Dziś nie będzie o Johnie Tavaresie, Ilji Kowalczuku ani Johnie Carlsonie. Ci panowie już rozkoszują się czasem wolnym, golfem i innymi rozrywkami bogatych ludzi. Będzie za to o młodych wschodzących gwiazdach ligi, które negocjowały bądź wciąż negocjują swoje nowe umowy z klubami. W czym różnica? W statusie, jaki mają. RFA, czyli zastrzeżeni wolni agenci, to ludzie, którzy są niejako “uwiązani” do klubu, z którym wiązała ich poprzednia umowa. Istnieje oczywiście sposób, aby ich z takiego klubu “wyciągnąć”, ustrojstwo nazywa się offer sheet i opisywaliśmy jego mechanikę w kilku artykułach.

Offer sheet – hokejowy jednorożec

Jak co roku po 10 lipca zaczynamy więc się pytać: czy w końcu doczekamy się jakiegoś sensacyjnego offer sheet? Jak co roku odpowiadam: nie doczekamy się. To jest smutne, bo w NBA regularnie po 15 lipca mamy do czynienia z jakimś odważnym ruchem, z jakąś roszadą, dzięki której offseason nabiera jeszcze większego smaku. W tym sezonie był to transfer Kawhiego Leonarda ze Spurs do Raptors. My w NHL nie mamy praktycznie szans na podobne emocje i nie mamy ich przez błędy systemowe.

By liga była atrakcyjniejsza co roku powinniśmy mieć jakieś “działanie”, jak najmniej powinno być tych pustych okresów. Nie raz na pięć lat powinno się zdarzać, że młody talent zmienia barwy klubowe, wszak jest na wolnym rynku co roku wiele takich postaci, które byłyby mile widziane w każdym klubie. Jakie w obecnej chwili to nazwiska? William Karlsson, Mark Stone, Jacob Trouba czy William Nylander. W rozgrywkach, w których – jak pokazują obecne statystyki – prime-time, czyli najlepszy okres produkcji punktowej napastników przypada na ich wczesne lata 20 (21-26), totalnie niezrozumiałe jest tak mocne zabezpieczanie klubów przed możliwością bicia się o usługi najlepszych graczy. Przez te zasady dużo większą moc zyskuje draft, bo wybierając gościa i prowadząc z nim normalną politykę kontraktową mamy praktycznie pewność, że będzie w naszym klubie +/- 10 lat. To nie jest dobre dla “rozrywki”, jaką ma być nie tylko sama rozgrywka, ale też cała jej otoczka wraz z transferami i zmianami w kadrach.

Fakty są smutne

Od pięciu lat

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

3 KOMENTARZE

  1. Przepraszam, ale ten artykuł kłóci się z podstawowymi zasadami logiki. Przecież jeśli jest mało ofert sheet to znaczy, że ich składanie jest nieopłacalne. Czyli rekompensata jest zbyt duża, a nie zbyt mała!!! Nie dość, że trzeba przepłacić zawodnika, to jeszcze stracić przyszłych prospektów z draftu. Jeśli miałoby być więcej takich ofert sheet to trzeba by rekompensatę zmniejszyć, jak ktoś miałby stracić gorsze picki w draftcie, to prędzej zdecydowałby się na podkupowanie RFA.

     
    • No właśnie ja uważam że jest trochę inaczej. Każdy by chciał przepłacić McDavida, Kuczerowa czy MacKinnona, ale nikt tego nie zrobił. Bo wysoka cena? No nie sądzę. Zmniejszenie rekompensaty = klub macierzysty nigdy nie odpuści zawodnika za jeszcze większe “drobne”. Co innego jeśli dostanie innego gracza i jeszcze pick… co ustaliłby arbiter jak dawniej. O tym jest artykuł 🙂

       
      • Wg mnie to diagnoza z tekstu była by trafna, gdyby ofert sheet wpływały i były wyrównywane przez macierzysty klub. Wtedy bym się zgodził, że prospekci to za mało i macierzysty klub wszystko wyrówna, żeby tylko nie tracić swojego RFA. Ale tymczasem mamy taką sytuację, że tych ofert w ogóle nie ma, chociaż są zawodnicy RFA, czyli zgodnie z prawami ekonomi jeśli jest podaż, a nie ma popytu to znaczy że cena jest za wysoka 🙂