Jeszcze 30-40 lat temu powszechną była opinia, że historia hokeja na lodzie sięga połowy XIX wieku, gdy brytyjscy żołnierze stacjonujący na terenie dzisiejszej Kanady wymyślili sport będący połączeniem znanego im doskonale z rodzinnych stron hokeja na trawie z popularnym wśród miejscowych Indian lacrosse’em. W ostatnich dekadach prowadzone przez historyków badania wskazały jednak na to, że już kilkadziesiąt lat wcześniej, w początkach dziewiętnastego stulecia, na terenie Nowej Szkocji znana była hokejopodobna gra, której oddawali się namiętnie m.in. rodzimi mieszkańcy tych obszarów z plemienia Mi’kmaq. Zdaniem badaczy, elementy tamtego sportu były zaczerpnięte od szkockich i irlandzkich emigrantów, którzy przywieźli ze sobą za Ocean m.in. uwielbienie do gry w hurling.

Trudno oczywiście jednoznacznie określić, który ze scenariuszy związanych z narodzinami hokeja jest najbliższy prawdy. W obu tkwi spore jej ziarno. Wspomniani Indianie mieli uganiać się z kijami, których wygląd był zbliżony do tych używanych w hurlingu, ale rywalizowano nie piłeczką, a kwadratowym drewnianym klockiem. Gra szybko ewoluowała, adoptując np. z hokeja na trawie istnienie na placy gry specjalnych punktów (tzw. bully), skąd następowało wznawianie rywalizacji w określonych przypadkach. W języku polskim do dzisiaj zresztą funkcjonuje określenie “bulik” na miejsce, gdzie wznawia się grę w trakcie hokejowego meczu.

Tak jak historii narodzin tej dyscypliny towarzyszą dyskusje o miejsce i czas, tak i z nazwą nie jest jednoznacznie. Jedna z teorii odwołuje się do zapisów rodem ze średniowiecznej Anglii, inna zaś mówi o francuskim pochodzeniu tego słowa. Sugeruje ona, że początek znajdziemy w słowie “hoquet”, które oznacza po prostu pasterski kij. Jest też wersja bardzo popularna w Windsor w Nowej Szkocji, gdzie do dziś wielu uważa, że nazwa wzięła się od nazwiska pułkownika Johna Hockeya, który miał stacjonować ze swoimi żołnierzami w pobliskim Forcie Edwarda, nakazując im zimą uprawianie sportu mającego przypominać właśnie hokej jako elementu dbałości o formę fizyczną.

“Rink” jako słowo oznaczające miejsce rozgrywania spotkań hokejowych ma mieć natomiast swoje źródła w XVIII-wiecznej Szkocji, gdzie tym terminem określano zamarznięty plac do gry w curling. Więcej pewności towarzyszy natomiast temu, jak wyglądały ok. 200 lat temu pierwsze rywalizacje hokejowe – po obu stronach w zmaganiach uczestniczyło do nawet 30 zawodników, których celem było uderzenie piłeczką lub drewnianym klockiem w jeden z kamieni zamrożonych na każdym z końców placu do gry. Wówczas też narodziły się pierwsze reguły nowego sportu.

XIX-wieczny kij hokejowy

Po raz pierwszy spróbowano je ustandaryzować w Halifaxie w Nowej Szkocji. I właśnie od nazwy tego kanadyjskiego miasta zyskały one swoje miano. “Reguły z Halifaxu” były pierwszymi znanymi w historii hokeja na lodzie (lub sportu poprzedzającego narodziny hokeja w bliższym nam współczesnym jego wydaniu), choć długo czekały na to, by zostać spisanymi. Grano według nich od pierwszej połowy XIX stulecia, ale dopiero w 1879 roku zostały przeniesione na papier i dzięki temu przetrwały do naszych czasów. Było to zasługą Jamesa Powera, który do dzisiaj traktowany jest jako prekursor kanadyjskiego dziennikarstwa sportowego. Na początku drugiej połowy XIX wieku hokej na lodzie był popularny głównie w Nowej Szkocji, Nowym Brunszwiku i mieście Montreal. Poza tymi rejonami mało kto interesował się tym sportem. W trakcie wywiadu z pułkownikiem Byronem Westonem, prezydentem organizacji Dartmouth Amateur Athletic Association, który w latach 60. XIX wieku był czynnym zawodnikiem, grywając w Halifax i Dartmouth u boku m.in. graczy wywodzących się z plemienia Mi’kmaq, Power spisał zasady, które wcześniej krążyły jedynie w przekazie ustnym.

“Reguły z Halifaxu”:
1) Mecz rozgrywany jest drewnianym klockiem;
2) Klocek musi

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj