecz.

Może i nie był to mecz na miarę olimpijskiego złota lub Pucharu Stanleya, ale absolutnie nie ujmuje mu to wagi. Zagrał w nim w końcu Connor McDavid na jeden linii z Austonem Matthews. Johnny Gaudreau asystował Nathanowi MacKinnonowi. Młoda drużyna Ameryki Północnej bez problemu dotrzymująca kroku weteranom drużyny Szwecji, Erikowi Karlssonowi, braciom Sedin i Henrikowi Lundqvistowi. W pierwszych 95 sekundach meczu był rzut karny i padły dwa gole. Ostatnie 90 sekund doliczonego czasu było jeszcze lepsze.

Czas, który upłynął od czasu Pucharu Świata, nadaje Team North America jeszcze większego znaczenia. Wtedy przypuszczano, że grający w niej młodzi zawodnicy mogą być przyszłością hokeja. Z perspektywy czasu wiemy, że dokładnie tak się stało. Styl gry Team NA pokazał, jakie zmiany nadchodzą w NHL. Pada więcej goli. Gra staje się coraz szybsza.

– Pokazali, że taki styl gry naprawdę działa nawet przeciwko najlepszym drużynom na świecie – powiedział trener drużyny, Todd McLellan. – Prawdopodobnie był to jeden z czynników, który zachęcił trenerów drużyn do zwracania większej uwagi na szybkość zawodników i tempo gry i na dokonanie odpowiednich wyborów w drafcie.

– Byliśmy ekscytującą, młodą drużyną. Przyszłością NHL – powiedział Matthews. Zapowiedź tego wszystkie, co teraz widzimy na tafli NHL, można było zobaczyć przez kilka godzin w 2016 roku w Toronto. Ciekawe jest to, że jeden z najbardziej pamiętnych elementów tego meczu – dwie gwiazdy młodego pokolenia, McDavid i Matthews, grający na jednej linii – prawie nie doszedł do skutku. To dobre miejsce na rozpoczęcie tej historii:

STAN BOWMAN, jeden z dwóch menedżerów Team North America (drugim był Peter Chiarelli): Pamiętam, że to był rok draftu Austona Matthews, prawda? Rozmawialiśmy o nim już wcześniej, ale w sumie nie braliśmy go tak naprawdę pod uwagę, rozpisując nasze prognozy i składy. Pracowałem też dla Drużyny USA przy okazji Mistrzostw Świata w Rosji i Auston też tam był. Był praktycznie najlepszym zawodnikiem drużyny, dominował na lodzie. Pamiętam, że zadzwoniłem do Petera i powiedziałem: „Musimy to przemyśleć. Musisz zobaczyć, jak on gra.”

TODD MCLELLAN, pierwszy trener Team North America: Pierwszy raz widziałem Austona w akcji na Mistrzostwach Świata w 2015 roku, gdy drużyna USA grała przeciwko Austrii. Byliśmy w Wiedniu. Auston grał wtedy w Europie, rozegrał jeden mecz i wrócił do domu. Uważam, że był najlepszym zawodnikiem, który wszedł tego dnia na lód, a wtedy nie był jeszcze nawet zdraftowany. Wtedy właśnie przykuł moją uwagę.

BOWMAN: Za tamtych czasów był tylko chłopakiem, który grał w Szwajcarii i miał mnóstwo potencjału. Nikt go tak naprawdę nie znał. Kojarzyło się go z drużyny USA, ale głównie znali go skauci. Świat nie słyszał jeszcze o Austonie Matthews.

JON COOPER, asystent trenera Team North America: Pamiętam, że gdy Auston pojawił się na początku formowania drużyny, wymieniano go jako 13 napastnika. Myśleliśmy sobie wszyscy: „A, zobaczymy, co ten dzieciak potrafi”. Uważaliśmy, że jest dobry, ale nie byliśmy pewni. A on błyskawicznie wspinał się w szeregach drużyny.

MCLELLAN: Na początku wzięliśmy go jako dodatkowego napastnika. Zaczynamy treningi, a on ze swoją umiejętnością prowadzenia krążka i talentem bez problemu dotrzymywał tempa innym. W zasadzie, to były momenty, gdy to on swoją kreatywnością i hokejowym zmysłem nadawał tempa innym. Od razu piął się w stronę głównego składu.

COOPER: Mam jedno ważne wspomnienie, chyba z czwartego sierpnia. Wyszliśmy na pierwszy trening do Bell Centre. Zazwyczaj na początku obozu treningowego jest trochę chaosu, ciężko coś skutecznie poprowadzić. Natomiast wtedy po zaledwie kilku ćwiczeniach treningowych pomyślałem: „Cholera, oni grają jak Rosjanie z ’76, ale do tego jeszcze z prędkością światła.” To było niesamowite doświadczenie.

JAY WOODCROFT, asystent trenera Team North America: Przed Pucharem rozmawialiśmy o drużynie z Davem Tippettem i pamiętam, jak mówił, że z tak młodym składem o takich pokładach energii czasem trzeba po prostu popuścić wodze i dać zawodnikom robić swoje. I tak dokładnie graliśmy.

MCLELLAN: Przeanalizowaliśmy nasz skład. Wiedzieliśmy, że mamy zawodników, którzy lubią szybkie tempo, ekscytujące zagrania i chcą ryzykować. Porozmawialiśmy z nimi o tym i daliśmy im wolną rękę, mówiąc, że uważamy, że da się tak wygrać.

TIPPETT: Chcieliśmy maksymalnie wykorzystać ich umiejętności. Trzeba było zmusić ich trochę do odpowiedzialności, żeby mieli szansę się wykazać. Mieliśmy tyle zawodników, których ogląda się z czystą przyjemnością.

MCLELLAN: To są artyści, a my zachęcaliśmy ich, by popuścili wodze fantazji. Byli kreatywni. Statystyki są nieważne, tutaj liczyło się napisanie własnej historii. Nikt nie wiedział, jak wypadnie nasza drużyna, jak będziemy grać. Czy damy radę konkurencji, zostawimy po sobie ślad? Mieliśmy przed sobą, białą, niezapisaną tablicę.

Najbardziej pamiętnym “dziełem sztuki” dla drużyny NA był mecz przeciwko Szwecji, ostatni w ich rundzie. Szwecja była do tego czasu niepokonana, a drużyna dzieciaków miała na koncie jedną przegraną i jedną wygraną, więc musieli wygrać, by mieć szanse awansować.

RIKARD GRONBORG, pierwszy trener Drużyny Szwecji: Już w momencie, gdy otrzymaliśmy harmonogram turnieju, wiedzieliśmy, że to będzie ten mecz. Najpierw graliśmy przeciwko Rosji, potem dzień przerwy, następnie popołudniowy mecz z Finlandią. Po Finlandii mieliśmy niecałe 24h, żeby przygotować się do gry przeciwko bardzo agresywnej drużynie. Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo ciężki mecz. Tymczasem, Team NA mieli poprzedniego wieczoru wolne i byli wypoczęci.

MCLELLAN: Jeszcze przed meczem na trybunach przeważały żółto-niebieskie koszulki kibiców Szwecji. Śpiewali, krzyczeli; wszyscy byli podekscytowani starciem z naszą drużyną. Byliśmy gotowi, nie musieliśmy nawet specjalnie zagrzewać naszych zawodników do walki.

OWMAN: Pamiętam, że nie baliśmy się. Normalnie przed takim meczem zawsze czuje się trochę presji. Ale ta drużyna po prostu chciała rozegrać ten mecz, bo była to dla nich czysta przyjemność.

RYAN MURRAY, obrońca Team North America: Bawiliśmy się tak dobrze, bo nikt nam nie chuchał w kark, nikt nie miał wobec nas żadnych oczekiwań. Wszyscy pokładali swoje nadzieje w drużynie Kanady i USA, więc na nas się tak bardzo nie skupiano.

ANTON STRALMAN, szwedzki obrońca: Pierwszy mecz z Rosją był naprawdę ciężki, nie pamiętam nawet, czy mieliśmy potem dzień wolny. Potem graliśmy równie wymagający mecz z Finlandią. A potem Team NA. Byliśmy zmęczeni. Wszedłem na lód, a tu się okazało, że tempo jest jeszcze szybsze niż w poprzednich meczach.

BOWMAN: Od początku ten mecz wyglądał jak Blitzkrieg. To było naprawdę rozrywkowe widowisko. Żadnych wolniejszych momentów, cały czas gaz do dechy.

GRONBORG: Chwilę przed meczem podszedłem do Johana Garpenlova, który był moim asystentem. Zastanawialiśmy się: „Czy powinniśmy coś zrobić z linią McDavida?” Myśleliśmy, że z takim doświadczeniem i głównym składem będziemy w stanie kontrolować grę, jeśli tylko wygramy pierwszy faceoff, przejmiemy posiadanie nad krążkiem i będą nas musieli gonić. Oczywiście po pięciu minutach okazało się, że z takiej taktyki nici. Kompletnie nas przytłoczyli.

MCLELLAN: Przez cały mecz utrzymywaliśmy tempo nadane na samym początku pierwszej tercji. Czasem rozpoczyna się grę energicznie i agresywnie, a potem stopniowo tempo spada, uspokaja się. Tutaj po prostu cały czas cisnęliśmy.

CONNOR MCDAVID, napastnik Team North America: Pamiętam moją pierwszą zmianę, przejęliśmy kontrolę nad krążkiem, a potem A-Mats przedostał się ze mną pod bramkę, strzeliliśmy gola i pomyślałem: „Nie no, niemożliwe!”

BOWMAN: Słyszałem, co mówił ktoś ze szwedzkiej drużyny, nie chcę teraz skłamać, kto, bo nie pamiętam, może to był któryś z Sedinów. W każdym razie niecałą minutę po rozpoczęciu meczu było już kilka agresywnych przejęć krążka i najazdów na bramkę, kompletnie szalony początek. I któryś ze Szwedów powiedział wtedy: „Wow, co tu się dzieje, oni latają na tych łyżwach! Kurde, kim są te chłopaki?”

DAVE TIPPETT, asystent trenera Team North America: Gdy ma się w składzie takich zawodników jak Connor McDavid czy inni szybcy gracze, oni po prostu wyznaczają tempo gry na kompletnie innym poziomie. Ciągną za sobą wszystkich. Connor jest przemiłą osobą, cichą, z dużym szacunkiem do innych. Niesamowicie szybko reaguje na lodzie, bez względu na to, co się dzieje i to pomaga całej drużynie.

VICTOR HEDMAN, obrońca Drużyny Szwecji: To było oświecające doświadczenie. Z tego co pamiętam, to udało im się zdobyć gola już na pierwszej zmianie. Matthews był bodajże na kolanach, ja miałem krążek i nagle patrzę – już go nie mam. Zabrał go. Już po tych pierwszych minutach pomyślałem sobie: „Czyli tak to będzie wyglądało”.

AUSTON MATTHEWS, napastnik Team North America: Wszystko pamiętam. Próbowałem dogonić McDavida. Przebił się przez wszystkich. Prawie udało mu się trafić do bramki. Przejąłem krążek, w tym momencie jechałem już praktycznie na kolanach, zagrałem do Morgana Rielly, który był w świetnej pozycji do strzału, krążek znowu odbił się w moją stronę, nakierowałem go do bramki i gol! To było niesamowite. Cała hala szalała. Naprawdę czuliśmy wsparcie fanów, reakcja tłumu brzmiała jak trzęsienie ziemi.

VINCENT TROCHECK, środkowy Team North America: Jak tylko Matthews strzelił pierwszego gola, pomyślałem: “Okej, gramy. Na serio damy radę.”

MCDAVID: Przejąłem krążek na środku lodowiska, przebiłem się pod bramkę, oddałem strzał, A-Mats zgarnął odbitkę, było mnóstwo zamieszania, ale za drugim razem nawet się nie obejrzałem, a krążek był w bramce! A to wszystko niecałe 30 sekund po rozpoczęciu meczu. No lepiej sobie tego nie można było wyobrazić.

Team North America parła dalej. Niecałą minutę później Johnny Gaudreau miał szansę strzelić gola z rzutu karnego, ale Henrik Lundqvist nie odpuścił i Gaudreau nie trafił w siatkę. Jednak młodej drużyny wcale to nie zdemotywowało.

JACK EICHEL:

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł

1 KOMENTARZ