Całkiem niedawno minęła czternasta rocznica jednej ze znaczniejszych transferowych wpadek Toronto Maple Leafs w ostatnich dekadach. Kanadyjska ekipa zdecydowała się wówczas na pozyskanie z Bostonu Andrew Raycrofta, w zamian oddając Bruins prawa do Tuukki Raska. Jak potoczyły się kariery obu bramkarzy, przypominać raczej nie trzeba.

W Ontario najcieplej nie wspominają tamtego okresu rządów Johna Fergusona Jr., za to kibice Niedźwiadków do dziś triumfalnie przypominają o świetnej transakcji ze strony rozpoczynającego wówczas swoją menedżerską karierę w Bostonie Petera Chiarelliego. By jednak nieco ostudzić ich emocje, warto wspomnieć, że i w historii Bruins jest mało chwalebny epizod z oddaniem za bezcen niezwykle utalentowanego golkipera jednemu z największych rywali.

KEN DRYDEN (BOSTON BRUINS – MONTREAL CANADIENS)

W czerwcu 1964 roku draft miał tylko cztery rundy, w ramach których wskazano nazwiska 24 młodych graczy. Jednym z nich był Ken Dryden. Doskonale zapowiadający się młodziutki bramkarz nie miał nawet siedemnastu skończonych lat, gdy w trzeciej rundzie sięgnęli po niego Boston Bruins. W tamtym czasie w NHL zadebiutował już jego brat Dave, ale młodszy z rodzeństwa Ken miał się okazać tym, który rozsławi nazwisko Dryden w hokejowym świecie. Niedźwiadki dokonały świetnego wyboru i po latach legendarny Milt Schmidt, ówczesny menedżer klubu, mógłby być z niego niezwykle dumny. Mógłby, ale słysząc od przedstawicieli młodego zawodnika zapowiedzi o tym, że planuje on studia i na zawodowstwo nie przejdzie zbyt szybko, postanowił działać.

Błyskawicznie porozumiał się z Samem Pollockiem i zaklepał wymianę z Montreal Canadiens. Ekipa z Quebeku zgodziła się przyjąć prawa do Drydena oraz Alexa Campbella (pierwszorundowego wyboru Bruins) w zamian za prawa do Paula Reida i Guya Allena, których sama wskazała w drugiej i trzeciej rundzie draftu 1964 roku. Te trzy nazwiska nic Wam nie mówią? Nic dziwnego. Poza Drydenem żaden z zaplątanych w tę wymianę graczy nie zrobił większej kariery, w NHL nie dostając nawet szansy na debiut.

Canadiens musieli poczekać na swój nabytek do 1969 roku, gdy Ken Dryden zakończył z sukcesem studia na uczelni Cornell. Przy okazji kapitalnie prezentując się w bramce uniwersyteckiej drużyny hokejowej i budując swoją sportową pozycję przed podpisaniem profesjonalnego kontraktu. W ekipie Habs niemal natychmiast zastąpił doświadczonego Rogie’ego Vachona, w latach 70. minionego wieku stając się ligową ikoną. Sześć mistrzowskich tytułów, pięć Vezina Trophy, tytuły najlepszego debiutanta i najbardziej wartościowego gracza play-offów – jego półka z trofeami pękała w szwach, choć kariera w NHL potrwała tylko niespełna dekadę.

W tym czasie bramki Bruins strzegło grono niezłych golkiperów, ale żaden nie zbliżył się choćby swoimi osiągnięciami do Drydena. Co jednak najzabawniejsze, bramkarz Canadiens podobno do połowy lat siedemdziesiątych nie miał świadomości, że w drafcie wybrały go Niedźwiadki. Jego agent miał mu powiedzieć, że wybierający byli Habs i dlatego w ich rękach ostatecznie znalazły się prawa do podpisania z nim umowy.

DOMINIK HASZEK (CHICAGO BLACKHAWKS – BUFFALO SABRES / DETROIT RED WINGS)

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

4 KOMENTARZE

    • Ale kto widział? Sharks czy Flames? Ci drudzy wiadomo, zgarnęli Suttera, a ten wymyślił Fina jako remedium na kłopoty zdrowotne Romana Turka. Ci pierwsi natomiast mocno uwierzyli w Nabokowa i tej opcji trzymali się dość kurczowo (przykładem błyskawiczny powrót do negocjacji po raptem trzech nieudanych meczach Kiprusoffa). Wilsona przed głośniejszym chichotem historii uratował wybór Vlasicia w ramach drugorundowego picku Flames.

       
      • Jedni i drudzy, ale tylko pod postacią Suttera.

        Kiprusoff szybko pokazał Wilsonowi, kto powinien byc jedynką w San Jose. Zresztą Nabokow dość regularnie wysypywał się play-offs. Za to w sezonie regularnym był dość pewnym puktem drużyny. W San Jose liczyli na cud i jak na zbawienie czekali na to aż Kazach przełoży tę formę na fazę walki o puchar. Czekali jak tych dwóch głupków na Godota.

         
  1. Tutaj zgoda. Też mam spore przekonanie, że z Finem w bramce Rekiny miałyby na koncie coś więcej niż tylko dwa WCF. Nabby był dobry, momentami nawet więcej niż dobry, ale w godzinach prawdziwej próby następował zgrzyt i jego solidne trybiki rozlatywały się na strzępy.