Ten chłopiec w pasiastej piżamie, ta chudzinka z gwizdkiem, to właśnie sędzia. Człowiek który nie ma tylu ochraniaczy, nie ma rękawic, ba, nie ma nawet kija, a przy zawodnikach wygląda jak ubogi krewny bramkarza. Ale ten człowiek jest jak sam Lord Prezes – może i mały i niepozorny – ale trzyma za jaja wszystkich obecnych. To on sprawia, że są momenty w których mamy ochotę nasłać na niego skarbówkę, ZUS, snajpera i zniszczyć cały świat kilkanaście razy. Oto kilka takich momentów.

5. Wódz sokole oko odgwizduje SPALONEGO.

Szybka, wartka akcja, która może skończyć się bramką. Masz problem usiedzieć na krześle, pocisz się, krzyczysz wniebogłosy, a Twoja hokejowa dusza tańczy i śpiewa bo akcja nabrała już szalonego tempa zadłużania się Polski. I nagle…. spalony. Sędzia wypatrzył te nanometry, gdy zawodnik bez krążka pierwszy wjechał w tercję.

Ten człowiek kolejny raz zniszczył Ci hokej. Rozrywające piersi uczucie bólu i skargi oraz żalu, że nie możesz nazwać go #$&(@#)$ prosto w twarz, ani chociaż napluć na pleksę, przy której pasiasta czarna wdowa teraz stoi. Ale Pana hokejowego świata zarządził i trzeba rozpocząć nową akcję, a najpewniej najpierw jeszcze obejrzeć kilka reklam. Nic tak nie uspokaja jak kampania społeczna przeciwko rakowi wszystkiego, oraz najnowsza reklama samochodu, które pali tyle, że w Polsce sto złotych wystarczyło by na rozruch i wrzucenie wstecznego.

4. Pasiaste trolle oglądają POWTÓRKI VIDEO.

Twoja drużyna zdobyła wyrównującego gola. Cieszysz się, jak dziecko w cukierni, jak psychopata widzący grupkę nastolatków, która pojechała na wycieczkę w góry. Ale nieeeee…. pasiasty troll nie pozwoli Ci odczuć pełni satysfakcji. Zakompleksiony mistrz gry musi być w centrum uwagi, więc ogląda sobie powtórkę.

Próbuje sobie wmówić, że to konieczne, że te powtórki są dobre, że hokej na tym zyskuje. Ale w tej sytuacji masz wrażenie, że sędziowie śmieją się z ciebie. “HAHA poczekasz sobie chwile frajerze”, “będę to oglądał w kółko, bo mogę!”. Masz wrażenie że to właśnie myślą sobie arbitrzy. O czym do cholery oni tyle rozmawiają? O bramce? nieee… pewnie rozmowa wygląda tak : “No i słuchaj, Owieczkin, Crosby i John Scott wchodzą do baru..” albo “.. no i dałem mu karę pięciu minut, bo moja żona powiedziała, że jest przystojny”. Przyznajcie się, w każdym z nas rośnie wtedy jakiś mały sadysta…

3. Doktor Zło odgwizduje karę numer PIERDYLION SIEDEM dla Twojej drużyny

Kto mu za to zapłacił? Czy ja umawiałem się kiedyś z jego siostrą? Za co on mi to robi? Te pytania nurtują nas wszystkich, gdy sędzia po raz setny odgwizduje karę. I o ile wcześniej może było to tam jakieś zahaczanie, czy podcinanie, to teraz było to już chyba za oddychanie, pomyślenie brzydkiego słowa czy dzwonienie na sex telefon jak się miało 16 lat.

Myślisz sobie, że gdybyś mógł zapytać arbitra – “Dlaczego?” w cztery oczy, powiedziałby ci “a dlaczego nie?” i odjechał ze złośliwym uśmiechem. Mecz nie ma możliwości się rozkręcić na dobre, bo jakiś nadgorliwiec kilkadziesiąt lat temu wymyślił, że najsłabszemu gościowi na lodzie da gwizdek. Chyba tylko po to, by nie było mu przykro, że nie załapał się do składu.

2. Pan porządku i chaosu uznaje BRAMKĘ.

… co z tego, że autor bramki mało nie połamał bramkarza – nieważne, że byli na spalonym, spieczonym, smażonym i jeszcze na kilku innych pozycjach, gdy sędzia miał przerwać. Ale to byłoby zbyt piękne. Sędzia gwiżdże i wskazuje w stronę bramki, jakby chciał powiedzieć “mam cię tam, czym bramkarz się odwraca do tej siatki”.

Czujesz się oszukany, system zawiódł. Czujesz się jak ta pierdoła, która dostała kosza od władczyni smoków w “Grze o Tron”. Sędzia jawi się jako Kevin Spacey w “House of Cards” – to on rządzi, niesłusznie i niesprawiedliwie, ale ty nie możesz na to nic poradzić. Przez moment masz ochotę zwołać Komitet Obrony Demokracji, albo napisać list do ONZ w sprawie tej bramki.. Nic to nie da… świat pozostaje głuchy.

1. Człowiek zagadka odgwizduje ŹLE ROZEGRANE WZNOWIENIE.

Mój ulubiony moment. Fragment gry, w którym zastanawiam się, którą kończynę sobie urwać i rzucić w ekran telewizora. Sędzia stwierdził, że skoro jego żona w zeszłym tygodniu ugotowała mu jakieś paskudztwo zamiast steku, córka zadaje się z łysym wytatuowanym motocyklistą, a koledzy śmieją się z niego że w stroju roboczym wygląda jak ludzik LEGO, to wyżyje się na niewinnych hokeistach.

Odsyła jednego, drugiego, tłumaczy im zasady funkcjonowania wszechświata – jak mają wykonać wznowienie. Ty gotujesz się żywcem i masz ochotę przekupić zawodnika, by przypadkowo podciął, popchnął, nadepnął i postrzelił arbitra, który tak rozsmakowuje się w utrudnianiu oglądania hokeja. Wreszcie gra wznowiona. ale co z tego skoro wiemy, że on zrobi to znowu? jest jak robot przysłany z przyszłości, który ma za zadanie spieprzyć dobry mecz, aby wkurzyć miliony ludzi i tym samym doprowadzić do wojny, która zniszczy ziemię.

A co was wkurza u sędziów i dlaczego? Które momenty w ich wykonaniu podnoszą Wam ciśnienie? Piszcie w komentarzach!