Największa „zmora” NHL to kontuzje wywołane wstrząsami mózgu. Sprawa jest niebezpieczna, konsekwencje bardzo poważne, a liczba ofiar nie spada. Przyjrzyjmy się zatem temu, co można, a nawet należy zrobić, jeżeli już dojdzie do przykre urazu. Jakie formy leczenia czekają na zawodników?

To był listopad 2011, kiedy Patick Eaves został potężnie trafiony krążkiem przez Romana Josiego z Nashville Predators. „Guma” po uderzeniu Szwajcara trafiła zawodnika Detroit Red Wings centralnie w otwór uszny znajdujący się w kasku, a siła była tak wielka, że roztrzaskała jego szczękę i spowodowała wstrząs mózgu.

Eaves został zoperowany, jego szczęka została zdrutowana na ponad miesiąc, a przez około osiem tygodni hokeista rodem z Calgary prawie w ogóle nie wychodził ze swojej sypialni, w której siedział w ciemnościach, ponieważ nie był w stanie funkcjonować w świetle dziennym.

Występujący obecnie w barwach Anaheim Ducks zawodnik stwierdza, że znajdował się wtedy w wyjątkowo złym miejscu. Kiedy okazało się, że objawy nie ustępują, zarówno jego ówczesny klub, jak i Stowarzyszenie Zawodników NHL (NHLPA) zachęciły Eavesa do kontaktu ze specjalistą z Michigan doktorem Jeffreyem Kutcherem, , uważanym za jednego z najlepszych neurologów w kraju, założyciela sekcji sportowej Amerykańskiej Akademii Neurologii.

Eaves ze swojego domu w Northville miał dziesięć minut drogi do kliniki NeuroSport Uniwersytetu Michigan, gdzie pracował Kutcher. Hokeista desperacko pragnął odzyskać poczucie normalności, nie wspominając już o komforcie życia codziennego, albo karierze.

Po miesiącu nieustającego przygnębienia Eaves usiadł z lekarzem, który przeprowadził z nim wstępny wywiad, pytając między innymi o historię rodziny, streszczenie kontuzji, czy prezentację objawów. Koniec końców otrzymał od Kutchera coś czego się absolutnie nie spodziewał, czyli zapewnienie, że jego powrót na lód będzie możliwy.

Hokeista wspomina, że lekarz powiedział mu, żeby się nie przejmował, bo wszystko będzie dobrze. Dla Eavesa brzmiało to wręcz niewiarygodnie. Twierdzi, że czuł się bardzo źle, nie mógł być ojcem, mężem, synem, wszystko na co było go stać, to siedzenie w ciemnym pokoju wraz ze swoim psem. 35-latek dobrze pamięta jak był pocieszany przez lekarza, który rozpalił w nim iskierkę nadziei.

Zawodnik powrócił na lodowisko w styczniu 2013 roku po zakończeniu lockoutu. Fakt ten poprzedziły szczegółowe badania, testy, a towarzyszyły temu specjalnie dopasowane zajęcia z odpowiednimi ćwiczeniami. Kutcher dla tych celów używa piłeczek pingpongowych, robotów serwujących oraz elektrycznych desek surfingowych. Zdaniem hokeisty „Kaczorów” specjalista z Michigan jest człowiekiem, który uratował jego karierę.

Eaves to jeden z wielu przedstawicieli sportów kontaktowych, takich jak hokej, czy futbol amerykański, który ze wstrząśnieniami mózgu, ich konsekwencjami oraz długotrwałymi kontuzjami głowy radzą sobie szukając pomocy poza klubem. Liga robi wszystko, żeby ograniczyć ilość takich obrażeń, a dla tych, którym jednak nie udało się, zapewnia jak najszerszą informację o miejscach, w których mogą otrzymać pomoc. Hokeiści stają się coraz bardziej odpowiedzialni i świadomi zagrożeń, stąd też niezwykle poważnie podchodzą do wszystkich informacji mających na celu wzrost ich świadomości dotyczącej specjalistów i technik, którymi się posługują. Zakres jest naprawdę szeroki. Od powszechnie znanej neurologii do takich „cudów” jak akupunktura. Oferta jest naprawdę szeroka. Od wyboru do koloru.

Podstawą jest tradycyjna neurologia

Kutcher dorastał w miejscowości Dearborn w stanie Michigan. Grał w hokeja, ale nie stronił też od innych sportów, jednakże dopiero gdy zaczął pracę neurologa zdał sobie sprawę z potrzeby zagłębienia się w tematykę neurologii sportowej. Rozpoczął wolontariat w klinice Uniwersytetu Medycyny Sportowej Michigan w 2006 roku, odpalając NeuroSport, czyli program poświęcony neurologii, a działający w ramach systemu ochrony zdrowia. Kutcher szybko stał się łakomym kąskiem w lokalnym wymiarze dla tych wszystkich sportowców, którzy rozważali zakończenie kariery w wyniku odniesionych kontuzji głowy. Jego debiut dotyczył konsultacji zapaśnika po piątym wstrząsie mózgu.

