Jak wiadomo Kanada dzieli się na prowincje. Ta leżąca nad Atlantykiem to Nowa Szkocja. Zajmuje półwysep o tej samej nazwie, wyspę Cape Breton oraz szereg mniejszych wysepek. Nie licząc Wyspy Księcia Edwarda to najmniejsza ze wszystkich prowincji, ale druga najliczniej zaludniona.

Sześćdziesiąt procent hokeistów z Nowej Szkocji grających w NHL zameldowało się w Top 10 listy najskuteczniejszych sezonu zasadniczego. Tak, dobrze odczytaliście tę statystykę. Autor nie popełnił błędu. Ta nieduża część Kanady wzbogaciła NHL o pięciu hokeistów. Grono jest małe, ale zacne. Trzech z nich to prawdziwe tuzy: Sidney Crosby, Brad Marchand oraz Nathan MacKinnon.

Tylko czterech zawodników wyprzedziło na liście najskuteczniejszych owe trio nowoszkockich hokeistów. Razem zdobyli 299 punktów, z czego Crosby i Marchand po sto, a MacKinnon „tylko” 99. Gdyby gwiazdor Colorado Avalanche był jednak trochę lepszy, to zostałby piątym hokeistą z Nowej Szkocji, który w dziejach NHL zapisał się trzycyfrową zdobyczą w sezonie.

Marchand stwierdził, że wyczyn tej trójki to świetna sprawa dla Halifax. Sam jest zdziwiony tym, że trzech chłopaków z miasta, którego próżno szukać w dziesiątce największych w Kanadzie, znajdzie się w ścisłej czołówce najlepszej ligi świata. Panowie są świadomi paradoksu całej sytuacji, która jest przedmiotem ich wspólnych żartów. Marchand wyjawił, że MacKinnon po tym jak okazał się z nich najlepszy w poprzednim sezonie nie chciał się zamknąć, więc teraz wreszcie to zrobi, bo przegrał z pozostałą dwójką. Hokeista Bruins zauważył, że przecież tak naprawdę chodzi o to, żeby wejść do play-offow, a nie ile kto nastuka punktów, ale jednak to przyjemna sprawa i rywalizacja dająca im fajną zabawę.

Crosby zdobył już trzy Puchary Stanleya, stoi i czeka kiedy dokona się akt oczywisty, czyli włączenie go w poczet Galerii Sław NHL. Nie ma co, to żywa legenda tej ligi i jeden z jej najbardziej rozpoznawalnych zawodników. Marchand też ma w dorobku hokejowego Świętego Graala. To zawodnik, który przeistoczył się z solidnego strzelca gwarantującego jakieś 20 bramek w sezonie w jednego z największych talenciaków ligi. Co do 23-letniego MacKinnona to można mu już śmiało nadać status supergwiazdy NHL, a patrząc na jego wyczyny można przypuszczać, że w ciągu następnych trzech lat pokusi się o uzupełnienie braków w stosunku do starszych kolegów i zdobędzie Puchar Stanleya.

Nowa Szkocja jest dumna z tego, że ma takich przedstawicieli w najlepszej lidze świata. Nie zapomina również o pozostałej dwójce, a mianowicie o żółtodziobie Ryanie Gravesie oraz weteranie i alternatywnym kapitanie Philadelphia Flyers Andrew MacDonaldzie. Obaj wymienieni grają na obronie. Swoje korzenie w Nowej Szkocji ma również Alex Killorn, ale napastnik Tampa Bay Lightning dorastał w Quebecu.

Choć to druga najmniejsza prowincja Kanady, której liczba mieszkańców nie przekracza nawet miliona, to lokalni znawcy hokeja nie są zdziwieni sytuacją, że ich chłopcy rządzą w lidze. Twierdzą, że to zapłata za lata wysiłku włożonego w to, aby Nowa Szkocja i Kanady Atlantycka wychowały prawdziwe talenty, które potrząsną NHL. Używane przez nich łacińskie motto mówi „jeden się broni, a drugi w tym czasie zdobywa”.

