Przedstawiamy kolejne tłumaczenie fenomenalnych tekstów ukazujących się na łamach portalu The Players Tribune, tym razem jest to historia legendarnego bramkarza Martina Brodeura. O tym jak grał w dwóch drużynach na raz, w jednej jako napastnik, a w drugiej jako bramkarz, a także o tym w czym tkwiła siła Devils w ich najlepszych latach.

Wygrałem swój pierwszy Puchar Stanleya w 1995 roku. Jak się później okazało, także przegrałem swój pierwszy Puchar Stanleya w 1995 roku.

Dorastając w Quebec zawsze w coś graliśmy. Moją pierwszą rywalizacją była ta z dzieciakami z tego samego podwórka. Latem graliśmy w ulicznego hokeja tak długo, jak świeciło słońce, a później improwizowaliśmy że dalej gramy. To jak dzieliliśmy się na drużyny było całkiem rozsądne. Obok drogi stała latarnia. Kto mieszkał na północ od niej był członkiem jednego zespołu, kto na południe grał dla drugiego. Byłem w drużynie Bieguna Północnego (przyp. tłum. w oryginale „North Pole team”. “North Pole” to biegun północny, samo “pole” oznacza słupek, stąd pewnie nazwa North Pole – od północy i latarni). Mój przyjaciel Guy grał w zespole Południa.

Nie będę skromny: w dzieciństwie Biegun Północny był dla mnie bardzo ważny. Kiedy wygrałem swoje pierwsze mistrzostwo z Devils wiedziałem dokładnie, gdzie zabiorę Puchar. Wiedziałem to odkąd byłem dzieciakiem. Od razu przyjechałem z nim do mojej starej dzielnicy. Drużyny Północy i Południa rozegrały mecz o trofeum. O Puchar Stanleya. I przegraliśmy. Skład Guya wyrwał nam zwycięstwo z rąk. Musiałem patrzeć, jak podnosi trofeum nad głowę i robi rundkę dookoła. Na szczęście, miałem okazję na rewanż w 2000 i 2003 roku.

***

Historia tego, jak zostałem bramkarzem jest całkiem zabawna. Kiedy byłem młodszy grałem jako napastnik w jednym zespole. Inna drużyna potrzebowała rezerwowego golkipera. Zgodziłem się dołączyć do nich, dlatego że była to szansa na to, aby pograć więcej. Mój ojciec był bramkarzem. W 1956 roku wraz z reprezentacją Kanady sięgnął po olimpijski brąz. Więc kiedy zapytałem go, czy mogę grać dla drugiej ekipy jako golkiper, powiedział, że mam się nie krępować.

Szło mi bardzo dobrze, a co najważniejsze, pokochałem to. Pracowałem, żeby stać się jeszcze lepszym, ale nigdy nie czułem, że to praca. Dokończyłem sezon grając dla dwóch zespołów, w jednym jako napastnik, w drugim jako bramkarz. Rok później mój ojciec podrzucił mnie na lodowisko, na pierwszy trening w nowych rozgrywkach. Miałem tylko siedem lat, ciągnąłem za sobą sprzęt, który ważył więcej ode mnie. Wchodzę do szatni i mój trener pyta się, „Więc co chcesz robić? Chcesz być bramkarzem, czy napastnikiem?”. Rozejrzałem się, ale nie było ani śladu po moim ojcu. Decyzja należała do mnie. To był impuls. „Będę bramkarzem”.

Wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale najprawdopodobniej była to najważniejsza decyzja mojego życia. Teraz mógłbym być w zupełnie innym miejscu. Po przejściu na emeryturę mój ojciec został fotografem, bardzo dobrym zresztą. Fotografował Expos (przyp. tłum. drużyna baseballowa z Montrealu) i Canadiens, dawał mi pięć dolarów za noszenie jego sprzętu podczas gier. Nigdy nie musiał prosić mnie dwa razy. Dzięki temu, już w młodym wieku przebywałem blisko niesamowitych zawodników. Widziałem, jak przygotowują się do spotkań. Kiedy masz szansę bliżej poznać tych gości, idea stania się jednym z nich jest bardziej realistyczna.

Moim ulubieńcem był Gary Carter. Często przychodził do naszego domu po zdjęcia. Nie było wtedy e-maili, więc aby podzielić się ze znajomymi i rodziną swoimi zdjęciami zawodnicy musieli przychodzić do mojego ojca. W taki sposób nawiązała się między nimi pewnego rodzaju specjalna więź. Pamiętam, że Gary zawsze był dżentelmenem. Nie mówiłem zbyt dobrze po angielsku w tak młodym wieku, ale on i tak zawsze starał się nawiązać ze mną kontakt i sprawić, żebym poczuł się szczególnie. To wiele dla mnie znaczyło.

Pewnego dnia ojciec wrócił z lodowiska i powiedział „Synu, szkoda, że nie widziałeś tego bramkarza. Powinieneś go zobaczyć, był jak trzeci defensor”. Mówił o

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł