European Division – brzmi jak tytuł dobrej bajki w kwestii pojawienia się takiej grupy w najlepszej hokejowej lidze świata. Brzmi jak marzenie, ale okazuje się, że jest to całkiem realny plan.

Skąd poruszenie w tym temacie? Wszystko przez wywiad z zastępcą komisarza ligi, Billem Daly w kanadyjskim radiu TSN 1050. Padły wówczas słowa: – Czy uważam, że może się to wydarzyć jakiegoś dnia? Tak. Czy jest to jednak najbliższa przyszłość? Raczej nie. Jest masa czynników z tym związanych. Nie sądzę żeby była możliwa ekspansja o jeden czy dwa zespoły w Europie. Myślę, że musimy mieć odpowiednią liczbę drużyn tak aby planowanie podróży i terminarz był bardziej efektywny niż z jedną lub dwoma drużynami.

Daly kontynuował – Liczb zawodników, którzy wychowali się i trenowali w Europie i ich wartość dodana w NHL, zainteresowanie tym sportem w wielu europejskich krajach, czyni, że nieuniknione jest posiadanie drużyn NHL w Europie w pewnym momencie.

Tak, zastępca komisarza ligi w kwestii obecności europejskich drużyn w NHL użył słowa nieuniknione, z języka angielskiego inevitable. To bardzo mocna deklaracja. Nic dziwnego, że wywołała więc ona poruszenie.

Jakby to mogło wyglądać? Mówilibyśmy o największym projekcie w historii ligi. O masowej ekspansji za ocean i rozszerzeniu ligi o cztery bądź sześć drużyn. “Podejrzane” miasta?

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj

10 KOMENTARZE

  1. Właśnie ze względu na odległości to nie ma sensu. Leciałem kiedyś z Frankfurtu do Toronto 7,5 h, ale podróż np: Los Angeles-Sztokholm to już spokojnie 12, może nawet 14h lotu. Jak zorganizować terminarz, żeby to miało (w miarę) ręce i nogi? Wydłużyć sezon? Zawodnicy na to nie pójdą. Zwiększyć liczbę spotkań? Też bez sensu. Te 82 to już jest mordercza liczba (wystarczy popatrzeć na 40-letnich eks zawodników, jacy są fizycznie ,,zużyci”).
    A poza sezonem regularnym wyobraźmy sobie playoffy, np: takie spotkanie nr 5 i 6 zamiennie w dwóch różnych halach. Jak to pogodzić?

     
    • No ale podróż Los Angeles – Sztokholm każda drużyna zrobi maksymalnie raz na sezon. I rozegra w tym czasie kilka spotkań przez trzy tygodnie. Kto powiedział, że każdy musi grać z każdym? Wtedy można pomyśleć nad rozwiązaniem jak w NFL. Tam niektóre drużyny spotykają się raz na kilka lat.

       
      • Ale chyba chodzi o to jednak żeby nie spotykać się raz na kilka lat.
        Zatem liga się powiększa, lecz na skutek oporu materii przed lataniem grają ze sobą od święta. Trochę takie mieć jabłko i jednocześnie go zjeść.
        Zresztą nie kibicuję temu “wodogłowiu”, jeśli ta liga ma być taka czarująca i wyjątkowa to globalizm temu nie posłuży (finansowo oczywiście tak) moim zdaniem.
        Howgh

         
          • A kto powiedział że będzie to Sztokholm. Może być za biedny. Ja czekam na mecze Edmonton kontra Dubaj ale tylko raz na cztery lata nie częściej.

             
      • W NFL niektóre ekipy grają ze sobą raz na 4 lata, bo meczy jest tylko 16 a nie 80, z czego obowiązkowo 6 z rywalami w dywizji. Zostaje 10, a rywali prawie 30. Statystycznie wychodzi raz na trzy sezony. Zawsze tak było, że przeciwną konferencją gra się rzadko.

        I raz na trzy lata Sztokholm grałby nie tylko z LA, ale i całą konferencją zachodnią. Wtedy musieliby dużo częściej latać na wschód Ameryki. I np. pół Metro lub Atlantic trafiłoby do konferencji zachodniej dla utrzymania symetrii między wschodem i zachodem. No chyba, że byłaby osobna konferencja europejska. Ale jat to ułożyć do play-offs?

         
  2. Wydaje mi się, że póki nie będzie realnego zagrożenia dla supremacji NHL lub będzie do zgarnięcia olbrzymia dodatkowa kasa, wtedy to się ruszy. W innym przypadku – nie!

    Kluby z Ameryki nie będą miały żadnego interesu pchać się na stary kontynent. Organizacje europejskie spędzałyby pół sezonu za wielką wodą. Przeciętnego kibica Europa nie interesuje wcale. Ba, takiego kogoś niespecjalnie rajcuje nawet mecz z drużyną z drugiego wybrzeża.

    Nie sądzę, żeby w perspektywie nawet 20 lat czas potrzebny na przeniesienie się z jednego kontynentu na drugi znacznie się zmniejszył. Różnica czasów nadal pozostanie taka sama. Organizm musiałby się przystosować do zmian. Fazę regularną jeszcze da radę ogarnąć, ale play-offs?

    Nie widzę także szans na to, że młodzi Kanadyjczycy będą chętnie grali z klubach z Europy. Pojawią się dziwne bojkoty i wymuszone wymiany w trakcie draftu.

    Myślę, że jest powód, że w Europie gra się tak mało meczy NHL. Kilka lat temu, chyba w Pradze, wszystkie bilety się nie sprzedały. Fajnie jest pójść na Metallikę. Ale raz na dwa lata, nie raz na tydzień.