MacKinnon wyraża swoją wdzięczność dla „Sida”, który jego zdaniem wytyczył szlak, pokazał, że można. Napastnik klubu z Denver mówi, że pojawia się coraz więcej ciekawych chłopaków z Nowej Szkocji. Grając w tak małym środowisku lokalnym, jego zdaniem trudno jest się dowiedzieć, czy w ogóle jest jakiś potencjał, a jeżeli tak, to jakiego kalibru. Opowiada, że ich rozgrywki to ciągła rywalizacja z tymi samymi chłopakami, prowadzona na bardzo małym obszarze. Twierdzi, że z tego grajdołka jest bardzo trudno wydostać się. Na koniec swojej wypowiedzi powiedział, że pięciu graczy najwyższej klasy to dla Nowej Szkocji prawdziwy powód do dumy.

Obecne gwiazdy NHL to nie pierwsi zawodnicy z tej prowincji, którzy zaistnieli w lidze. Takie nazwiska jak Glen Murray, Bobby Smith, czy Doug Sulliman wybierane były w pierwszej rundzie draftu i cieszyły się długimi karierami w NHL.

Murray rozegrał ponad tysiąc spotkań w fazie zasadniczej, a najlepszy dla niego okazał się sezon 2003/04 kiedy zdobył z Kanadą tytuł mistrzów świata, a także wystąpił w Meczu Gwiazd NHL. Smith zaliczył 1077 meczów, w których zdobył 1036 punktów. W 1979 roku zdobył Trofeum Caldera dla najlepszego pierwszoroczniaka ligi, a w 1986 strzelił gola decydującego o zdobyciu Pucharu Stanleya przez Montreal Canadiens (na filmie od 1:49 min.). W dorobku ma także brąz światowego czempionatu. Natomiast Sulliman utrzymał się w lidze przez 11 sezonów, występując w czterech klubach.

Zanim w NHL nastała era Crosby’ego najsłynniejszym hokeistą z Nowej Szkocji był Al MacInnis. Ten defensor wpisany jest do Galerii Sław NHL, a do ligi trafił przez draft w 1981 roku, kiedy to z numerem 15 wybrali go Calgary Flames. W 1989 roku zdobył z „Płomieniami” Puchar Stanleya, zgarniając przy okazji Trofeum Conna Smythe’a, czyli nagrodę dla najbardziej wartościowego zawodnika finału. Dekadę później wybrano go najlepszym defensorem ligi, wręczając mu Trofeum Norrisa. Na niwie reprezentacyjnej dorobił się Pucharu Kanady w 1991 roku. Skończył karierę po rozegraniu 1416 meczów, w których uzbierał 1274 punktów, w tym 340 bramek.

Hockey Nova Scotia, czyli organizacja zarządzającą tą dyscypliną sportu w prowincji wciąż poszukuje drogi do zapewnienia sobie stałego dopływu talentów na miarę tych największych gwiazd, które z tej ziemi wywodzą się i odniosły niesamowity sukces w NHL. Dyrektor do spraw rozwoju w Hockey Nova Scotia Darren Sutherland mówi, że to nie dotyczy ściśle tylko tej prowincji, ale całej atlantyckiej części kraju, która składa się z małych terytoriów i nie jest czymś na wzór Quebecu, czy Ontario. Jak twierdzi ich prowincjonalny program zakłada przede wszystkim ciężką pracę, która jak pokazują wyniki eksportowej trójki popłaca i stanowi odpowiedni doping dla przyszłych pokoleń. Sutherland wyjaśnia, że wymagają od swoich podopiecznych naprawdę katorżniczych poświęceń, ale uwaga powinna być zwrócona na jak najlepsze wyszkolenie indywidualne i to powinno być motorem napędowym do dalszej pracy.

Sutherland obliczył, że

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj