Od kilku dni wiemy, że Tucker Tynan bramkarz Niagara Ice Dogs  ma się dobrze i może wyjść ze szpitala, choć proces jego rehabilitacji będzie bardzo długi. Ofiara chyba najbardziej brutalnej i krwawej kontuzji od czasu słynnego „poderżnięcia gardła” Clinta Malarchuka może mówić o potwornym szczęściu, ale z pewnością ma kilku „aniołów”, którym będzie musiał podziękować. Co działo się od momentu, gdy bramkarz zaczął broczyć krwią na lodzie? Jak przebiegał proces ratowania życia młodego golkipera? Czy bramkarz stanie jeszcze kiedykolwiek między słupkami by walczyć o zawodowy kontrakt?

Jedna na milion

Mamy początek drugiej tercji meczu pomiędzy Niagara Ice Dogs a London Knights. Rycerze, jak to z reguły bywa w OHL, prowadzą 2:1 i zdają się mieć dosyć dużą przewagę nad rywalami. Między słupkami Psów stoi Tucker Tynan, który za kilka sekund zostanie staranowany przez jednego z napastników z London. Zawodnik z dużą prędkością wjeżdża w golkipera, który nie podnosi się już, a na jego twarzy rysuje się grymas z powodu potężnego bólu.

Tego typu sytuacji w hokeju jest multum, więc póki co nikt nie spieszy się z pomocą bramkarzowi, który równie dobrze za chwilę może wstać i kontynuować grę. Jednak zawodnicy podnoszą alarm i z całych sił krzyczą w stronę ławek, by sprowadzić pomoc. Gdy bramkarz lekko podnosi parkan, teraz już krzycząc wniebogłosy, pod ochraniaczem ukazuje się potężna plama krwi, która przypomina bardziej scenę z horroru klasy B, niż rzeczywistość. Do tego momentu było nam dane zobaczyć, co działo się w trakcie całego zajścia, a był to zaledwie mały wycinek całej walki, która czekała teraz nie tylko bramkarza Ice Dogs.

https://pbs.twimg.com/media/ELopJKoXUAAiP17?format=jpg&name=small

Protokół ratuje życie

Do akcji wkracza Chris Trevieri, nadworny lekarz drużyny z Niagara. Dotarcie do zawodnika zajmuje mu około 20 sekund – kolejne kilkanaście zajmuje przyniesienie mu torby przez asystenta. Trevieri jest weteranem w swoim fachu i biznesie hokejowym siedzi już od wielu lat. W OHL wymaga się nawet tego, by lekarze ćwiczyli dobiegnie do potencjalnych pacjentów – czy to samodzielnie, czy z pomocą ciągnących ich pod ramiona zawodników. Lekarza przeraził fakt, że z początku u bramkarza nie widać było żadnych oznak krwotoku- jednak szybko okazało się, że krew leje się do parkana z którego wylała się dopiero, gdy golkiper uniósł nogę. Trevieri wiedział od tej pory, że rozpoczęła się walka o życie młodego zawodnika ligi. Widział w swoim życiu wiele kontuzji, ale żadna z nich nie była porównywalna do tej, jeśli chodzi o widok.

W tym momencie pojawia się niespodziewany bohater pozytywny całej sytuacji, a jest nim Adrien Beraldo 19-letni obrońca Ice Dogs, który zrzuca rękawice i garnie się do pomocy. Gdy do akcji wkraczają ratownicy medyczni obecni na hali, Beraldo pomaga im rozpiąć parkany kolegi z zespołu, co zajęłoby więcej czasu, gdyby mieli to robić bez niego.

Widok był paskudny. Oczom wszystkich uczestników akcji ukazał się odchylony od reszty ciała kawał mięsa. Łyżwa zawodnika z pola rozerwała na strzępy co najmniej sześć różnych typów mięśni i przedarła się do samej kości udowej, którą zresztą też uderzyła. Na ten moment wszyscy  byli zdziwieni, że Tynan nie stracił przytomności z bólu, który musiał być prawdziwą torturą.

Być może w wyniku szoku pourazowego, a być może z natury Tynan zachowywał się niesamowicie spokojnie, udzielał wskazówek co do miejsca bólu, samopoczucia, odpowiadał na wszystkie pytania. Ciągła rozmowa z nim jest wyznacznikiem przytomności w momencie utraty tak dużej ilości krwi. Golkiper patrzył na swoją ranę i wydawał się być jakby zupełnie niewzruszony faktem, że widzi własną kość pod kawałem mięsa, który normalnie stanowi jego mięśnie.