Wielu twierdziło, że marnuje się w sporcie, ale Kutcher nie słuchał tych opinii, tylko jeszcze mocniej zgłębiał zagadnienie. Tłumaczy, że zrozumiał co znaczy dla zawodowego sportowca „wyrok” nakazujący mu zakończenie kariery lub nawet zasugerowanie takiej decyzji albo zmuszenie do podjęcia tak drastycznej decyzji. To nie jest tylko konieczność rezygnacji z ulubionego hobby. To coś więcej. Prawdziwy dramat.

Standardowym zachowaniem neurologa jest odwiedzenie sportowca od kontynuowania kariery, trafienie do jego świadomości, że to najwyższy czas, aby zadbać o zdrowie, więcej się nie narażać, a co za tym idzie zakończyć swoją przygodę ze sportem. Kutcher w ogóle nie preferuje tego typu retoryki. Jego zdaniem należy rozpocząć od indywidualnej oceny każdego przypadku, bez stosowania jakichś utartych rozwiązań. Poznanie konkretnej sprawy pozwala również na postawienie właściwej diagnozy oraz obranie skutecznej metody leczenia. „Cudotwórca” z Michigan mówi, że szuka wszelkich możliwości, żeby wyleczyć sportowca, przywrócić go do „życia”, ale i tak niekiedy zdarza się, że musi odradzić dalszą karierą.

Kutcher zajmuje się wszystkimi możliwymi przypadkami, nie wyłączając dzieci, wśród których są hokeiści grup pee wee oraz futboliści Popa Warnera. Renomę zyskał jednak przede wszystkim dzięki pomocy zawodowym sportowcom oraz współpracy ze Stowarzyszeniem Zawodników NHL (NHLPA) i odpowiednikiem tej organizacji wśród futbolistów amerykańskich (NFLPA). Jest również dyrektorem programu walki ze wstrząsami mózgu w koszykarskiej NBA, a także lekarzem narodowej federacji narciarstwa i snowboardu.

W wielu przypadkach traktowany jest jako ostatnia deska ratunku. Jego numer telefonu wybierają lekarze klubowi, trenerzy przygotowania fizycznego, a także agenci zawodników oraz sami sportowcy, którzy po przebytym wstrząsie mózgu nie mogą pozbyć się towarzyszących temu objawów.

Wtedy „magik” zleca swojemu zespołowi przygotowanie odpowiedniego materiału, na który trzeba poświęcić co najmniej dwie godziny. Tworzone jest wideo obrazujące dokładnie moment powstania kontuzji, zbierane są informacje, w tym statystyki dotyczące gry oraz historia rodziny i tym podobne. Następnie Kutcher przystępuje do kompleksowego badania neurologicznego w spoczynku, testuje reakcje wzrokowe, równowagę, siłę, koordynację oraz czas reakcji. Kiedy wszystkie dane zostaną już wprowadzone do programu, można przystąpić do ponownego badania, ale tym razem podczas wysiłku.

W razie potrzeby Kutcher rozszerza zakres badań o testy monitorujące aktywność sieci mózgowej pod kątem pamięci, skupienia i połączeń sensorycznych. Czasami prowadzona jest analiza wideo ruchu gałki ocznej, skomputeryzowane czynności neuro-poznawcze, testy równowagi i inne. Zdarza się, że niektóre czynności prowadzone są poza kliniką.

Po lunchu następuje dalsza część pierwszego dnia konsultacji poświęcona przede wszystkim zadaniom wysiłkowym opisywanym jako ocena dynamiczna. Wtedy Kutcher może dokładnie ocenić pacjenta, w szczególności jego stan fizyczny. Podopieczni doktora jeżdżą na rowerze stacjonarnym, a w tym czasie monitorowane jest ciśnienie krwi oraz praca serca. Ponadto wykonują ćwiczenia z ciężarami oraz trening obwodowy. Celem tych „męczarni” jest dokładna ocena stanu pacjenta, a także poznanie przyczyn utrzymywania się symptomów wstrząsu mózgu.

Po tak intensywnym dniu zawodnik udaje się do hotelu na zasłużony odpoczynek po to, by nazajutrz w pełni sił stawić się na ponowną serię zadań. Wtedy Kutcher robi wywiad dotyczący tego jak minęła noc, jakie symptomy chorobowe występują i jak wpłynęły na pacjenta ćwiczenia wykonywane w pierwszym dniu. Zazwyczaj jednak wszystko zaczyna się od kolejnej sesji treningowej, czy też zajęć na siłowni,  a nawet niekiedy od sesji na pobliskim lodowisku. Przeważnie służy do tego USA Hockey Arena w Plymouth, a wcześniej odbywało się to na Yost Ice Arena w Ann Arbor. Na koniec tego drugiego dnia pacjent z doktorem ponownie rozmawiają, wykorzystując wykresy i tablice, które pomagają ocenić dany przypadek. Ta rozmowa ma pomóc zawodnikowi oswoić się z realiami sytuacji i tym co go będzie czekać. To jest moment, w którym przeważnie pacjent zaczyna widzieć iskierkę nadziei dla siebie, a Kutcher ma otwarte drzwi do stworzenia planu indywidualnej terapii.

Eaves po kontuzji odniesionej w 2011 roku zmagał się z wieloma problemami, w tym również ze wzrokiem, a dokładniej ze śledzeniem obiektów. Kilka miesięcy po zdarzeniu, na Boże Narodzenie żona kupiła mu stół do pingponga wraz z robotem serwującym. Na początku wirtuoz gry celuloidową piłeczką, za jakiego uchodzi hokeista z Calgary, ledwo był w stanie returnować przez 20-30 sekund. Stopniowo czas się wydłużał, a wraz z nim trudność serwisów, aż w końcu dla podniesienia poprzeczki Eaves zaczął stawać podczas gry na elektrycznej desce surfingowej, ćwicząc balans. Swoimi spostrzeżeniami dzielił się z Kutcherem, który wpadł na rewolucyjny pomysł. Lekarz zdał sobie sprawę z tego, że może wprowadzić różne zmienne, których mózg potrzebuje na poziomie meczów NHL i jest w stanie wykorzystywać je w terapii.

Eaves objaśnił swojemu lekarzowi w pewien sobotni poranek jak trenuje w domu i podarował mu swoją elektryczną deskę. Dzięki niemu w klinice pojawił się stół do pingponga oraz robot serwujący, który potrafi wyrzucać piłeczki z maksymalną szybkością 160 kilometrów na godzinę. Kutcher stosuje w zajęciach dwa kolory piłeczek. Ćwiczenie zaczyna się od stania na równym podłożu i prostym odbijaniu piłeczek. Poprzeczka idzie w górę, gdy pomarańczowe mają być kierowane na lewo, a białe na prawo. Dodatkowo pacjent musi zadbać o równowagę liczbową. Polega to na tym, że każda pomarańczowa piłeczka oznacza +2 punkty, natomiast biała to -1. Następny etap to wprowadzenie elektrycznej deski surfingowej. Czasami Kutcher włącza też monitor, na którym wyświetlana jest sekwencja liczb, a pacjent musi je zapamiętać.

Jego ulubioną grą jest włączanie urywków meczów hokejowych, puszczanie akcji jakieś dwie minuty przed tym, kiedy padł gol i proszenie zawodnika, by podał, kto asystował przy bramce. Wszystko dzieje się przy bardzo głośno ustawionym telewizorze, zakłócającym komentarzu i wciąż „wypluwanych” z maszyny piłeczkach pingpongowych, które trzeba odbijać. Kutcher jest zafascynowany pomysłem, mówiąc, że przy takim ćwiczeniu działają dokładnie te same zmienne, które towarzyszą występom na lodowisku. Piłeczki pingpongowe, wideo i sprawdzanie rzeczywistej wydajności układu sercowo-naczyniowego to idealne połączenie.

Lekarz nie stroni od typowo hokejowych zajęć. Zakłada łyżwy, rękawice, bierze kija i zabiera pacjenta na lód. Ta część zajęć pomaga monitorować jak zawodnik reaguje na specyficzne dla jego dyscypliny zadania. Eaves musiał jeździć bardzo ciasno w kółko. Wspomina, że cały budynek hali zaczął mu wirować w głowie tak, że nie mógł się połapać, gdzie jest dach, a gdzie podłoga. Kutcher w tym czasie leżał na lodzie i przyglądał się reakcjom pacjenta.

Eaves mówi, że to był dobry test. Ceni sobie w „Doktorku”, że nie siedzi na trybunach z notesikiem w ręku, czekając na wyniki, ale aktywnie bierze udział w zajęciach. Hokeista powiedział, że jego lekarz po prostu grał z nim w hokeja, a co więcej słuchał uważnie rad i uwag, co może zrobić, żeby podnieść swoje umiejętności. Zawodnicy pokroju Eavesa bardzo mocno doceniają sposób pracy „cudotwórcy” z Michigan który staje się po części ich kumplem, a do tego robi wszystko, żeby przywrócić ich znów na łono zawodowego sportu. To, że grał w hokeja, rozumie specyficzny język, zna pewne niuanse, tylko pomaga zbudować zaufanie i więź. Zdaniem Kutchera bycie dobrym lekarzem klinicznym oznacza bycie dostępnym. Jego zdaniem są dwie drogi. Jedna to po prostu przygotowanie terapii w oparciu o zebrane informacje, a druga jest szersza i obejmuje osobiste zaangażowanie się w sytuację, zawsze uwzględniając specyfikę danego pacjenta, co znacznie wspomaga proces dochodzenia do pełni zdrowia. To jest właśnie droga, którą lubi podążać Kutcher.

Dotyk, który leczy

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj