Wśród wielu ludzi panuje opinia, że wielkie korporacje niszczą. NHL postanowiła utrwalić ten stereotyp i spróbuje w tym roku zniszczyć Twój związek. W jaki sposób? Otóż, gdy wybranka twego serca będzie myślami między romantyczną kolacją, kinem a upojną nocą we dwoje, Ty będziesz cały dzień kombinować, jak obejrzeć chociaż jedno z …. 10 spotkań jakie liga przygotowała dla wszystkich, którzy mają jeszcze jakieś szczątki przekonania, że mają coś do powiedzenia w związku. Ale nie lękajcie się drodzy reprezentanci obuwia do użytku domowego (pantofle) – mamy dla was  kilka porad, jak uczynić ten dzień romantycznym i odpowiednim dla niej, a jednocześnie zapewnić sobie odpowiednią dawkę hokeja, by nie odezwał się w Was syndrom odstawienia najlepszego sportu na świecie.

Klasyczny tercet: Spacer, kino, kolacja

Klasyczne trio, jeśli chodzi o walentynki. 14 lutego dzięki naszym serdecznym sojusznikom Amerykanom nabrał dla piękniejszej części społeczeństwa nowego wymiaru i od tej pory jest świętem miłości, kupidyna, a także wchłaniania nadmiernej ilości kalorii przez spożywanie niemiłosiernie słodkiej, jak wasza miłość, czekolady. Jako prawdziwy facet, z pewnością nie możesz się już doczekać na długi, upojny spacer przy -5 stopni Celsjusza w ciemnym parku, kiedy to swobodnie będziesz mógł mówić o swoich uczuciach, usłyszeć, że jesteś miłością Jej życia (z delikatnym wtrąceniem, żebyś w końcu wieprzu zaczął podnosić tą klapę, a skarpetki wrzucać do kosza na pranie), a także będziesz mógł sprawdzić swój poziom wiedzy o waszym związku w pocie czoła przypominając sobie, co ona miała na sobie rok temu w walentynki, i jaki jest jej ulubiony błyszczyk w tym sklepie obok „waszej kawiarni” (a właśnie męska szowinistyczna świnio, pytanie za 5 punktów – która to jest „nasza kawiarnia”???).

Wreszcie w ramach wizyty w kinie obejrzysz pełen pościgów…. za miłością, wybuchów…. Namiętności oraz strzelaniny… strzałami kupidyna w serca młodych, których nie łączyło nic, ale nagle coś zaiskrzyło i bum! Miłość (to był spoiler 99% romantycznych komedii wyświetlanych 14 lutego na wielkim ekranie). Wystarczy już tych durnych Kanadyjczyków, co tylko się biją i plują gdzie popadnie, i cieszą się jak debile, że gumowy krążek do bramki im wpadł. Teraz masz szansę porozumieć się z żeńską częścią swojego mózgu i zgłębić wasz związek do granic możliwości.

Nie najadłeś się jeszcze walentynkowym owocem miłości? No to pora na kolację! Razem z Wami kameralnie tego dnia w restauracji będzie 17 innych par, i wszystkie zażyczyły sobie stolik na uboczu-  a ponieważ rezerwowałeś jako ostatni, to twój jest między przejściem do toalety, a miejscem, gdzie wręcz słychać, jak kucharz pluje do pierogów. Chciałbyś się najeść, ale dostaniesz 15 gram jakiegoś musu ze szpinaku w sosie beszamelowym z trawą cytrynową i do popicia wyciąg z du&^ nosacza – bo to wyjątkowy dzień, w którym nie masz się najeść, tylko kochać.

Ok. Nie spodobała ci się ta standardowa wizja? Chcesz hokeja 14 lutego? To zrób to po naszemu. Oto poradnik od NHL w PL:

Po pierwsze – spacer

Spójrzmy prawdzie w oczy – nie chce ci się łazić po mrozie, moczyć butów i udawać, że rozmowy o Twoim wewnętrznym kobiecym „ja” są fajne. Mamy zatem idealne rozwiązanie. Możecie dalej trzymać się za ręce i spędzać czas razem, możecie świetnie się bawić. Odpowiedź brzmi – LODOWISKO !. Popularna „ślizgawka” to idealne rozwiązanie dla par, które mają ochotę zrobić cokolwiek innego niż łażenie po krzakach. Co więcej, dzięki głośnej muzyce, która zwykle panuje na obiektach tego typu, nie będziesz musiał nadmiernie się uzewnętrzniać , a dzięki temu unikniesz przypadkowego wspomnienia o swojej byłej, albo ujawnienia się z faktem, że zapomniałeś o miesięcznicy pierwszego pocałunku we wtorek, kiedy lekko padało przed południem. Jeśli dziewczyna jest niewysoka, możesz dodatkowo pokazać jej pingwinka… nie – nie takiego pingwinka perwersie. Takiego pingwinka, jakiego używa się do nauki jazdy na łyżwach – metalowa figurka na płozach, która pomaga nabrać złej postawy, ale i oszczędzić resztę uzębienia. Nie ma się czego wstydzić – w Kenii takie pingwinki robią karierę hokejowych bramkarzy ! (to nie fejk. Pisaliśmy o tym).

Hokej nie zna odległości ani granic. Marzyciele z Kenii

Po drugie – kino

Tu pole do popisu jest ograniczone – najnowszy „Goon” nie jest już w kinach – a sytuację może pogorszyć fakt, że w polskich kinach nie było go nigdy. Co więc zrobić, by uniknąć kolejnej romantycznej komedii z Karolakiem i Dygant? Po pierwsze, skłam że takie komedie są fenomenalne, ale że może obejrzycie coś innego bo w kinie teraz wyświetlają same filmy niskich lotów (po naszemu panowie „chu** tam leci”),  o teraz masz pole do popisu. Aby dziewczyna nie zbeształa cię za pokazywanie jej bandy bezzębnych śmierdzących Kanadyjczyków z kijami i nie zarzucała cię pytaniami z cyklu „którzy to nasi”, musimy wybrać film, który serwuje nam odpowiednią dozę białej pościeli i romantycznych uniesień, oraz białej tafli lodowej i brutalnych zagrań ciałem.

Wersja bardziej hardkorowa to „zawsze zielony” Youngblood. Przygotuj się na piski Twojej lubej, które brzmieć będą „O Jezu to Patryk Słejziiiiii”, o „boże Kijanuuuuuuu”, a następnie kilka uwag na temat Twoich zarobków w korporacji. Jeśli wybranka Twego serca zniesie uraz głowy i golenie jąder na filmie, a produkcja jej się spodoba – poślub ją. Teraz. Nie czekaj. Nie zasługujesz na nią, ale nie pozwól, by sobie to uświadomiła.

Alternatywą może być dużo bardziej cukierkowe „Frozen in Love” – w skrócie, Pani próbuje ratować upadająca księgarnię, a pomóc jej musi w tym hokeista z nadszarpniętym wizerunkiem. Ilość hokeja na metr kwadratowy filmu jest tu niewielka, ale zawsze lepsze to niż „dziewczyna prezydenta” albo „Jumanji” który zaciął się 16 lat temu na Polsacie, i  dotychczas tego nie naprawili.

Po trzecie – kolacja

Tu będzie najtrudniej. Można w ramach żartu zastosować podryw na Olafa Kolziga z jego słynnej reklamy z winem – ale plamy z wina mogą bawić tylko Ciebie – szefa restauracji już niekoniecznie. Na kolacji hokeja nie uświadczysz – tu nie ma co się spodziewać cudów. Zamów dużo wina – jeszcze więcej. Bądź szarmancki do granic możliwości, obsypuj ją komplementami i nie zauważaj jak „chrumka” kiedy się śmieje. Odpowiednia ilość wina sprawi, że Twa ukochana po powrocie do domu uda się na spoczynek – co w prostej linii pozwala nam zasiąść przed ekranem i obejrzeć na spokojnie jeden z 10 meczy, jakie proponuje nam NHL w dniu zakochanych.

3 KOMENTARZE

  1. Widzę, że ktoś tutaj moja pierwszą żonę podpytywał 😉

    Pierwsza nasza randka to był mecz Stoczniowiec – GKS Tychy. Zdziwiona była, że tak dużo kobiet/dziewczyn było na trybunach. Jak wydarzenie “raz w roku albo rzadziej” może być, taka kulturalna egzotyka dla kobiet. Ja akurat nie miałem z kim iść na mecz, dla niej było to jednak oficjalne wyjście we dwoje i się odpalantowała.

    W którąś rocznicę ślubu, chyba szóstą odwaliłem ten sam numer co Kolzig. Co prawda w domu, nie w restauracji, ale dym był i tak. Mimo tego słońce nie zaszło nad naszym gniewem i dzień był spointowany tak jak było w planach.