Na ten moment jednak ciśnienie krwi bramkarza było bardzo wysokie z oczywistych względów. Dodatkowo, urazu doznał on w momencie, gdy był w pozycji motyla, więc w chwili, gdy wszystkie mięśnie w nogach były maksymalnie naprężone. To wszystko sprawiło, że krew wręcz wystrzeliła z jego kończyny i gdyby nie parkan – publiczność miałaby wręcz pokaz fontanny krwi wydobywającej się z nogi bramkarza.

Gdy cisza milczy

Gdy na lodzie panowała głośna atmosfera, a medycy przekrzykiwali się przy próbie ratowania zawodnika, na hali zapanowała grobowa cisza. Rodzice „hokejowi” golkipera, czyli inaczej mówiąc jego opiekunowie, na czas jego gry w OHL w innym mieście, niż jego rodzinne Chicago, trzymali się za ręce próbując uświadomić sobie co się stało. „Mama” zabiera pozostałe dzieci do domu, a głowa rodziny już umawia się z kierowcą karetki, że będzie jechać za nim.

Tymczasem rezerwowy bramkarz nawet nie zaczyna się rozgrzewać. Zawodnicy jeden po drugim mówią sędziemu, że nie chcą już dziś grać. Telefon do komisarza i krótka narada w szatniach przesądza sprawę – mecz uznany zostanie za nieodbyty i obie strony wracają do domu. Jak powiedział to wtedy jeden z oficjeli sytuacja była ważniejsza niż sam hokej i teraz trzeba było martwić się o szybki transport do szpitala i zapewnienie wszystkiego co potrzebne, by Tynan pozostał wśród żywych.

Hokejowa szatnia w zasadzie nigdy nie wyglądała tak, jak wyglądała tej nocy gdy Tucker Tynan trafił do szpitala. Zawodnicy siedzieli w pełnych strojach przez dłuższy czas, ledwo było słychać ich oddechy, a w pomieszczeniu panowała cisza, jakiej dawno tam nie goszczono. Co więcej, część zawodników miała łzy w oczach i ewidentnie była przerażona tym, co stało się parę minut wcześniej. Oprócz troski o kolegów, każdy uświadomił sobie, że jego może spotkać to samo. Zawodnicy zdecydowanie odmówili gry, jak się potem okazało, komisarz przystał na ich prośbę przesunięcia dwóch kolejnych spotkań.

Ostatnia tętnica ratunku

Natychmiastowa operacja była koniecznością, i bramkarz wprost z karetki trafił pod nóż. Chirurdzy byli zszokowani faktem, że mimo rozcięcia praktycznie wszystkich mięśni, łyżwa nie dała rady naruszyć tętnicy znajdującej się przy kości udowej i to prawdopodobnie zadecydowało o tym, że Tynan przeżył. W razie rozcięcia tej tętnicy, zawodnik mógłby nie dożyć momentu dotarcia karetki do szpitala.

Niedługo potem można było już odwiedzać zawodnika, ale całe zajście skończyło się traumą nie tylko dla niego. Następnego dnia po niefortunnym zdarzeniu, drużyna odbyła zebranie, w czasie którego obecni byli psycholodzy sportowi. Całemu zespołowi uświadomiono jednak, że począwszy od zawodników po sędziów i pracowników technicznych – wszyscy przyczynili się do tego, że młody bramkarz będzie żył, a i jest szansa, że wróci do hokeja.

Golkiper był jednym z topowych bramkarzy ligi w tym sezonie. Lekarze nie są w stanie stwierdzić na razie, kiedy ewentualnie mógłby on wrócić na lód, jednak zapewniają, że rehabilitacja przebiega dużo sprawniej niż się spodziewali. Zawodnik opuścił moment jeżdżenia na wózku i od razu przesiadł się na chodzenie o kulach i pojedyncze kroki stawiane zupełnie samodzielnie. Jak mówi rodzina zawodnika, Tucker oddycha hokejem i mówi o nim przez cały czas, więc jego mózg nastawiony jest na jedno, na powrót do gry.

Chcesz mieć dostęp do całego portalu i wesprzeć naszą dziennikarsko-blogerską inicjatywę?

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj