Tytułowy przebój legendarnej grupy The Lynyrd Skynyrd rozbrzmiewa w uszach swoim rytmicznym, rock’n’rollowym brzmieniem, dobrze oddając klimat farm, pól uprawnych, bryzy znad Zatoki Meksykańskiej i pięknego błękitnego nieba, czyli tego wszystkiego co charakterystyczne dla południowo-wschodniego stanu położonego nieopodal Florydy. No tak, ale nie będziemy kolejnych akapitów poświęcać na rozprawy o walorach geograficznych, czy klimatycznych różnych części Ameryki Północnej. Alabama przez wielu uważana jest za „hokejową pustynię”. Bez drużyny w NHL, a nawet w AHL, za to z takimi „wizytówkami” jak Huntsville Havoc i Birmingham Bulls. Cóż, do tuzów światowego hokeja to owe drużyny z pewnością nie należą, a umiejętnościom technicznym graczy daleko do tego, co można obejrzeć zasiadając w nocy przed telewizorem i włączając TVP Sport.

W ekipie z Huntsville występuje kilku Kanadyjczyków, którzy chwaląc się w swoich rodzinnych stronach, że są hokeistami i grają w sąsiednim kraju – co naturalne – spotykają się z pytaniami o konkretną nazwę drużyny i miejsca, w którym wykonują swój zawód. Odpowiedź „Alabama” jest jedną z najmniej oczekiwanych, a co za tym idzie mocno zaskakującą. Do tego stopnia, że rozmówcy bez żenady potrafią spytać „to tam gra się w ogóle w hokeja?”

Tego typu sytuacje niejednokrotnie spotykały już Stuarta Stefana, który na świat przyszedł 32 lata temu w Delhi. Wyjaśnijmy sobie, Delhi w prowincji Ontario, nie w Indiach. Kanadyjczykowi w takich momentach towarzyszyła jedna myśl: „gdyby tylko przyjechali i zobaczyli te tłumy na trybunach i atmosferę, która towarzyszy meczom, to nie zadawaliby takich pytań”. Stefan przez 7 sezonów wspierał Huntsville Havoc, będąc jej kapitanem przez pewien czas. Dziś już nie gra, ale na stałe wpisał się w historię klubu, a także rozgrywek SPHL, w których został wybrany najlepszym obrońcą w kampanii 2013/14, zdobywając najwięcej punktów (43) spośród wszystkich graczy występujących na tej pozycji. Wtedy też zawitał do składu Drużyny Gwiazd SPHL, co powtórzył zresztą 4 sezony później. To zawodnik, który otwiera listę wszech czasów pod kątem ilości rozegranych gier (379) w Huntsville Havoc. Jest drugim najskuteczniejszym (248) zawodnikiem tej drużyny w jej historii oraz wiceliderem klasyfikacji asyst (164), a także trzecim na liście snajperów (84).

Kanadyjczycy, którzy zdecydowali się na grę w Huntsville bardzo cenią sobie to miejsce, w którym czują się jak na wiecznych wakacjach. 26-letni Nolan Kaiser pochodzący z Calgary opowiada, że jako drużyna spotykają się na lodowisku o dziewiątej rano, a plan zajęć jest bardzo komfortowy: rozgrzeweczka, trening, czasami jeszcze jakieś aktywności po i generalnie o 12:30 wszyscy rozchodzą się do swoich domów.  No może nie aż tak drastycznie, ponieważ często spędzają ze sobą czas wolny, jedząc wspólnie lunch i oddając się bardzo popularnemu tam golfowi. Wszystko sprzyja, by cieszyć się i odpoczywać w tym ciepłym, słonecznym miejscu, które pozytywnie nastraja do życia.

Ale to nie tak, że hokej nikogo w Alabamie nie obchodzi. To jedno z miejsc, gdzie choć dana dyscyplina sportu nie należy do tak zwanego głównego nurtu, to jednak towarzyszy jej niepowtarzalny klimat. Specyficzny, podszyty folklorem i zapewniający wyjątkowość, której trudno doświadczyć gdziekolwiek indziej.

Historia hokeja w Alabamie związana jest z Toronto. Tak, dokładnie. To nie pomyłka. W 1973 roku do World Hockey Association dołączył zespół Toronto Toros. Pamiętajmy, że mówimy o czasach kiedy trwała desperacka walka polegająca na udowodnieniu, że tak zwana „oryginalna szóstka” NHL nie musi być jako jedyna otaczana czcią i chwałą, a inne rozgrywki potrafią być równie emocjonujące i zapewniające najwyższy poziom. W tym celu próbowano wymyślać najróżniejsze rzeczy, aby pokazać swoją wyjątkowość. Na przykład pewnego wieczoru w przerwie meczu legendarny amerykański kaskader Evel Knievel (specjalista od skoków motocyklowych nad autostradami, skrzyniami wypełnionymi jadowitymi wężami, zbiornikami z rekinami itp.) dostał szansę stanięcia oko w oko z bramkarzem Toros i udowodnienia, że potrafi lepiej strzelać, niż tamten bronić. Za każdą udaną próbę miał otrzymać 2000 dolarów. Udało mu się zabrać dokładnie połowę puli.

No niestety atrakcje typu skoczek-motocyklista w roli hokeisty i tym podobne „zabawy ludowe” nie były w stanie zbić z pantałyku bohaterów Toronto, czyli zespół Maple Leafs. A w związku z tym, nie pozostało nic innego, jak szukać szczęścia na innej ziemi. Decyzją właściciela Johna Bassetta, Toros przenieśli się daleko, aż do Alabamy, a konkretnie do Birmingham, zmieniając przy okazji nazwę na Bulls. Stało się to w 1977 roku. Szybko okazało się, że takie legendy kanadyjskie jak Frank Mahovlich, czy Paul Henderson mało interesują farmerską publiczność, która raczej jest żądna krwi, niż pięknych technicznych zagrań. Ulubieńcem miejscowych został jeden z braci Hansonów, który w 95 spotkaniach zebrał 453 minuty kar. A skoro już mowa o Hendersonie to w ostatnich dniach Izba Gmin kanadyjskiego parlamentu jednogłośnie przyjęła wniosek o dołączenie tego wybitnego zawodnika do Galerii Sław NHL.

Gwoździem do trumny wielkiego hokeja w Alabamie okazał się wiekopomny fakt połączenia WHA z NHL w 1979 roku. Działaczom „Byków” nie starczyło odwagi, żeby dołączyć do tak elitarnych rozgrywek i skazali się na mniej prestiżowe formy rywalizacji. Częściowo był to strach spowodowany przeświadczeniem, że jednak na południu hokej się nie przyjmie. Szkoda, bo zespół miał zadatki na coś naprawdę interesującego. Bulls posiedli młodych, perspektywicznych graczy, takich jak chociażby Rick Vaive (srebrny i brązowy medalista mistrzostw świata), Michel Goulet (dwukrotny zdobywca Pucharu Kanady), członek Galerii Sław NHL), czy Rob Ramage (dwukrotny zdobywca Pucharu Stanleya). Były anonser NHL, a obecny „glos” zespołu z Birmingham Eli Gold stwierdził, że był to duży błąd, ponieważ Bulls powinni dołączyć wtedy do najlepszej ligi świata, a ich skład był na tyle mocny, że mogli nawet śmiało myśleć o zdobyciu Pucharu Stanleya.

Bulls zakotwiczyli w Central Professional Hockey League i trwali tam do 1981 roku. Od tego czasu na kilka lat słuch o hokeju w Alabamie zaginął. No może nie do końca, ponieważ na Uniwersytecie Alabamskim w Huntsville realizowano wprowadzony w latach 70-tych program hokejowy, ale dopiero od 1986 drużyna została włączona do rozgrywek akademickich słynnej NCAA, zaczynając od Dywizji II. Warto wspomnieć, że spod skrzydeł tej hokejowej szkoły wyszedł obecny bramkarz Edmonton Oilers Cam Talbot, mistrz świata z 2016 roku oraz golkiper z największą liczbą wygranych (42) w czasie sezonu NHL 2016/17.

Kanadyjczyk rodem z Ontario w ostatnim roku gry na poziomie akademickim doczekał się sporych sukcesów z „uniwerkiem” z Alabamy. Wygrali rozgrywki dywizji CHA, a Talbot wybrany został MVP turnieju finałowego i znalazł się w Drużynie Gwiazd tej imprezy. Doceniono również jego cały udany sezon, w którym obronił 92,5% strzałów, przyznając mu miejsce w Drugiej Drużynie Gwiazd Dywizji CHA.

Iskra zaszczepiona przez „naukowców” powodowała, że hokej w Huntsville prawie przez cały czas utrzymywał się przy życiu, wędrując z jednej ligi do następnej, ze zmianami klubów, ale nadal był i nie pozwalał o sobie zapomnieć. Ekipa o wdzięcznej nazwie Blast rywalizowała w ECHL w rozgrywkach 1993/94. Później nadszedł czas Channel Cats w CHL, co miało miejsce w przedziale 1996-2000. Liga pozostała ta sama, ale już nie „Koty”, a Tornado próbowało rozsławiać Huntsville z początkiem XXI wieku (2000/01). W związku z tym, że życie nie znosi stagnacji w sezonie 2003/04 powrócono do „pięknej” nazwy „Kanałowych Kotów” i wrzucono je do rozgrywek SEHL, a później pojawił się istniejący do dzisiaj Havoc.

Działacze w Birmingham byli zdecydowanie bardziej stabilni. Wskrzesili swoją drużynę w 1992 roku i pod dobrze znaną nazwą Bulls trwali w niej do 2001, rywalizując w ECHL. Niestety zniknęli na wiele lat z hokejowej mapy, ale udało im się wskrzesić klub w 2017.

Trzeba zauważyć, że nie tylko Huntsville i Birmigham brały się za hokej. Funkcjonowały również takie „twory” jak Alabama Gunners (SEHL, 1998/99), Pelham Prowlers (SEHL, 1999/00), Alabama Slammers (WHA, 2003/04) i Mobile Mysticks (ECHL, 1995-2002).

Obecnie hokej „made in Alabama” to dwa stabilnie działające ośrodki, których kluby są członkami ligi SPHL. Huntsville Havoc od roku 2004, a Birmingham Bulls od 2017. Warto wspomnieć, że „Byki” swoją siedzibę mają obecnie w Pelham, choć nazwa pozostała niezmieniona od czasów przenosin ekipy Toros z Toronto.

Wspomniany już wcześniej Stuart Stefan, legenda Havoc, zakończył swoją karierę w czerwcu ubiegłego roku, mając dopiero 32 lata. Widział w SPHL już chyba wszystko, co jest możliwe w hokeju. Tak przynajmniej uważa. Siedząc z kubkiem kawy przy swoim biurku asystenta głównego trenera przed oczami przebiegają mu obrazy z siedmiu lat spędzonych w Huntsville w roli zawodnika. Dobrze pamięta jak w sezonie 2012/13 rozegrała się prawdziwa „rzeź niewiniątek”. W czasie meczu hokeiści Havoc zdenerwowani zachowaniem rywali zrobili im prawdziwy „wjazd na chatę” w stylu, którego nie powstydziłyby się żadne służby bezpieczeństwa. Wpadli do boksu dla rezerwowych Mississippi Surge i zaczęła się bitwa, w której „prali się” wszyscy.

Ta akcja jest cały czas chętnie wspominana przez kibiców, którzy nie zmienili się na przestrzeni dziesięcioleci i tak jak kiedyś ponad umiejętności techniczne stawiali popisy bokserskie oraz wkomponowywanie przeciwników w bandy, taki i dzisiaj te aspekty są przez nich najbardziej cenione. Stefan opowiada, że czasami po meczach organizowane są aukcje charytatywne, na których kibice mogą wygrać bluzy hokeistów. Najbardziej zaciekłe licytacje dotyczą trykotów należących do zawodników mających na koncie jakieś bójki w meczu, a nie tych, którzy na przykład zdobyli hat tricka.

Kim zatem są kibice Havoc?

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj