Nie tak dawno, bo zaledwie pięć lat temu, Bakersfield, miasto położone w Kalifornii, stało się przez chwilę słynne „w Internetach” za sprawą filmiku (virala) z otwarcia meczu.

8 lutego 2013 drużyna gospodarzy – Bakersfield Condors – otwierała mecz przeciwko rywalom z ECHL – Las Vegas Wranglers – spektaklem o nazwie „Cirque du Condorstown”. W przedstawieniu brali udział cyrkowcy: akrobaci, szczudlarze, wśród artystów znalazłby się również człowiek-guma. Kondory zatrudniły również ptasiego trenera – o dumnej ksywce „The Birdman” – który miał dostarczyć na spektakl żywego kondora andyjskiego.

Odpowiedzialni za przygotowania show mieli nadzieję, że ptak, wabiący się Queen Victoria, wskoczy na przygotowaną dla niego żerdź na środku lodu w Rabobank Arena, ku wielkiej uciesze fanów. I rzeczywiście, fani mieli ubaw po pachy – na skutek kilku pomyłek „Królowa Wiktoria” wyswobodziła się z objęć swojego opiekuna, poślizgał się po lodzie, doleciał do ławki gospodarzy (gdzie wywołał małą panikę), znowu uciekł opiekunowi i udał się do szatni.

„Tuż przed ceremonią ptak był oazą spokoju… przynajmniej tak myśleliśmy” komentował Kevin Bartl, wtedy radiowy spiker, obecnie wice prezydent marketingu drużyny z Bakersfield.

Ludzie związani z organizacją zdawali sobie sprawę, że niefortunna ceremonia zostanie nagłośniona, ale nie zdawali sobie sprawy w jak dużym stopniu. Nagrania puszczane były w „SportsCenter” telewizji ESPN, programach „Good Morning America” i „The Today Show”. Zarząd drużyny odbierał telefony od Animal Planet i Discovery Channel, a nawet od twórców jednego z japońskich show, którzy chcieli puścić nagranie w swoim programie.

Wideo z ceremonii zostało wyświetlone ponad 1,2 miliona razy na oficjalnym kanale drużyny Kondorów na platformie YouTube. Celem złapania perspektywy dodajmy, że drugie najpopularniejsze wideo drużyny z Bakersfield to bójka całych drużyn z 2012 roku, która ma 255 tysięcy wyświetleń.

„To z pewnością pierwsze wideo z niższych lig, które zdobyło taką popularność” stwierdził Bartl.

Do dzisiaj to wydarzenie jest w pewien sposób symbolem organizacji z Bakersfield, która swoją drogą postrzegana jest jako nie stroniąca od ekscentrycznych sposób reklamowania swojej drużyny. Niefortunna ceremonia z udziałem ptaka ugruntowała patrzenie na Kondory z Bakersfield jako jedną z bardziej kreatywnych drużyn jeśli chodzi o marketing. Obecnie drużyna gra w AHL, gdzie jest filią Edmonton Oilers.

Poniżej znajdziecie opowieści ludzi, którzy brali udział w tej „szopce” i z pierwszej ręki mogą zrelacjonować, co wydarzyło się tego dnia.

Burza mózgów

Pomysł promocji drużyny przez „Cirque du Condorstown” nie wydawał się dziwny czy prowokacyjny. Drużynie zdarzało się promować na bardziej ekscentryczne sposoby. Dla przykładu: drużyna próbowała podpisać zaprosić na lód gwiazdą muzyki pop , Justina Biebera. Kolejnym przykładem może być „Wieczór Charliego Sheena”, podczas którego fani dostawali darmowe wejściówki na mecz jeżeli przedstawili negatywny test na obecność narkotyków. W porównaniu do wymienionych wcześniej pomysłów wniesienie na lodowisko kondora, który miałby być tylko jedną z atrakcji pomiędzy sztuczkami i akrobacjami to pikuś. A przynajmniej taki był plan.

Matt Riley (dyrektor Kondorów): rozmawiałem z moim kumplem, Billym Johnsonem (dyrektorem Wranglers), który znany jest z dobrych pomysłów marketingowych i często organizuje burzę mózgów w swojej organizacji. Spotkaliśmy się w kilka osób i powiedział: „Hej, mieliście kiedyś kondora na meczu? W Vegas mieszka koleś, który hoduje kondory”. Ja mu na to: „Nie, przecież nie widuje się ich często”. Kondory są zagrożone wyginięciem. Większość żyje na wolności. Rzadko widuje się je w zoo. Powiedziałem mu: „Umów mnie. Coś wykombinujemy”.

Bartl: chcieliśmy zrobić coś szalonego… Ptak miał być tylko częścią show.

Krathwohl (właściciel kondora): tylko dwie osoby w całej Ameryce mają kondory. Jeden w Orlando i jeden w Vegas (mój), więc jeśli ktoś poszukuje żywego kondora, zadzwoni do mnie. Moją pierwszą myślą było: Super! Chcę zyskać jak największy zasięg i pokazać ludziom te piękne ptaki, żeby wiedzieli, że są zagrożone wyginięciem”.

Przygotowania

Krathwohl przybył do Bakersfield dzień przed meczem, żeby wszystko przygotować. Wydawało mu się, że wystarczy kilka prób na lodzie z „Królową Wiktorią”. Ptak brał już udział w kilku wydarzeniach, między innymi w „The Tonight Show with Jay Leno”. Krathwohl nie myślał o tym, że tym razem będzie inaczej.

Krathwohl: zbudowałem identyczną żerdź jak ta na logo Kondorów. Cel był taki, że kondorzyca wskoczy na żerdź pod koniec hymnu, przez co „skompletuje” logo drużyny. Wszyscy będą zachwyceni, ptak będzie bohaterem gospodarzy. Byliśmy tam dzień wcześniej i ćwiczyliśmy naprawdę długo. Mam nawet jej zdjęcia jak siedzi na żerdzi, wyglądało to świetnie.

View this post on Instagram

Real Condor.

A post shared by Bakersfield Condors (@condors) on

Bartl: pamiętam dokładnie przygotowania, widzieliśmy Joe’a „The Birdmana” jak ćwiczy „na sucho”, potem przyprowadził ptaka. „Królowa Wiktoria” była na lodzie, chodziła sobie po tafli, miała wszystko w nosie (dziobie?). Lód w ogóle jej nie przeszkadzał. Po prostu chodziła i sprawdzała co i jak.

Riley: dzień przed meczem byłem kilka razy na tafli, inni członkowie drużyny też. Joe nigdy nie naraziłby kondora, chciał dopiąć wszystko na ostatni guzik, żeby nie było żadnego zagrożenia. Z praktycznego punktu widzenia zrobił wszystko, co mógł, żeby warunki były odpowiednie.

Erik Burgdoerfer (obrońca): wiedzieliśmy o tych planach kilka dni, może tydzień wcześniej, media nagłaśniały sprawę, podawały, że ptak będzie na lodzie podczas hymnu. Ale nie dostaliśmy żadnych instrukcji, ja pierwszy raz w życiu widziałem kondora i nie miałem pojęcia, czego się spodziewać.

Ryan Holt (spiker radiowy Kondorów): na Instagramie drużyny widniało zdjęcie z ćwiczeń dzień wcześniej, jak kondor siedzi na kiju-żerdzi z logo pod spodem. Pamiętam, że myślałem: „OK, ptak dał radę. Świetnie. Wskakuje na półkę. Wspaniale”. Nawet przez głowę mi nie przeszło, że coś może pójść nie tak.

Upadek

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj