Przedstawiamy kolejne tłumaczenie fenomenalnych tekstów ukazujących się na łamach portalu The Players Tribune; tym razem to wspomnienia Mike’a Bossyego, jednego z zaledwie pięciu hokeistów w historii NHL, którym udało się zdobyć 50 goli w 50 meczach. Bossy, uznany niedawno przez NHL za jednego ze stu najlepszych zawodników w historii rozgrywek, opowiada o tym, jak było kiedyś i co spotkało go w drodze na szczyt. Wysyła przekaz sam do siebie, opowiadając też o tym, jak liga wygląda w dzisiejszych czasach.

Drogi 14-letni Mike’u,

Piszę do Ciebie jako 60-latek i przynoszę ci wieści z przyszłości, którym pewnie nie dasz wiary.

W roku 2017 w NHL jest 30 drużyn, a od przyszłego sezonu będzie jeszcze jedna w Las Vegas.

Chłopaki nie palą już papierosów ani nie piją czarnej kawy w przerwach między tercjami. Teraz piją smoothie i „rozciągają się”.

Aktualna pensja zawodnika potrafiącego wbić 50 bramek w sezonie to 9 milionów dolarów rocznie. A bójki uważa się za wymierającą sztukę. Wiem, to ostatnie brzmi dla Ciebie całkiem nieźle. Wkrótce doświadczysz więcej przemocy niż Ci się należy. Właściwie to piszę do Ciebie, ponieważ niebawem wejdziesz w najtrudniejszy okres, jaki przyjdzie ci kiedykolwiek przeżyć. Mam nadzieję, że przez ostatnie 14 lat zdążyłeś nacieszyć się swoim pięknym nosem, bo niedługo nie będzie już taki prosty.

Klub juniorski z Laval w prowincji Quebec zaproponuje Twojej rodzinie przeprowadzkę do nowego domu, żebyś u nich grał. Na początku wszystko będzie się wydawać idealne. Do tej pory Twoi rodzice wychowywali dziesięcioro swoich dzieci w czteropokojowym mieszkaniu w Montrealu. Nigdy nie miałeś nawet prawdziwej sypialni, spałeś na łóżku polowym na końcu korytarza za małą zasłoną. Kiedy myślisz o hokeju, nie wyobrażasz sobie Montreal Canadiens w czerwono-białych koszulkach. Słyszysz Montreal Canadiens. A to dlatego, że ojciec zawsze każe Ci iść do łóżka tuż przed rozpoczęciem programu Hockey Night in Canada. Zaciąga zasłonę, ale Twoje łóżko jest tuż obok drzwi do salonu, więc i tak do późna nie zasypiasz, słuchając dźwięków z telewizora. Nie masz zbyt wielu wspomnień z oglądania gry Jeana Béliveau, ale za to doskonale pamiętasz, jak głos Dannyego Gallivana szedł nieco w górę za każdym razem, kiedy Jean był przy krążku.

Kiedy przeprowadzicie się do nowego domu, wreszcie będziesz miał swój własny pokój. Ale najbliższe cztery lata na lodzie będą trudne. Nazwą Cię strzelcem z wrodzonym talentem. Właściwie to nie ma w tym nic wrodzonego. Będzie się to męczyło do końca życia, za każdym razem, kiedy ktoś Cię zapyta: „Mike, czemu zdobywanie goli jest dla ciebie takie łatwe?”.

To nigdy nie było łatwe. Mama uwielbia opowiadać, jak strzeliłeś 21 bramek w swoim pierwszym meczu drużyn do lat 9. Nawet jeśli ta anegdota jest prawdziwa, wynik meczu to tylko część tej historii. Mama zawsze pomija, ile czasu spędziłeś sam na lodzie na podwórku za domem, strzelając do drewnianej płyty. Nie masz prawdziwej siatki, więc trenujesz, celując w czarne ślady po krążku, i znowu, i znowu, i znowu, aż do czasu, gdy odmarzną Ci stopy (Pamiętasz, jak mama ogrzewała Ci nogi w zimnej wodzie, bo gorąca sprawiłaby, że „palce Ci odpadną”?).

Z jakiegoś powodu niektórzy będą cię nienawidzić za bycie dobrym strzelcem. Część drużyn będzie na Ciebie polować, i to ostro. Będą atakować od tyłu. Dostaniesz niespodziewane ciosy w podbrzusze. Stracisz przytomność po nieoczekiwanych uderzeniach (W przyszłości mamy poważny uraz o nazwie „wstrząśnienie mózgu”. Jeszcze nie wiesz, co to, ale niestety sporo ich doświadczysz).

W trakcie niektórych meczy będziesz siedział na ławce próbując złapać oddech; kiedy podniesiesz wzrok, zobaczysz przeciwną drużynę – dosłownie całą drużynę – pędzącą w stronę waszej ławki, żeby wszcząć burdę. Uderzanie kijem czy atak kijem trzymanym oburącz będzie tak powszechne, że nawet nie warto o tym wspominać. Taka jest po prostu rzeczywistość juniorskiego hokeja w latach 70.

Przemoc na zawsze zostawi w Tobie ślad. Twój nos będzie złamany. Żebra pęknięte. Ale zostawi też ślad na Twojej duszy. Mentalnie będzie Ci naprawdę ciężko, jadąc autobusem na mecz, wiedząc ile agresji Cię tam czeka. Podczas wielu podróży busem będziesz myślał: „Dlaczego w ogóle to robię? Jaki w tym sens?”.

Ale musisz iść do przodu. Musisz iść do przodu z dwóch powodów:

  1. Jeśli się teraz nie poddasz, ustanowisz rekord bramek w lidze juniorskiej i dostaniesz się do NHL.

  2. __________________________________

    Aby czytać dalej

    Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

    Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

    Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

    NHL W PL
    Idea Bank: 84195000012006351270730001

    W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

    Dodaj do koszyka

    Formularz zamówienia

    NazwaPrzelew
    Abonament 30 dni17 zł
    Dodaj do koszyka

    Formularz zamówienia

    NazwaPrzelew
    Abonament 90 dni45 zł
    Dodaj do koszyka

    Formularz zamówienia

    NazwaPrzelew
    Abonament 180 dni84 zł

1 KOMENTARZ